12-06-2024, 12:47 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2024, 12:49 AM przez tomakin.)
3 miesiące suplementacji soplówki. może tak zadziała, ale nie 3 dni, no trochę za szybko i za mocno jak na taki suplement w niskiej dawce. Ale sporo ludzi pisało, że cuda po tym się dzieją...
Sherlock już w oryginale był irytujący, ale z innego powodu. Tego typu książki czy filmy można podsumować "jak kretyni wyobrażają sobie, że działa proces myślenia i dedukcji". Dzieła dla masowego, niezbyt inteligentnego odbiorcy, więc musi być uproszczone do bólu. Cokolwiek bardziej skomplikowane po prostu by umknęło 95% widowni.
Sam proces dedukcji to w ogóle jakaś makabra, jakiś fakt, np kocia sierść na ubraniu, który może mieć 10 000 przyczyn, dosłownie, łącznie z wizytą u ciotki która ma sierściucha. Ale akurat ta jedna przyczyna zawsze jest prawdziwa. Tworzenie takich potworków myślowych jest proste, bierzemy jakąś sytuację, wypisujemy na karce towarzyszące jej czynniki, np jak stara panna to ma koty i pije wino, do tego czyta romansidła, o, odcisk od trzymania książki, więc na pewno czyta romanse, bo nie ma opcji, że jest guwernantką i czyta dzieciom, kocia sierść, bo przecież nie może być że jej chłopak ma kota, no i plama po winie, na pewno nie dlatego że się wylało na imprezie dla 30 przyjaciół, musi pić samotna u siebie w domu.
Już pomijam to, że fizyczną niemożliwością jest zauważenie niektórych rzeczy bo są za małe, lub odróżnienie ich od czegoś, co po prostu podobnie wygląda.
A czasem to już w ogóle masakra, jak w tym odcinku z weselem, nie będę spoilerował, ale każdy, kto chociaż odrobinę kojarzy medycynę, mógłby się zes... ze śmiechu. Poziom fizyki i realizmu jak w psim patrolu.
Niemniej sama gra aktorska i idea "koncentrujemy się, zgadujemy" mocno wpływa na wyobraźnię, człowiek czuje się no... zdolny do robienia różnych takich rzeczy.
Podobnie z lucyferem, trzeba włączyć filtr na głupotę. Też bym wolał, żeby było na podstawie oryginalnego komiksu, ale wyszło co wyszło. I dobrze wyszło, lucyfer jako diaboł jest jak żywcem wycięty z PRL, ale za to lucyfer jako gość, który umie dobrze się ubierać... o, to już coś. Po oglądaniu tego chodziłem bardziej wyprostowany, częściej się uśmiechałem, patrzyłem w oczy.
Co do foty supli, bezużyteczne tam raczej nic nie jest, ale takie rzeczy albo działają, albo nie, zależy kto je bierze. Każdy organizm ma inne potrzeby.
Sherlock już w oryginale był irytujący, ale z innego powodu. Tego typu książki czy filmy można podsumować "jak kretyni wyobrażają sobie, że działa proces myślenia i dedukcji". Dzieła dla masowego, niezbyt inteligentnego odbiorcy, więc musi być uproszczone do bólu. Cokolwiek bardziej skomplikowane po prostu by umknęło 95% widowni.
Sam proces dedukcji to w ogóle jakaś makabra, jakiś fakt, np kocia sierść na ubraniu, który może mieć 10 000 przyczyn, dosłownie, łącznie z wizytą u ciotki która ma sierściucha. Ale akurat ta jedna przyczyna zawsze jest prawdziwa. Tworzenie takich potworków myślowych jest proste, bierzemy jakąś sytuację, wypisujemy na karce towarzyszące jej czynniki, np jak stara panna to ma koty i pije wino, do tego czyta romansidła, o, odcisk od trzymania książki, więc na pewno czyta romanse, bo nie ma opcji, że jest guwernantką i czyta dzieciom, kocia sierść, bo przecież nie może być że jej chłopak ma kota, no i plama po winie, na pewno nie dlatego że się wylało na imprezie dla 30 przyjaciół, musi pić samotna u siebie w domu.
Już pomijam to, że fizyczną niemożliwością jest zauważenie niektórych rzeczy bo są za małe, lub odróżnienie ich od czegoś, co po prostu podobnie wygląda.
A czasem to już w ogóle masakra, jak w tym odcinku z weselem, nie będę spoilerował, ale każdy, kto chociaż odrobinę kojarzy medycynę, mógłby się zes... ze śmiechu. Poziom fizyki i realizmu jak w psim patrolu.
Niemniej sama gra aktorska i idea "koncentrujemy się, zgadujemy" mocno wpływa na wyobraźnię, człowiek czuje się no... zdolny do robienia różnych takich rzeczy.
Podobnie z lucyferem, trzeba włączyć filtr na głupotę. Też bym wolał, żeby było na podstawie oryginalnego komiksu, ale wyszło co wyszło. I dobrze wyszło, lucyfer jako diaboł jest jak żywcem wycięty z PRL, ale za to lucyfer jako gość, który umie dobrze się ubierać... o, to już coś. Po oglądaniu tego chodziłem bardziej wyprostowany, częściej się uśmiechałem, patrzyłem w oczy.
Co do foty supli, bezużyteczne tam raczej nic nie jest, ale takie rzeczy albo działają, albo nie, zależy kto je bierze. Każdy organizm ma inne potrzeby.



