10-11-2024, 02:29 AM
O, są pierwsze wyniki badań nad suplementacją czystym DGLA. Bardzo dobre efekty, tak jeśli chodzi o podniesienie poziomu we krwi, jak i poprawę stanu pacjentów.
To jest tak, że w diecie jest głównie LA - obecny np w oleju sezamowym, który od wczoraj piję. Kupiłem pół roku temu i miał na 10 dni wystarczyć, prawie pełna butelka jest.
LA jest zamieniany w GLA za pomocą delta 6 desaturazy. GLA można jednak dostarczyć z diety, olej z wiesiołka czy ogórecznika to załatwia.
On jednak musi być zamieniony w DGLA, za co z kolei odpowiada elongaza.
DGLA zaś musi być zamieniony w prostaglandynę E1, co dzieje się na poziomie komórki w całym ciele.
Najtaniej jest dostarczać LA, drożej GLA, ale wtedy pomija się problem z delta 6 desaturazą, która może z różnych powodów nie działać jak trzeba.
Co jednak, gdy kłopoty zaczynają się dalej, przy syntezie DGLA, albo nawet PGE1? Widzę, że DGLA nie jest w ogóle dostępny na rynku, robili eksperymentalne badania. PGE1 to w ogóle abstrakcja, są leki, ale wyłącznie w formie zastrzyków i to na ściśle kontrolowane recepty.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8611750/
sezam sprawia, że DGLA nie jest zamieniany w AA - i to bardzo dobre działanie, tego staramy się uniknąć, AA jest bezwartościowy z punktu widzenia terapii podnoszącej PGE1. Czyli wskazane jest łączenie oleju sezamowego z wiesiołkiem / ogórecznikiem. Tylko czy takie dawki jakie są w oleju cokolwiek w ogóle zmieniają?
Hmmm... no właśnie, może być też tak, że DGLA jest produkowany jak trzeba, ale jest bardzo mocna aktywność delta 5 desaturazy, która zamienia DGLA w AA. Jeśli tak to wygląda, to suplementacja LA ani GLA niewiele da, trzeba zablokować ten krok.
Oczywiście to tylko możliwości, w ogóle nie mam pewności, ani nawet dużego przekonania, że brakuje mi akurat prostaglandyny E1 i wszystkiego, co jest potrzebne do jej syntezy. A nawet jeśli mi brakuje, to jestem w stanie zidentyfikować tylko kilka potencjalnych mechanizmów prowadzących do tego braku, takich mechanizmów są setki jak nie tysiące.
Fakt pozostaje faktem, że mam silne objawy niedoboru kwasów tłuszczowych z tej grupy, jeśli wierzyć tym tureckim badaniom, które wykazały ich skrajny niedobór w łojotokowym zapaleniu skóry głowy. Zaraz, chyba nie tylko tureckie, niech ja poszukam...
To jest tak, że w diecie jest głównie LA - obecny np w oleju sezamowym, który od wczoraj piję. Kupiłem pół roku temu i miał na 10 dni wystarczyć, prawie pełna butelka jest.
LA jest zamieniany w GLA za pomocą delta 6 desaturazy. GLA można jednak dostarczyć z diety, olej z wiesiołka czy ogórecznika to załatwia.
On jednak musi być zamieniony w DGLA, za co z kolei odpowiada elongaza.
DGLA zaś musi być zamieniony w prostaglandynę E1, co dzieje się na poziomie komórki w całym ciele.
Najtaniej jest dostarczać LA, drożej GLA, ale wtedy pomija się problem z delta 6 desaturazą, która może z różnych powodów nie działać jak trzeba.
Co jednak, gdy kłopoty zaczynają się dalej, przy syntezie DGLA, albo nawet PGE1? Widzę, że DGLA nie jest w ogóle dostępny na rynku, robili eksperymentalne badania. PGE1 to w ogóle abstrakcja, są leki, ale wyłącznie w formie zastrzyków i to na ściśle kontrolowane recepty.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8611750/
sezam sprawia, że DGLA nie jest zamieniany w AA - i to bardzo dobre działanie, tego staramy się uniknąć, AA jest bezwartościowy z punktu widzenia terapii podnoszącej PGE1. Czyli wskazane jest łączenie oleju sezamowego z wiesiołkiem / ogórecznikiem. Tylko czy takie dawki jakie są w oleju cokolwiek w ogóle zmieniają?
Hmmm... no właśnie, może być też tak, że DGLA jest produkowany jak trzeba, ale jest bardzo mocna aktywność delta 5 desaturazy, która zamienia DGLA w AA. Jeśli tak to wygląda, to suplementacja LA ani GLA niewiele da, trzeba zablokować ten krok.
Oczywiście to tylko możliwości, w ogóle nie mam pewności, ani nawet dużego przekonania, że brakuje mi akurat prostaglandyny E1 i wszystkiego, co jest potrzebne do jej syntezy. A nawet jeśli mi brakuje, to jestem w stanie zidentyfikować tylko kilka potencjalnych mechanizmów prowadzących do tego braku, takich mechanizmów są setki jak nie tysiące.
Fakt pozostaje faktem, że mam silne objawy niedoboru kwasów tłuszczowych z tej grupy, jeśli wierzyć tym tureckim badaniom, które wykazały ich skrajny niedobór w łojotokowym zapaleniu skóry głowy. Zaraz, chyba nie tylko tureckie, niech ja poszukam...



