08-25-2024, 04:08 PM
Dwa wnioski, pierwszy, słaby się jak kot zrobiłem, ledwo ledwo coś daję radę podnieść. Na drążku głównie wiszę, bo coś do góry to problem, fakt, że mam 20 kg więcej do podniesienia niż kiedyś, gdy amatorsko zajmowałem się wspinaczką.
Drugi, ta kontuzja w prawym zginaczu łokcia (nie bicku, tylko tym na przedramieniu) dalej boli. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, kiedy to się zrobiło, to chyba jedna z tych rzeczy, które pojawiają się po iluś dniach od przetrenowania. Pewnie zawsze już będzie boleć, skoro tak długa przerwa nie pomogła.
Odkurzyłem chwytotablicę, zamiast na drążku, będę podciągał się na niej, pomoże trochę na siłę ścisku, przedramiona i ścięgna w nadgarstkach, które też czasami wysiadają.
No i trzeba jakoś regularniej coś podnosić, bo to najlepsza rzecz regulująca hormony i całą resztę w organizmie.
Drugi, ta kontuzja w prawym zginaczu łokcia (nie bicku, tylko tym na przedramieniu) dalej boli. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, kiedy to się zrobiło, to chyba jedna z tych rzeczy, które pojawiają się po iluś dniach od przetrenowania. Pewnie zawsze już będzie boleć, skoro tak długa przerwa nie pomogła.
Odkurzyłem chwytotablicę, zamiast na drążku, będę podciągał się na niej, pomoże trochę na siłę ścisku, przedramiona i ścięgna w nadgarstkach, które też czasami wysiadają.
No i trzeba jakoś regularniej coś podnosić, bo to najlepsza rzecz regulująca hormony i całą resztę w organizmie.



