11-03-2024, 03:02 AM
...i jeszcze kminię, w jaki sposób można sprawdzić, czy mitochondria wpływają na wielkość obłączków. Nie ma za bardzo chorób, gdzie tylko mitochondria są walnięte, no jakieś rzadkie genetyczne. Pod skrótem MELAS są zaburzenia mitochondrialne mózgu. Ciężko też o leki, które tylko na mitochondria wpływają i na nic innego. Koenzym Q10 niby jest najbardziej dokładny, w sensie jest niejako koncentratem paliwa mitochondrialnego. ale też zadziała tylko w określonych sytuacjach, gdy konkretnie jego brakuje w całym tym procesie.
Najbardziej mi w tym wszystkim nie pasuje to, że ludzie, którym dosłownie tkanki obumierają z braku tlenu, bo serce nie jest w stanie tam dopompować krwi, dalej mają obłączki. One kurde nie mogą zależeć od tego, jak dużo tlenu dostają tkanki czy ile mają pożywienia.
I wszystko by można bardzo ładnie sprowadzić do równowagi współczulny - przywspółczulny, czyli do niższej aktywności układu odpowiedzialnego za wzrost tkanek i regenerację, gdyby tylko jakoś dało się to przyporządkować do niewydolności nerek i marskości wątroby, dwóch chorób, gdzie obłączki na 100% znikają. Bo tylko te 2 choroby są pewne, cała reszta to domysły i pojedyncze badania, takie jak to chińskie z depresją.
Może to jakiś specyficzny mechanizm odpowiedzialny za wzrost określonych tkanek... jest ta hipoteza triage, nie wiem, czy nawet jest polskie tłumaczenie
https://www.sciencedirect.com/science/ar...6523232694
zgodnie z którą brak nawet jednego składnika odżywczego sprawia, że organizm wchodzi w stan oszczędzania i utrzymuje tylko najważniejsze dla przetrwania funkcje.
Jak zmierzyć te funkcje? Jak w ogóle zweryfikować, czy jest coś takiego, jak "stan oszczędzania"?
Najbardziej mi w tym wszystkim nie pasuje to, że ludzie, którym dosłownie tkanki obumierają z braku tlenu, bo serce nie jest w stanie tam dopompować krwi, dalej mają obłączki. One kurde nie mogą zależeć od tego, jak dużo tlenu dostają tkanki czy ile mają pożywienia.
I wszystko by można bardzo ładnie sprowadzić do równowagi współczulny - przywspółczulny, czyli do niższej aktywności układu odpowiedzialnego za wzrost tkanek i regenerację, gdyby tylko jakoś dało się to przyporządkować do niewydolności nerek i marskości wątroby, dwóch chorób, gdzie obłączki na 100% znikają. Bo tylko te 2 choroby są pewne, cała reszta to domysły i pojedyncze badania, takie jak to chińskie z depresją.
Może to jakiś specyficzny mechanizm odpowiedzialny za wzrost określonych tkanek... jest ta hipoteza triage, nie wiem, czy nawet jest polskie tłumaczenie
https://www.sciencedirect.com/science/ar...6523232694
zgodnie z którą brak nawet jednego składnika odżywczego sprawia, że organizm wchodzi w stan oszczędzania i utrzymuje tylko najważniejsze dla przetrwania funkcje.
Jak zmierzyć te funkcje? Jak w ogóle zweryfikować, czy jest coś takiego, jak "stan oszczędzania"?



