07-21-2024, 06:38 PM
Cisnę ładnie pracę w Maku. Praca jak praca, wszystko proste, tylko trzeba sobie narzucić tempo, żeby się wyrobić. Na początku było nas na nocce tylko dwóch, w drugim tygodniu robię już wszystko sam. Plus kierownik zmiany, który zawsze musi być. No i to jest dla mnie teraz najzabawniejszy motyw, bo gość bardzo łatwo się wkurwia na wszystko.
Nie mają chętnych do pracy na nocki, a ja przychodzę bardzo wyluzowany i walecznie nastawiony (wysyciłem się magnezem przez ostatnie kilka miesięcy, preganalina też czasem mi pomaga), więc go podpuszczam głupimi uśmieszkami w jego kierunku, specjalnym ostentacyjnym spowalnianiem pracy, gdy mnie popędza, pieszczotliwymi zwrotami "mój tym dziubasku nerwowy" i wychodzeniem o określonej godzinie, nawet jeśli przez ostentacyjne spowalnianie nie zrobiłem wszystko na 100%.
No cóż, poprzednia restauracja była lepsza pod względem ludzi, tam kierownictwo i załoga byli bez zastrzeżeń, więc wszystko zależy od danej jednostki i franczyzobiorcy. A ja mam ten luz, że nie muszę tam pracować i mogę na luzach sobie przychodzić. A czy mi dadzą dyscyplinarkę, jak przegnę pałę, to bez znaczenia, bo i tak nikomu nie będę tego pokazywał. I tak dłużej niż do końca sierpnia tam nie będę, bo potem planuję do szkoły iść, a jednak brak snu trochę daje znów w kość.
W każdym razie nie zachęcach i nie zniechęcam. Każda restauracja to może być inna firma, inny franczyzobiorca i inna kultura pracy. Trzeba trafić.
Nie mają chętnych do pracy na nocki, a ja przychodzę bardzo wyluzowany i walecznie nastawiony (wysyciłem się magnezem przez ostatnie kilka miesięcy, preganalina też czasem mi pomaga), więc go podpuszczam głupimi uśmieszkami w jego kierunku, specjalnym ostentacyjnym spowalnianiem pracy, gdy mnie popędza, pieszczotliwymi zwrotami "mój tym dziubasku nerwowy" i wychodzeniem o określonej godzinie, nawet jeśli przez ostentacyjne spowalnianie nie zrobiłem wszystko na 100%.
No cóż, poprzednia restauracja była lepsza pod względem ludzi, tam kierownictwo i załoga byli bez zastrzeżeń, więc wszystko zależy od danej jednostki i franczyzobiorcy. A ja mam ten luz, że nie muszę tam pracować i mogę na luzach sobie przychodzić. A czy mi dadzą dyscyplinarkę, jak przegnę pałę, to bez znaczenia, bo i tak nikomu nie będę tego pokazywał. I tak dłużej niż do końca sierpnia tam nie będę, bo potem planuję do szkoły iść, a jednak brak snu trochę daje znów w kość.
W każdym razie nie zachęcach i nie zniechęcam. Każda restauracja to może być inna firma, inny franczyzobiorca i inna kultura pracy. Trzeba trafić.



