10-16-2024, 03:46 PM
Poczytałem jeszcze o zespole niespokojnych nóg, opisy jak ludzie się wyleczyli, sporo jest o witaminie D3. No i właśnie... może po połączeniu z tymi rzeczami, które teraz biorę, będę w końcu właściwie reagował na D3? Nie skończy się nerwicą i bezsennością, jak zazwyczaj gdy próbuję większych dawek?
Zapalenie skóry głowy silnie łączy się z niskim poziomem D3
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC10352003/
No i teraz pytanie, czemu to się łączy ze sobą. Są w sumie 3 opcje:
a. żeby pojawił się zespół niespokojnych nóg, muszą być jednocześnie 2 czynniki, niski poziom DGLA i niski poziom D3, dlatego chorzy mają te dwa niedobory równocześnie
b. albo niedobór D3 utrudnia syntezę DGLA, albo niedobór DGLA utrudnia przyswajanie D3, dlatego te dwa niedobory występują razem
c. jest jeszcze jakaś mała szansa, że chorzy po prostu wstydzą się wychodzić w dzień, jeśli zmiany dotyczą skóry twarzy, u mnie nic nie widać ale niekiedy to nie wygląda za ciekawie
Za opcją "c" przemawia to, że w parkinsonie, gdzie też brakuje dgla, poziom D3 nie jest mocno obniżony - ale jednak trochę jest.
Dwa fajne ćwiczenia podali, które podobno bardzo często pomagają.
Jedno to podnoszenie nogi do góry, leżąc na boku, takie jakby nożyce, trzymanie przez minutę. Zazwyczaj to jest na mięsień pośladkowy średni, ale może faktycznie jakoś wpływa na zakończenia nerwowe czy coś?
Drugie to "krzesełko", siada się w powietrzu, plecami do ściany, po minucie czy dwóch czworogłowe palą żywym ogniem. Też podobno coś tam blokuje czy stymuluje, w efekcie na jakiś czas znikają objawy. Sprawdzę dziś obydwa ćwiczenia.
Coś z tym muszę zrobić, bo tak żyć się nie da, człowiek idzie spać, wszystko elegancko, odpływa w inny wymiar i za chwilę ma ochotę wziąć nóż, otworzyć sobie łydkę i wyjąć, co tam jest w środku. Najgorsze, że objawy pojawiają się w momencie gdy organizm przechodzi w fazę snu - spada wtedy dopamina, a to jej niski poziom łączy się z zespołem.
Zapalenie skóry głowy silnie łączy się z niskim poziomem D3
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC10352003/
No i teraz pytanie, czemu to się łączy ze sobą. Są w sumie 3 opcje:
a. żeby pojawił się zespół niespokojnych nóg, muszą być jednocześnie 2 czynniki, niski poziom DGLA i niski poziom D3, dlatego chorzy mają te dwa niedobory równocześnie
b. albo niedobór D3 utrudnia syntezę DGLA, albo niedobór DGLA utrudnia przyswajanie D3, dlatego te dwa niedobory występują razem
c. jest jeszcze jakaś mała szansa, że chorzy po prostu wstydzą się wychodzić w dzień, jeśli zmiany dotyczą skóry twarzy, u mnie nic nie widać ale niekiedy to nie wygląda za ciekawie
Za opcją "c" przemawia to, że w parkinsonie, gdzie też brakuje dgla, poziom D3 nie jest mocno obniżony - ale jednak trochę jest.
Dwa fajne ćwiczenia podali, które podobno bardzo często pomagają.
Jedno to podnoszenie nogi do góry, leżąc na boku, takie jakby nożyce, trzymanie przez minutę. Zazwyczaj to jest na mięsień pośladkowy średni, ale może faktycznie jakoś wpływa na zakończenia nerwowe czy coś?
Drugie to "krzesełko", siada się w powietrzu, plecami do ściany, po minucie czy dwóch czworogłowe palą żywym ogniem. Też podobno coś tam blokuje czy stymuluje, w efekcie na jakiś czas znikają objawy. Sprawdzę dziś obydwa ćwiczenia.
Coś z tym muszę zrobić, bo tak żyć się nie da, człowiek idzie spać, wszystko elegancko, odpływa w inny wymiar i za chwilę ma ochotę wziąć nóż, otworzyć sobie łydkę i wyjąć, co tam jest w środku. Najgorsze, że objawy pojawiają się w momencie gdy organizm przechodzi w fazę snu - spada wtedy dopamina, a to jej niski poziom łączy się z zespołem.



