11-20-2024, 10:38 PM
Przypomniało mi się, pisałem o witaminie K niedługo przed poprawą. Nie brałem wtedy w formie tabletek, bo te były niedostępne (potem dopiero kupiłem K2), ale na pewno zacząłem jeść duże dawki brokułów.
I tu uwaga, brokuły mają bardzo silne działanie na poziom niektórych hormonów. Konkretnie wpływają na równowagę estrogenów i androgenów, której zaburzenie jest postulowane jako jedna z przyczyn powstania objawu Terry'ego w przebiegu marskości wątroby. Bardzo dobrze wpływają też na regenerację błony śluzowej żołądka. No i właśnie, czy ta ostatnia poprawa nie może mieć czegoś wspólnego z ekstraktem z kiełków brokuła, który regularnie teraz podjadam?
A sprawdziłem, kiedy lecytynę zacząłem jeść - 26 luty. Ale też w dniu zakupu napisałem, że jestem zaskoczony dobrą formą.
24 luty - że jem ostatnio dużo choliny, ale przypuszczam, że chodziło po prostu o kalafiory. Jadłem też odżywkę białkową i pisałem, że mi służy.
Kurde, może kupię białko z biedronki po prostu? Ile ono kosztuje?
13 luty, biotyna... 10 luty, piszę, że regeneruję się po przedawkowaniu kreatyny (za mocno mi mięśnie urosły w nogach i dosłownie odcięły dopływ krwi, obkurczając żyły i tętnice), piszę że robiłem sztuczki z tarczycą, przez co znowu bardzo mocno poprawiły się wyniki biegowe. Ale... czy na pewno od tarczycy?
w styczniu zacząłem brać duże dawki jodu i w sumie nic poza tym, co by mogło jakoś wpłynąć na wyniki w lutym.
Jutro kolejna wizyta u terapeutki, nie mam dla niej za wiele mądrych rzeczy, babka jest z terapii klasycznej i szuka przyczyn w kurde nie wiem, czy na mnie nie mówili sraluch w przedszkolu albo coś, a u mnie powiązania lękowe są ściśle ze wspomnieniami z ataków paniki podczas podróży. No nic, może fajne hinty dostanę na poprawę ogólnego samopoczucia albo coś takiego.
Koniec sezonu samochodowego, opon zimowych nie mam, bo do mojego złomu nie ma co kupować. Czyli trzeba będzie jechać autobusem, już się mentalnie przygotowuję. Zaraz zrobię relaksację oddechową, nażarłem się magnezu, B1 i P5P. Jeśli nawet nic kompletnie z tej terapii nie wyniosę terapeutycznego, to chociaż będę miał nad sobą przymus, by raz w tygodniu jechać autobusem na drugi koniec miasta.
I tu uwaga, brokuły mają bardzo silne działanie na poziom niektórych hormonów. Konkretnie wpływają na równowagę estrogenów i androgenów, której zaburzenie jest postulowane jako jedna z przyczyn powstania objawu Terry'ego w przebiegu marskości wątroby. Bardzo dobrze wpływają też na regenerację błony śluzowej żołądka. No i właśnie, czy ta ostatnia poprawa nie może mieć czegoś wspólnego z ekstraktem z kiełków brokuła, który regularnie teraz podjadam?
A sprawdziłem, kiedy lecytynę zacząłem jeść - 26 luty. Ale też w dniu zakupu napisałem, że jestem zaskoczony dobrą formą.
24 luty - że jem ostatnio dużo choliny, ale przypuszczam, że chodziło po prostu o kalafiory. Jadłem też odżywkę białkową i pisałem, że mi służy.
Kurde, może kupię białko z biedronki po prostu? Ile ono kosztuje?
13 luty, biotyna... 10 luty, piszę, że regeneruję się po przedawkowaniu kreatyny (za mocno mi mięśnie urosły w nogach i dosłownie odcięły dopływ krwi, obkurczając żyły i tętnice), piszę że robiłem sztuczki z tarczycą, przez co znowu bardzo mocno poprawiły się wyniki biegowe. Ale... czy na pewno od tarczycy?
w styczniu zacząłem brać duże dawki jodu i w sumie nic poza tym, co by mogło jakoś wpłynąć na wyniki w lutym.
Jutro kolejna wizyta u terapeutki, nie mam dla niej za wiele mądrych rzeczy, babka jest z terapii klasycznej i szuka przyczyn w kurde nie wiem, czy na mnie nie mówili sraluch w przedszkolu albo coś, a u mnie powiązania lękowe są ściśle ze wspomnieniami z ataków paniki podczas podróży. No nic, może fajne hinty dostanę na poprawę ogólnego samopoczucia albo coś takiego.
Koniec sezonu samochodowego, opon zimowych nie mam, bo do mojego złomu nie ma co kupować. Czyli trzeba będzie jechać autobusem, już się mentalnie przygotowuję. Zaraz zrobię relaksację oddechową, nażarłem się magnezu, B1 i P5P. Jeśli nawet nic kompletnie z tej terapii nie wyniosę terapeutycznego, to chociaż będę miał nad sobą przymus, by raz w tygodniu jechać autobusem na drugi koniec miasta.



