11-18-2024, 07:58 PM
...a może w końcu kupię jakiś dobry probiotyk. Wszędzie gdzie czytam gadają o zdrowiu flory jelitowej, że to ma największy wpływ na samopoczucie i w ogóle. Poczytać, co ludziom pomagało.
Sprawdziłem, jak przyswajanie przy takiej biegunce że jak z węża strażackiego. Wziąłem b complex - działa, sikałem na zielono, chociaż na pewno nie przyswoiło się tyle, co normalnie. Ale nie wiem, czy wmuszać normalne żarcie, chyba w takiej sytuacji lepiej położyć się spać z w miarę pustymi jelitami, żeby niespodzianki nie było.
Śmieszna sprawa, przestałem lotkami trafiać w tarczę. Dosłownie w tarczę mam problem. Czuję się w miarę normalnie, dopiero gdy mam wykonać jakiś precyzyjny ruch to wychodzi, że no jednak nie jest dobrze. Przypominają mi się te historie o ludziach, którzy dusili się w czasie zwiedzania kopalni i tam umierali, bo nie byli w stanie zorientować się, że im mózgi obumierają. Mieliby problem z odpowiedzią na pytanie ile jest 3 x 7, ale dalej utrzymywaliby, że wszystko z nimi OK i wcale nie czują się gorzej.
Chińskie badanie, więc możliwe, że wyniki zmyślone, ale i tak
https://www.nature.com/articles/s41398-0...x/tables/2
Z ciekawych rzeczy, w depresji mocno obniżony był AKG, niska glutamina, bardzo nisko tryptofan, bardzo mocno podniesiona dopamina. Tak mocno, że to sugeruje, by całe badanie wyrzucić do kosza. Prawie 4 razy wyższy poziom? Z jakiej bańki?
Szukam, bo w depresji niby obłączki znikają, jakoś próbuję to łączyć z acetylocholiną, no ale nie ma połączenia.
Sprawdziłem, jak przyswajanie przy takiej biegunce że jak z węża strażackiego. Wziąłem b complex - działa, sikałem na zielono, chociaż na pewno nie przyswoiło się tyle, co normalnie. Ale nie wiem, czy wmuszać normalne żarcie, chyba w takiej sytuacji lepiej położyć się spać z w miarę pustymi jelitami, żeby niespodzianki nie było.
Śmieszna sprawa, przestałem lotkami trafiać w tarczę. Dosłownie w tarczę mam problem. Czuję się w miarę normalnie, dopiero gdy mam wykonać jakiś precyzyjny ruch to wychodzi, że no jednak nie jest dobrze. Przypominają mi się te historie o ludziach, którzy dusili się w czasie zwiedzania kopalni i tam umierali, bo nie byli w stanie zorientować się, że im mózgi obumierają. Mieliby problem z odpowiedzią na pytanie ile jest 3 x 7, ale dalej utrzymywaliby, że wszystko z nimi OK i wcale nie czują się gorzej.
Chińskie badanie, więc możliwe, że wyniki zmyślone, ale i tak
https://www.nature.com/articles/s41398-0...x/tables/2
Z ciekawych rzeczy, w depresji mocno obniżony był AKG, niska glutamina, bardzo nisko tryptofan, bardzo mocno podniesiona dopamina. Tak mocno, że to sugeruje, by całe badanie wyrzucić do kosza. Prawie 4 razy wyższy poziom? Z jakiej bańki?
Szukam, bo w depresji niby obłączki znikają, jakoś próbuję to łączyć z acetylocholiną, no ale nie ma połączenia.



