10-09-2024, 11:32 PM
https://www.menoufia-med-j.com/cgi/viewc...xt=journal
2-3 razy częstsze występowanie helicobacter u pacjentów z łysieniem plackowatym, u których jednocześnie występują silne zmiany na paznokciach, naukowcy podejrzewają, że to na skutek zaburzeń odporności, gdy system obronny zwalcza struktury chondroityny, najpierw mieszki włosowe, potem jak leci.
Tak myślę o tym helicobacter, jako że w 2020 jak teraz sobie przypominam, leciałem nie tylko z witaminą C, ale i z dużymi dawkami czosnku. Tyle że miałem już wtedy eradykowaną, z sukcesem, bo potem na drugiej gastroskopii ileś lat dalej wynik był negatywny. Był jednak bardzo silny stan zapalny i ogólnie zadyma w żołądku.
Bardzo dużo źródeł podaje chroniczne stany zapalne układu pokarmowego jako przyczynę zaniku obłączków. Nie wiem, na ile to ma sens, no ale mogłoby nawet być tak, że te stany zapalne po prostu mocno przestawiają na "uciekaj albo walcz". W każdej chorobie, gdzie obłączki zanikają, przewód pokarmowy jest mocno rozwalony, ale też są choroby, gdzie wręcz na skutek stanów zapalnych trzeba ludziom wycinać kawałki jelit, a obłączki są jak trzeba, duże i wyraźne.
Ciągle mam wewnętrzne przekonanie, że tu chodzi o równowagę "uciekaj lub walcz" z "odpoczywaj i rośnij". I ciągle mam problem, w jaki sposób można to przetestować.
Właśnie czytam, że wystawienie na grzyby może trwale uszkodzić ciało migdałowate, co sprawia, że organizm będzie cały czas w stanie "fight of flight", ale źródło jest bardzo mocno nienaukowe. Zapewne to zwykłe pieprzenie.
Kurcze no... co można zrobić, żeby na ten powiedzmy miesiąc przestawić organizm z fight or flight na regenerację? I żeby tylko to zmienić, nic więcej? Miesiąc powinien całkowicie wystarczyć. Ważne by było, żeby to wymusić, organizm się na to nie przestawia, jeśli są jakieś problemy, typu niedobory pokarmowe czy np wywalona tarczyca. Ale pewnie są sposoby, by go oszukać. Nic mi jednak nie przychodzi do głowy, w każdym razie nic bezpiecznego.
No i objaw Terry'ego. Obłączki można tłumaczyć psychologią, ale to występuje wyłącznie gdy są jakieś poważne problemy. I nawet jeśli przyczyną zaniku obłączków jest nadmierna aktywacja "uciekaj lub walcz", być może problem, który objawia się jako zmiany Terry'ego, uniemożliwiłby mi wejście w "odpoczywaj i rośnij", po prostu blokując to na poziomie metabolizmu. I nie sprawdzę na swoim przykładzie.
Może jakieś badania jednak w końcu zrobię. Jeszcze raz tarczycę, ale no... ostatni wynik tsh może nie był piękny, ale same hormony idealnie pośrodku normy. Serotonina z krwi raczej mało co odzwierciedla i stówkę kosztuje. Pojęcia nie mam, co mógłbym zbadać więcej.
2-3 razy częstsze występowanie helicobacter u pacjentów z łysieniem plackowatym, u których jednocześnie występują silne zmiany na paznokciach, naukowcy podejrzewają, że to na skutek zaburzeń odporności, gdy system obronny zwalcza struktury chondroityny, najpierw mieszki włosowe, potem jak leci.
Tak myślę o tym helicobacter, jako że w 2020 jak teraz sobie przypominam, leciałem nie tylko z witaminą C, ale i z dużymi dawkami czosnku. Tyle że miałem już wtedy eradykowaną, z sukcesem, bo potem na drugiej gastroskopii ileś lat dalej wynik był negatywny. Był jednak bardzo silny stan zapalny i ogólnie zadyma w żołądku.
Bardzo dużo źródeł podaje chroniczne stany zapalne układu pokarmowego jako przyczynę zaniku obłączków. Nie wiem, na ile to ma sens, no ale mogłoby nawet być tak, że te stany zapalne po prostu mocno przestawiają na "uciekaj albo walcz". W każdej chorobie, gdzie obłączki zanikają, przewód pokarmowy jest mocno rozwalony, ale też są choroby, gdzie wręcz na skutek stanów zapalnych trzeba ludziom wycinać kawałki jelit, a obłączki są jak trzeba, duże i wyraźne.
Ciągle mam wewnętrzne przekonanie, że tu chodzi o równowagę "uciekaj lub walcz" z "odpoczywaj i rośnij". I ciągle mam problem, w jaki sposób można to przetestować.
Właśnie czytam, że wystawienie na grzyby może trwale uszkodzić ciało migdałowate, co sprawia, że organizm będzie cały czas w stanie "fight of flight", ale źródło jest bardzo mocno nienaukowe. Zapewne to zwykłe pieprzenie.
Kurcze no... co można zrobić, żeby na ten powiedzmy miesiąc przestawić organizm z fight or flight na regenerację? I żeby tylko to zmienić, nic więcej? Miesiąc powinien całkowicie wystarczyć. Ważne by było, żeby to wymusić, organizm się na to nie przestawia, jeśli są jakieś problemy, typu niedobory pokarmowe czy np wywalona tarczyca. Ale pewnie są sposoby, by go oszukać. Nic mi jednak nie przychodzi do głowy, w każdym razie nic bezpiecznego.
No i objaw Terry'ego. Obłączki można tłumaczyć psychologią, ale to występuje wyłącznie gdy są jakieś poważne problemy. I nawet jeśli przyczyną zaniku obłączków jest nadmierna aktywacja "uciekaj lub walcz", być może problem, który objawia się jako zmiany Terry'ego, uniemożliwiłby mi wejście w "odpoczywaj i rośnij", po prostu blokując to na poziomie metabolizmu. I nie sprawdzę na swoim przykładzie.
Może jakieś badania jednak w końcu zrobię. Jeszcze raz tarczycę, ale no... ostatni wynik tsh może nie był piękny, ale same hormony idealnie pośrodku normy. Serotonina z krwi raczej mało co odzwierciedla i stówkę kosztuje. Pojęcia nie mam, co mógłbym zbadać więcej.



