12-06-2024, 03:38 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2024, 03:39 AM przez tomakin.)
Nie oglądałem ani piły, ani lectera.
Ogólnie, człowiek nie jest zdolny do robienia dwóch rzeczy naraz, nawet najbardziej prostych i podstawowych. Fizycznie niemożliwe, starczy spróbować pisać jakieś zdanie jedną ręką i zupełnie inne zdanie drugą. Tzn wróć, nie potrafi myśleć o 2 rzeczach naraz, bo bez problemu można myśleć o jednej, mieć na autopilocie drugą. Tylko to będzie zmiana raz jedno, raz drugie, np planujemy kilka liter lewą ręką, skupiamy się na prawej, ustawiamy autopilota, skupiamy się na lewej... i tak dalej.
Podobnie przy grze na pianinie, nie zagra się oddzielnie 2 melodii, nie ma czegoś takiego, jak prawdziwa niezależność rąk. Wykuwa się na pamięć schematy grania dwiema rękami.
Coś jak próba powtórzenia wszystkich ruchów, które robi jedna ręka przy zawiązywaniu sznurówki. Nie wyjdzie.
A... D3 jest jednaj winna bezsenności i nerwicy. Właśnie mnie rozkłada nerwowo na kawałki, tak jak wczoraj byłem supermanem, tak dziś jestem kłębkiem nerwów zbyt przestraszonym, żeby zrobić cokolwiek sensownego, co wymaga inicjatywy. Tylko jaki za tym stoi mechanizm? Po prostu magnez, czy coś innego?
Ogólnie, człowiek nie jest zdolny do robienia dwóch rzeczy naraz, nawet najbardziej prostych i podstawowych. Fizycznie niemożliwe, starczy spróbować pisać jakieś zdanie jedną ręką i zupełnie inne zdanie drugą. Tzn wróć, nie potrafi myśleć o 2 rzeczach naraz, bo bez problemu można myśleć o jednej, mieć na autopilocie drugą. Tylko to będzie zmiana raz jedno, raz drugie, np planujemy kilka liter lewą ręką, skupiamy się na prawej, ustawiamy autopilota, skupiamy się na lewej... i tak dalej.
Podobnie przy grze na pianinie, nie zagra się oddzielnie 2 melodii, nie ma czegoś takiego, jak prawdziwa niezależność rąk. Wykuwa się na pamięć schematy grania dwiema rękami.
Coś jak próba powtórzenia wszystkich ruchów, które robi jedna ręka przy zawiązywaniu sznurówki. Nie wyjdzie.
A... D3 jest jednaj winna bezsenności i nerwicy. Właśnie mnie rozkłada nerwowo na kawałki, tak jak wczoraj byłem supermanem, tak dziś jestem kłębkiem nerwów zbyt przestraszonym, żeby zrobić cokolwiek sensownego, co wymaga inicjatywy. Tylko jaki za tym stoi mechanizm? Po prostu magnez, czy coś innego?



