08-20-2024, 01:02 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-20-2024, 01:06 AM przez tomakin.)
Takie spostrzeżenie, już nie konkretnie odnośnie mojego zdrowia, ale ogólnie o medycynie.
Jeszcze jedna rzecz mi chodzi po głowie. Na ile jest możliwe, że nadmiar organizmów pleśniowych / zarodników / czegokolwiek w powietrzu może doprowadzić do tego, że organizm nie broni się jak trzeba przed innymi grzybami?
Łojotokowe zapalenie skóry głowy wiąże się z nadmiernym rozwojem pewnego konkretnego grzyba. plus oczywiście szereg innych warunków, ale głównie o tego grzyba chodzi. W jednym z linków, które wczoraj chyba podałem, była hipoteza, że choroba Parkinsona bierze się z rozwoju tego właśnie grzyba w ośrodkowym układzie nerwowym. W mózgu.
Nie obserwowałem tego jakoś uważnie, ale coś mi się łączą kropki, że rzuty zapalenia skóry głowy mam jakoś powiązane z okresami, gdy zauważam większy rozwój pleśni. No wiadomo, pleśnie sprawiają, że siada układ odpornościowy, ale to trochę za mało, by wyjaśnić zależność.
Kurcze no... to mogłoby mieć sens, trochę na zasadzie techniki odczulania - jeśli organizm ciągle jest wystawiony na lekkie dawki czegoś, co powinien zwalczać, przestaje z tym walczyć. Na tej zasadzie leczy się alergie, podaje się alergeny tak, by organizm się z nimi "oswoił".
Czysto hipotetyczne dywagacje, ale kto wie, czy nie ma tym ziarna prawdy. To byłaby mała rewolucja w medycynie.
Z drugiej strony, jest możliwy mechanizm, że taka obecność zarodników pleśni będzie stymulować organizm do walki z innymi podobnymi organizmami.
-
Obwąchałem ścianę, obejrzałem, czysta jest. To ta ściana, gdzie spływała woda, jak mnie sąsiad zalał. Inne ściany nie mają tego problemu, ta też nie miała przed tą powodzią. Chyba trzeba będzie położyć grunt przeciw grzybom (mam w szafie zapas) i przemalować jeszcze raz.
No i może w końcu łóżko sobie kupię pod materac. Śpię kładąc materac na podłodze, bo to lepsze niby dla kręgosłupa, ale jak pod materacem nie ma przewiewu, robią się nieciekawe rzeczy. Albo wprost przeciwnie, bardzo ciekawe, zależy czy ktoś interesuje się mykologią.
/edit no i najważniejsze, u mnie w pokoju jest zawsze z 5 stopni więcej, efekt pracującego 24/7 kompa. To chyba bardziej nawet zagotowało ścianę niż zalanie, które było dawno temu. To ściana sąsiadująca z klatką schodową, gdzie jest po prostu dużo zimniej, często otwarte okna etc, więc może się tam skraplać para wodna. No, to stanowczo bardziej prawdopodobne, niż woda która lała się po ścianie 2 lata temu czy kiedy tam mnie zalali.
Jeszcze jedna rzecz mi chodzi po głowie. Na ile jest możliwe, że nadmiar organizmów pleśniowych / zarodników / czegokolwiek w powietrzu może doprowadzić do tego, że organizm nie broni się jak trzeba przed innymi grzybami?
Łojotokowe zapalenie skóry głowy wiąże się z nadmiernym rozwojem pewnego konkretnego grzyba. plus oczywiście szereg innych warunków, ale głównie o tego grzyba chodzi. W jednym z linków, które wczoraj chyba podałem, była hipoteza, że choroba Parkinsona bierze się z rozwoju tego właśnie grzyba w ośrodkowym układzie nerwowym. W mózgu.
Nie obserwowałem tego jakoś uważnie, ale coś mi się łączą kropki, że rzuty zapalenia skóry głowy mam jakoś powiązane z okresami, gdy zauważam większy rozwój pleśni. No wiadomo, pleśnie sprawiają, że siada układ odpornościowy, ale to trochę za mało, by wyjaśnić zależność.
Kurcze no... to mogłoby mieć sens, trochę na zasadzie techniki odczulania - jeśli organizm ciągle jest wystawiony na lekkie dawki czegoś, co powinien zwalczać, przestaje z tym walczyć. Na tej zasadzie leczy się alergie, podaje się alergeny tak, by organizm się z nimi "oswoił".
Czysto hipotetyczne dywagacje, ale kto wie, czy nie ma tym ziarna prawdy. To byłaby mała rewolucja w medycynie.
Z drugiej strony, jest możliwy mechanizm, że taka obecność zarodników pleśni będzie stymulować organizm do walki z innymi podobnymi organizmami.
-
Obwąchałem ścianę, obejrzałem, czysta jest. To ta ściana, gdzie spływała woda, jak mnie sąsiad zalał. Inne ściany nie mają tego problemu, ta też nie miała przed tą powodzią. Chyba trzeba będzie położyć grunt przeciw grzybom (mam w szafie zapas) i przemalować jeszcze raz.
No i może w końcu łóżko sobie kupię pod materac. Śpię kładąc materac na podłodze, bo to lepsze niby dla kręgosłupa, ale jak pod materacem nie ma przewiewu, robią się nieciekawe rzeczy. Albo wprost przeciwnie, bardzo ciekawe, zależy czy ktoś interesuje się mykologią.
/edit no i najważniejsze, u mnie w pokoju jest zawsze z 5 stopni więcej, efekt pracującego 24/7 kompa. To chyba bardziej nawet zagotowało ścianę niż zalanie, które było dawno temu. To ściana sąsiadująca z klatką schodową, gdzie jest po prostu dużo zimniej, często otwarte okna etc, więc może się tam skraplać para wodna. No, to stanowczo bardziej prawdopodobne, niż woda która lała się po ścianie 2 lata temu czy kiedy tam mnie zalali.



