10-10-2024, 10:48 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2024, 10:49 PM przez tomakin.)
No i jeszcze jedna ważna rzecz. Nadczynność tarczycy i wrzody żołądka nawzajem się wykluczają, po prostu nie mogą razem istnieć. Cały czas mnie to męczy, bo tarczyca to jedna z potencjalnych przyczyn objawu Terry'ego, objawy też się zgadzają, ale wyniki badań już nie.
Jestem na 99% pewien, że znalezienie przyczyny objawu Terry'ego, albo chociaż mechanizmu, który za tym stoi, pozwoliłoby mi bardzo mocno poprawić stan zdrowia. I to wydaje się o wiele rozsądniejszym kierunkiem poszukiwań, niż kombinowanie z obłączkami. Objaw Terry'ego jest bardzo rzadki i występuje tylko w kilku chorobach.
Podsumujmy, co o nim wiem:
- występuje w marskości wątroby
- występuje podobno w zastoinowej niewydolności serca
- występuje być może w przewlekłej niewydolności nerek, ale tu są wątpliwości, czy to nie pomyłka naukowców mylących go z objawem Lindsaya
Bardzo silnie wiąże się z marskością wątroby i tu chyba jest klucz do zagadki, jeden z mechanizmów który pojawia się w marskości pojawił się też u mnie, tylko dużo mniej nasilony. Ale... naukowcy nie wiedzą, jaki mechanizm odpowiada za objaw Terry'ego. Z tego, co udało mi się wyłapać:
- w marskości jest bardzo mocno podniesiony poziom tlenków azotu
- niektórzy sugerują zaburzenie równowagi androgeny vs estrogeny
- surowce do produkcji tlenków w organizmie (a konkretnie arginina) wyraźnie nasilają u mnie objaw
- w marskości dochodzi do przesunięcia krwi z obwodu do układu pokarmowego, a konkretnie do żyły wrotnej
- możliwy mechanizm objawu Terry'ego to silny nacisk krwi przez rozszerzone tlenkami azotu drobne tętnice, które zresztą widać w postaci tej ciemnej obwódki na końcu paznokcia, przy równoczesnym zablokowaniu odpływu krwi przez żyły, w efekcie krew blokuje się w drobnych naczynkach i rozszerza je - to jest ta ciemniejsza część.
- najbardziej istotny mechanizm to nadprodukcja tlenków azotu w jelitach, co prowadzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych w tym regionie i zablokowanie swobodnego przepływu
- możliwym mechanizmem jest też nadmiar serotoniny
W praktyce jest możliwe, że przyczyna objawu to u mnie jakieś problemy z jelitami, typu przerost określonej flory. Albo np niezłośliwy guz, zalewający organizm serotoniną, dość często są takie spotykane (złośliwy dawno by mnie już zabił)
Możliwe, że to nadprodukcja jakiegoś innego hormonu, uwrażliwiającego naczynka krwionośne na tlenki azotu.
Jestem na 99% pewien, że znalezienie przyczyny objawu Terry'ego, albo chociaż mechanizmu, który za tym stoi, pozwoliłoby mi bardzo mocno poprawić stan zdrowia. I to wydaje się o wiele rozsądniejszym kierunkiem poszukiwań, niż kombinowanie z obłączkami. Objaw Terry'ego jest bardzo rzadki i występuje tylko w kilku chorobach.
Podsumujmy, co o nim wiem:
- występuje w marskości wątroby
- występuje podobno w zastoinowej niewydolności serca
- występuje być może w przewlekłej niewydolności nerek, ale tu są wątpliwości, czy to nie pomyłka naukowców mylących go z objawem Lindsaya
Bardzo silnie wiąże się z marskością wątroby i tu chyba jest klucz do zagadki, jeden z mechanizmów który pojawia się w marskości pojawił się też u mnie, tylko dużo mniej nasilony. Ale... naukowcy nie wiedzą, jaki mechanizm odpowiada za objaw Terry'ego. Z tego, co udało mi się wyłapać:
- w marskości jest bardzo mocno podniesiony poziom tlenków azotu
- niektórzy sugerują zaburzenie równowagi androgeny vs estrogeny
- surowce do produkcji tlenków w organizmie (a konkretnie arginina) wyraźnie nasilają u mnie objaw
- w marskości dochodzi do przesunięcia krwi z obwodu do układu pokarmowego, a konkretnie do żyły wrotnej
- możliwy mechanizm objawu Terry'ego to silny nacisk krwi przez rozszerzone tlenkami azotu drobne tętnice, które zresztą widać w postaci tej ciemnej obwódki na końcu paznokcia, przy równoczesnym zablokowaniu odpływu krwi przez żyły, w efekcie krew blokuje się w drobnych naczynkach i rozszerza je - to jest ta ciemniejsza część.
- najbardziej istotny mechanizm to nadprodukcja tlenków azotu w jelitach, co prowadzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych w tym regionie i zablokowanie swobodnego przepływu
- możliwym mechanizmem jest też nadmiar serotoniny
W praktyce jest możliwe, że przyczyna objawu to u mnie jakieś problemy z jelitami, typu przerost określonej flory. Albo np niezłośliwy guz, zalewający organizm serotoniną, dość często są takie spotykane (złośliwy dawno by mnie już zabił)
Możliwe, że to nadprodukcja jakiegoś innego hormonu, uwrażliwiającego naczynka krwionośne na tlenki azotu.



