10-16-2024, 09:14 AM
Tak w ogóle przy chorobach neurodegeneracyjnych, czy stwardnieniu rozsianym, czy parkinsonizmie, czy alzhaimerze, mam taką hipotezę. Że to nie są żadne choroby w ścisłym tego słowa znaczeniu, tylko po prostu objawy. Zbyt duże natężenie jakiegoś czynnika niszczącego przy zbyt małym regenerującego.
Szczególnie mocno widać to w stwardnieniu rozsianym, gdzie sporo o tym czytałem. W tej chorobie zazwyczaj występuje kilka czynników, z których każdy, jeśli jest odpowiednio mocno nasilony, doprowadzi do niszczenia mieliny. Sporo wskazuje na to, że one tam się po prostu pokrywają ze sobą i dochodzi do synergii. Tłumaczy to, czemu ludzie czasem zdrowieją "bez powodu".
I to chyba jest najlepszy wskaźnik pozwalający odróżnić prawdziwe choroby od objawów. W chorobie prawie zawsze przebieg jest bardzo zbliżony i nie ma opcji, że nagle samo wszystko zniknie.
Minęła ta dziwna mini infekcja, gdzie wszyscy w domu kichali i odkaszliwali, można wrócić do delikatnej siłowni.
A skóra głowy dalej czysta. Chyba robię coś tak, jak powinienem. Jeśli naprawdę utrafiłem z GLA i DGLA, jeśli kluczem do sukcesu było zablokowanie rozpadu DGLA a nie tylko dostarczanie GLA, to powinienem trzymać się takiej suplementacji przez co najmniej pół roku, by wysycić błony komórkowe. Faktem jest, że po samym oleju z wiesiołka czy ogórecznika nie było nigdy wyraźnej poprawy stanu skóry głowy, a po dodaniu sezamu - jest. No ale jeszcze zobaczymy, to falami przychodzi i odchodzi, od diety też dużo zależy, a ostatnio trzymam dość dobrą.
Szczególnie mocno widać to w stwardnieniu rozsianym, gdzie sporo o tym czytałem. W tej chorobie zazwyczaj występuje kilka czynników, z których każdy, jeśli jest odpowiednio mocno nasilony, doprowadzi do niszczenia mieliny. Sporo wskazuje na to, że one tam się po prostu pokrywają ze sobą i dochodzi do synergii. Tłumaczy to, czemu ludzie czasem zdrowieją "bez powodu".
I to chyba jest najlepszy wskaźnik pozwalający odróżnić prawdziwe choroby od objawów. W chorobie prawie zawsze przebieg jest bardzo zbliżony i nie ma opcji, że nagle samo wszystko zniknie.
Minęła ta dziwna mini infekcja, gdzie wszyscy w domu kichali i odkaszliwali, można wrócić do delikatnej siłowni.
A skóra głowy dalej czysta. Chyba robię coś tak, jak powinienem. Jeśli naprawdę utrafiłem z GLA i DGLA, jeśli kluczem do sukcesu było zablokowanie rozpadu DGLA a nie tylko dostarczanie GLA, to powinienem trzymać się takiej suplementacji przez co najmniej pół roku, by wysycić błony komórkowe. Faktem jest, że po samym oleju z wiesiołka czy ogórecznika nie było nigdy wyraźnej poprawy stanu skóry głowy, a po dodaniu sezamu - jest. No ale jeszcze zobaczymy, to falami przychodzi i odchodzi, od diety też dużo zależy, a ostatnio trzymam dość dobrą.



