06-26-2024, 09:04 PM
Nie sądzę, żeby było tam coś dodawane. W warzywach i owocach na pewno nic nie ma ponad to, co ofertach sklepowych. Jedynie takie rzeczy jak tofu, czy pieczywo mogą mieć niezdrowe ulepszacze. Zakładam, że składniki, z którym robione są te dania były kupione przez firmę cateringową po taniości z kończącą się datą przydatności lub nawet po tej dacie. Zauważyłem, że jak czegoś nie zjem danego dnia, to jeśli tego nie zamrożę, to na drugi dzień już zaczyna się psuć.
Dieta pudełkowa nie jest rozwiązaniem idealnym. Gotować nie lubię i niezbyt dobrze umiem, ale to jest rzecz drugorzędna, bo można się zmusić i nauczyć z setek poradników. Niemniej zachęcam, żeby robić samemu jak najwięcej. Zamawiam gotowce, bo dużo pracuję, w tej chwili przez 7 dni w tygodni i szkoda mi czasu na przygotowywanie. Alternatywą byłoby stołowanie się na mieście, co wyszłoby ostatecznie drożej albo stosowanie zamienników posiłku w stylu Huela, co też czasem robię, ale w drodze wyjątku. Do tego często dokupuję warzywa, które myję w wodzie z octem i w sodzie oczyszczonej, a także kiszonki.
Z napojów głównie woda z kranu, ewentualnie mineralna lekko gazowana lub aromatyzowana. Czasem herbata lub kawa zbożowa. Bez słodzenia, czasem jedynie ksylitol sypany do ust, ale to ze względu na zęby. Nowych suplementów już nie kupuję, wyjadam to, co mam, ale o tym napiszę niedługo w swoim wątku. Fizycznie czuję się dobrze.
Staram się też nie być neofitą w swoim otoczeniu, bo wiem, jak negatywnie są odbierane takie osoby. Nie mówię, jak się żywię i nie pouczam innych. Jak trzeba, to w sytuacjach społecznych zjem każdego fastfooda i wypiję każde alko w moderowanych ilościach.
Dieta pudełkowa nie jest rozwiązaniem idealnym. Gotować nie lubię i niezbyt dobrze umiem, ale to jest rzecz drugorzędna, bo można się zmusić i nauczyć z setek poradników. Niemniej zachęcam, żeby robić samemu jak najwięcej. Zamawiam gotowce, bo dużo pracuję, w tej chwili przez 7 dni w tygodni i szkoda mi czasu na przygotowywanie. Alternatywą byłoby stołowanie się na mieście, co wyszłoby ostatecznie drożej albo stosowanie zamienników posiłku w stylu Huela, co też czasem robię, ale w drodze wyjątku. Do tego często dokupuję warzywa, które myję w wodzie z octem i w sodzie oczyszczonej, a także kiszonki.
Z napojów głównie woda z kranu, ewentualnie mineralna lekko gazowana lub aromatyzowana. Czasem herbata lub kawa zbożowa. Bez słodzenia, czasem jedynie ksylitol sypany do ust, ale to ze względu na zęby. Nowych suplementów już nie kupuję, wyjadam to, co mam, ale o tym napiszę niedługo w swoim wątku. Fizycznie czuję się dobrze.
Staram się też nie być neofitą w swoim otoczeniu, bo wiem, jak negatywnie są odbierane takie osoby. Nie mówię, jak się żywię i nie pouczam innych. Jak trzeba, to w sytuacjach społecznych zjem każdego fastfooda i wypiję każde alko w moderowanych ilościach.



