07-24-2024, 09:54 PM
Rozumiem, że moje podejście może imponować i jest mi miło, ale to też nie jest tak, że duży wysiłek nie powoduje długu energetycznego. Nie o wszystkim piszę, a bywam często mocno zmęczony, a gdy budzę się rano, to zaraz z odzyskaniem świadomości uderza mnie fala stresu, że znów do kieratu. I przeklinam cały poranek konieczność pójścia do pracy. No ale idę.
Teraz piszę tego posta i muszę ominąć większość rzeczy, które chciałbym powiedzieć, bo zaraz padnę. Więc tylko krótko.
Fakt, że z matką relacja mi się zmieniła i staram się trzymać dystans, ale całkowicie kontaktu nie odrzuciłem. Pomagam jej, w tym także finansowo i właśnie ta możliwość pomocy daje mi też satysfakcję. Minionej nocy pracowałem w Maku do 7 rano, bo była dostawa, potem zaraz jechałem na dworzec odebrać mamę, którą zaprowadziłem do szpitala na wizytę kwalifikacyjną do zaćmy. Wszystkie sprawy związane z leczeniem załatwiam ja. Wziąłem wolne w pracy, ale na popołudniówkę już poszedłem normalnie. Miałem iść znów na Maka na nockę, ale poprosiłem o zmianę pracownika, bo nie dałbym rady drugą noc z rzędu nie spać.
Więc to działanie wyciąga ze mnie energię, a nie ukrywam, że wcześniej radziłem sobie niewielkimi dawkami stymulantów. Wtedy faktycznie można uczyć się i pracować 24/7, ale w dłuższej perspektywie to niszczy.
Moja matka świadomie źle mi nie życzy, ale nieświadomie chciałaby, żebym nigdy nikogo nie poznał, nie ożenił się i nie wyprowadził daleko, bo wtedy stałaby się tą drugą, odsuniętą ode mnie i byłaby po prostu zazdrosna. I musiałem nauczyć się nie zważać na takie teksty.
Reszta później, bo właśnie zaraz padnę.
Teraz piszę tego posta i muszę ominąć większość rzeczy, które chciałbym powiedzieć, bo zaraz padnę. Więc tylko krótko.
Fakt, że z matką relacja mi się zmieniła i staram się trzymać dystans, ale całkowicie kontaktu nie odrzuciłem. Pomagam jej, w tym także finansowo i właśnie ta możliwość pomocy daje mi też satysfakcję. Minionej nocy pracowałem w Maku do 7 rano, bo była dostawa, potem zaraz jechałem na dworzec odebrać mamę, którą zaprowadziłem do szpitala na wizytę kwalifikacyjną do zaćmy. Wszystkie sprawy związane z leczeniem załatwiam ja. Wziąłem wolne w pracy, ale na popołudniówkę już poszedłem normalnie. Miałem iść znów na Maka na nockę, ale poprosiłem o zmianę pracownika, bo nie dałbym rady drugą noc z rzędu nie spać.
Więc to działanie wyciąga ze mnie energię, a nie ukrywam, że wcześniej radziłem sobie niewielkimi dawkami stymulantów. Wtedy faktycznie można uczyć się i pracować 24/7, ale w dłuższej perspektywie to niszczy.
Moja matka świadomie źle mi nie życzy, ale nieświadomie chciałaby, żebym nigdy nikogo nie poznał, nie ożenił się i nie wyprowadził daleko, bo wtedy stałaby się tą drugą, odsuniętą ode mnie i byłaby po prostu zazdrosna. I musiałem nauczyć się nie zważać na takie teksty.
Reszta później, bo właśnie zaraz padnę.



