11-27-2024, 12:30 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-27-2024, 12:34 AM przez tomakin.)
Serio, konrados, pogadaj z tym botem. Jak ileś razy zapytasz go o te foty to może poszuka, zmieniaj składnię zdania, naciskaj.
Z miedzią nie mogę dojść do porozumienia, ona ni chu chu nie spada w chorobach, w których znikają obłączki, raczej w drugą stronę, mocno rośnie. Podobnie jak rośnie przy zapaleniu skóry głowy. Przy zespole niespokojnych nóg zdaje się, że również, za to przy parkinsonizmie, gdzie powinienem robić wszystko, bo zmniejszyć ryzyko, zdaje się mieć odwrotną rolę, tu suplementacja byłaby mocno wskazana.
Najmądrzejsze, co można robić w mojej sytuacji, to szukać rzeczy, które na 100% są wskazane, tak jak suplementacja olejem z ogórecznika. Zapalenie skóry głowy jest tu objawem niedoboru i nie ma dwóch zdań. Ale miedź... nie ma tu jednoznacznych wskazań, niby zmienił się kolor włosów, ale to niekoniecznie musi wynikać akurat z niej. Gdybym miał pewność, że to efekt uzupełniania miedzi, powinienem brać ją przez pół roku co najmniej. Ale nie mam, a nadmiar jest silnie szkodliwy.
No właśnie, olej z ogórecznika / wiesiołka. Są chyba pozytywne efekty, skóra głowy jest w znacznie lepszym stanie. Raz jest trochę lepiej, raz gorzej, ale zdaje się, że średnia wypada sporo korzystniej, niż przed rozpoczęciem codziennej suplementacji. Podobnie jest z zespołem niespokojnych nóg, który również ponoć ma związek z niedoborem tych kwasów tłuszczowych. Tu również od dawna nie było ataku.
No i właśnie, to jest ta pułapka, której się obawiam. Niby w zespole niespokojnych nóg powinno się suplementować żelazo, bo jest on objawem niedoboru. BŁĄD. On jest objawem niewłaściwego metabolizmu żelaza, tego, że nie jest ono wykorzystywane w pewnych obszarach mózgu.
Błąd, który może być bardzo tragiczny w skutkach, jako że jedną z chorób, które często towarzysza zespołowi niespokojnych nóg, jest parkinsonizm. I mechanizm powstania tej z kolei choroby to w dużej mierze nadmiar żelaza w innych obszarach mózgu.
Innymi słowy, nie powinno się uzupełniać żelaza, tylko szukać powodu, dla którego nie jest wykorzystywane tam, gdzie trzeba. Jego podnoszenie na siłę owszem, pomoże na jedną chorobę, ale może wywołać drugą, o wiele, wiele poważniejszą.
I podobnie może być z miedzią, niekoniecznie w tych konkretnie chorobach, ale mogę coś innego sobie wywołać, ciesząc się, że włosy robią się ciemniejsze.
Z miedzią nie mogę dojść do porozumienia, ona ni chu chu nie spada w chorobach, w których znikają obłączki, raczej w drugą stronę, mocno rośnie. Podobnie jak rośnie przy zapaleniu skóry głowy. Przy zespole niespokojnych nóg zdaje się, że również, za to przy parkinsonizmie, gdzie powinienem robić wszystko, bo zmniejszyć ryzyko, zdaje się mieć odwrotną rolę, tu suplementacja byłaby mocno wskazana.
Najmądrzejsze, co można robić w mojej sytuacji, to szukać rzeczy, które na 100% są wskazane, tak jak suplementacja olejem z ogórecznika. Zapalenie skóry głowy jest tu objawem niedoboru i nie ma dwóch zdań. Ale miedź... nie ma tu jednoznacznych wskazań, niby zmienił się kolor włosów, ale to niekoniecznie musi wynikać akurat z niej. Gdybym miał pewność, że to efekt uzupełniania miedzi, powinienem brać ją przez pół roku co najmniej. Ale nie mam, a nadmiar jest silnie szkodliwy.
No właśnie, olej z ogórecznika / wiesiołka. Są chyba pozytywne efekty, skóra głowy jest w znacznie lepszym stanie. Raz jest trochę lepiej, raz gorzej, ale zdaje się, że średnia wypada sporo korzystniej, niż przed rozpoczęciem codziennej suplementacji. Podobnie jest z zespołem niespokojnych nóg, który również ponoć ma związek z niedoborem tych kwasów tłuszczowych. Tu również od dawna nie było ataku.
No i właśnie, to jest ta pułapka, której się obawiam. Niby w zespole niespokojnych nóg powinno się suplementować żelazo, bo jest on objawem niedoboru. BŁĄD. On jest objawem niewłaściwego metabolizmu żelaza, tego, że nie jest ono wykorzystywane w pewnych obszarach mózgu.
Błąd, który może być bardzo tragiczny w skutkach, jako że jedną z chorób, które często towarzysza zespołowi niespokojnych nóg, jest parkinsonizm. I mechanizm powstania tej z kolei choroby to w dużej mierze nadmiar żelaza w innych obszarach mózgu.
Innymi słowy, nie powinno się uzupełniać żelaza, tylko szukać powodu, dla którego nie jest wykorzystywane tam, gdzie trzeba. Jego podnoszenie na siłę owszem, pomoże na jedną chorobę, ale może wywołać drugą, o wiele, wiele poważniejszą.
I podobnie może być z miedzią, niekoniecznie w tych konkretnie chorobach, ale mogę coś innego sobie wywołać, ciesząc się, że włosy robią się ciemniejsze.



