07-22-2024, 10:51 PM
Wyuczona bezradność to jedno. Druga rzecz, to osobowość unikająca. Też dużo osób może to mieć. W zasadzie jedno z drugim jest powiązane. Strach przed jakimkolwiek działaniem jest tak duży, że ostatecznie nie robisz nic, a to napędza strach przed przyszłością jeszcze bardziej. Kolejny przykład pętli śmierci.
U mnie nie jest to kwestia zarabiania pieniędzy, z którymi nie ma co zrobić, ani kwestia nowego samochodu, który w założeniu robi to samo. Nie byłem biedakiem, ale moją sytuację finansową trudno było określić inaczej jak wynikającą z życiowej niezaradności. a ta wynikała z unikania. Nie miałem nic, niczego się nie dorobiłem, zaprzepaściłem drogę zawodową, którą dawniej na studiach obrałem. Nigdy nic nie odziedziczę. Jasne, że można całe życie wynajmować, być singlem, pracować sporadycznie i w byle jakich pracach, ale wszystko jest fajnie, dopóki się nie zestarzejesz. Zarabiana kasa daje możliwości uprzyjmeniania sobie życia już teraz i budowania realistycznych planów na przyszłość. Bo bez tego to jest tylko wegetacja i powolne popadanie w depresję, którą nie da się zaleczyć suplementami, bo to bardziej depresja sytuacyjna, niż chemiczna w mózgu.
To jest duża motywacja i chyba z genami nie ma wiele wspólnego.
U mnie nie jest to kwestia zarabiania pieniędzy, z którymi nie ma co zrobić, ani kwestia nowego samochodu, który w założeniu robi to samo. Nie byłem biedakiem, ale moją sytuację finansową trudno było określić inaczej jak wynikającą z życiowej niezaradności. a ta wynikała z unikania. Nie miałem nic, niczego się nie dorobiłem, zaprzepaściłem drogę zawodową, którą dawniej na studiach obrałem. Nigdy nic nie odziedziczę. Jasne, że można całe życie wynajmować, być singlem, pracować sporadycznie i w byle jakich pracach, ale wszystko jest fajnie, dopóki się nie zestarzejesz. Zarabiana kasa daje możliwości uprzyjmeniania sobie życia już teraz i budowania realistycznych planów na przyszłość. Bo bez tego to jest tylko wegetacja i powolne popadanie w depresję, którą nie da się zaleczyć suplementami, bo to bardziej depresja sytuacyjna, niż chemiczna w mózgu.
To jest duża motywacja i chyba z genami nie ma wiele wspólnego.



