(08-30-2024, 08:37 AM)tomakin napisał(a): Jak już się dzielimy metafizycznymi przeżyciami, niezły kosmos mam jak czasem wracam z lasu i jest już ciemno, dwa razy już tak miałem, że nagle całkowicie straciłem orientację. Panorama która pojawia się po wyjściu bardzo przypomina inne miejsce i cały czas miałem wrażenie, że jestem właśnie w tym innym. Mózg zaczyna wtedy wariować.
To zaliczyłeś błąd matrixa. Coś jak deja vu. To pokazuje, jak łatwo można oszukać umysł i jak mało możemy być pewni tego, co widzimy. Zresztą wystarczy prosty rysunek z dwiema liniami, gdzie trzeba określić, czy one są tej samej długości, czy różnej. I już jest zonk.
Mój przykład pokazuje też, że świadomość jest bardzo zależna od chemii i prądu w mózgu. Drobna zmiana i mogą się dziać rzeczy, których normalnie nie można sobie nawet wyobrazić.
Pojechałem rano nad morze, pochodziłem i właśnie wróciłem do siebie. Uczucie dziwności obecne jeszcze wczoraj już całkiem zniknęło. Teraz pamiętam to jak dziwny sen, ale wszystkie przywołanie wydarzenia miały faktycznie miejsce w moim dzieciństwie.
Z paranormalnych rzeczy to zastanawia mnie jeszcze jedno. Obok przeżywania ponownie mojego dzieciństwa pojawiły się też bardzo silne i dokładne wspomnienia, które... nie są moje. Nie mogą być, bo to wspomnienia dziewczynki z, czasów drugiej wojny. Krzyki niemieckich żołnierzy (które rozumiałem, a ja nie mówię po niemiecku), ucieczka z matką i śmierć pod gruzami. Widziałem jej twarz, czułem jej strach i miałem wrażenie, że jestem nią.
I teraz się zastanawiam, czy to fantazja nie wiadomo czemu wpleciona w moje dzieciństwo (może zasłyszana w dzieciństwie historia) , czy może wspomnienia z mojego poprzedniego życia. Heh, teraz będę miał mindfuck przez następne pół roku.
Dopiero dziś też sobie przypomniałem, chyba już po powrocie z lasu do domu napisałem w swoim notesie wiersz w całkiem ładny, metaforyczny sposób streszczający to moje cofnięcie do dzieciństwa oraz wspólnie nie z wojny. Elegancko podzielony na 6 zwrotek po 3 wersy. I to na dodatek napisany nieco innym, niż moim standardowym stylem pisma.
Kurde, nigdy nie pisałem wierszy ani ich nie czytałem od czasu szkoły, a teraz mnie ciągnie do poezji i już zamówiłem sobie jeden tomik.
Co to się porobiło.



