11-22-2024, 10:47 PM
Wydawało mi się, że gdzieś jeszcze jest całe opakowanie karnityny, ale nie mogę znaleźć. Chyba trzeba zamówić nowe. Właśnie, co ja jeszcze mógłbym zamówić, żeby w jednej paczce i nie łazić kilka razy, nie płacić za kilka przesyłek. Miałem pilnować się kwasu alfa liponowego, nieregularnie ale biorę, zostało na miesiąc lub dwa. Jakiś cynk może, bo w necie jest z 5 razy tańszy, niż w aptece? Jakieś suple, o których pisałem? Hupercyna za droga, żeby sobie eksperymentować po prostu. O, soplówka, może to gdzieś będzie na tyle tanio, by opłacało się wziąć "do testów"? Jeszcze porządki małe jutro zrobię, może to znajdę, gdzieś na pewno widziałem nie otwarte, ale to dawno temu było, może faktycznie otworzyłem od tego czasu.
Myślę cały czas o strategiach podczas podróży, mających na celu "odczulenie" agorafobii. Oddychanie w relaksującym rytmie jest OK, to uspokaja i wbija organizm w przywspółczulny, ale siłą rzeczy oddychając cały czas myślę "chcę uspokoić atak lękowy", więc niejako kieruję swoje myśli w stronę czegoś negatywnego. Może pojawiać się połączenie w mózgu "oddychasz w czasie jazdy = myślisz o czymś nieprzyjemnym = jazda jest zła".
Trick podany przez terapeutkę wygląda OK, kompletnie nie myśleć o niczym, tylko relacjonować to, co właśnie widzę. To powinno kompletnie zabezpieczyć przed negatywnymi myślami i skojarzeniem z czymś "groźnym" (bo ataki lękowe warunkują przez to, że są odbierane jako coś właśnie groźnego, niebezpiecznego dla organizmu, chociaż realnego zagrożenia nie ma, ale lęk kojarzy się zagrożeniem śmiercią, najwyższym). Problem w tym, że to z kolei nie łączy się z niczym przyjemnym, bezpiecznym.
Nie wiem, może dałoby się to połączyć? Oddychanie relaksujące, które sprawia, że organizm się rozluźnia, a mózg to taki głupi zwierzak jest, uważa, że skoro mięśnie są rozluźnione, to znaczy, że nie odczuwa się strachu? I jednocześnie monolog? Monolog nie będzie blokował rytmu oddechowego? Chodzi przecież o to, by w tym monologu się całkowicie zagubić.
W sumie dobrą taktyką jest po prostu słuchanie audiobooków, które łączą się z czymś przyjemnym, fajną fabułą książki, do tego są całkowicie absorbujące.
Będę musiał sobie odsłuchać tego gościa "od stresu" co mi go poleciła. On tam pewnie poleca dziesiątki tricków, któryś może się przydać.
Są efekty jodu, takie, jak zazwyczaj miałem po nim - cieplejsze kończyny, większa jasność myśli. Tylko czy nie wpadnę znowu w nadczynność, bezsenność? Samopoczucie i objawy na pewno jakoś u mnie łączą się z tarczycą, ale w którą konkretnie stronę? Pasuje zarówno do nadczynności, jak i niedoczynności, co więcej, zawsze reagowałem na jod i zazwyczaj dość pozytywnie. To trochę wygląda tak, jakby rozregulowane było albo coś, co wpływa na tarczycę, albo coś, co mocno od niej zależy. No i jest jeszcze ten myk, że niski poziom jodu może powodować paradoksalną nadczynność.
Myślę cały czas o strategiach podczas podróży, mających na celu "odczulenie" agorafobii. Oddychanie w relaksującym rytmie jest OK, to uspokaja i wbija organizm w przywspółczulny, ale siłą rzeczy oddychając cały czas myślę "chcę uspokoić atak lękowy", więc niejako kieruję swoje myśli w stronę czegoś negatywnego. Może pojawiać się połączenie w mózgu "oddychasz w czasie jazdy = myślisz o czymś nieprzyjemnym = jazda jest zła".
Trick podany przez terapeutkę wygląda OK, kompletnie nie myśleć o niczym, tylko relacjonować to, co właśnie widzę. To powinno kompletnie zabezpieczyć przed negatywnymi myślami i skojarzeniem z czymś "groźnym" (bo ataki lękowe warunkują przez to, że są odbierane jako coś właśnie groźnego, niebezpiecznego dla organizmu, chociaż realnego zagrożenia nie ma, ale lęk kojarzy się zagrożeniem śmiercią, najwyższym). Problem w tym, że to z kolei nie łączy się z niczym przyjemnym, bezpiecznym.
Nie wiem, może dałoby się to połączyć? Oddychanie relaksujące, które sprawia, że organizm się rozluźnia, a mózg to taki głupi zwierzak jest, uważa, że skoro mięśnie są rozluźnione, to znaczy, że nie odczuwa się strachu? I jednocześnie monolog? Monolog nie będzie blokował rytmu oddechowego? Chodzi przecież o to, by w tym monologu się całkowicie zagubić.
W sumie dobrą taktyką jest po prostu słuchanie audiobooków, które łączą się z czymś przyjemnym, fajną fabułą książki, do tego są całkowicie absorbujące.
Będę musiał sobie odsłuchać tego gościa "od stresu" co mi go poleciła. On tam pewnie poleca dziesiątki tricków, któryś może się przydać.
Są efekty jodu, takie, jak zazwyczaj miałem po nim - cieplejsze kończyny, większa jasność myśli. Tylko czy nie wpadnę znowu w nadczynność, bezsenność? Samopoczucie i objawy na pewno jakoś u mnie łączą się z tarczycą, ale w którą konkretnie stronę? Pasuje zarówno do nadczynności, jak i niedoczynności, co więcej, zawsze reagowałem na jod i zazwyczaj dość pozytywnie. To trochę wygląda tak, jakby rozregulowane było albo coś, co wpływa na tarczycę, albo coś, co mocno od niej zależy. No i jest jeszcze ten myk, że niski poziom jodu może powodować paradoksalną nadczynność.



