06-18-2024, 08:04 PM
No wiadomo, jakbym miał pewność, że u mnie nie ma problemów z organizmem, to skupiałbym się na głowie. Zresztą nawet jeśli są fizyczne, zawsze warto pracować nad sobą. Może nigdy nie naprawię tego, co się zepsuło, przez co pojawił się objaw Terry'ego, więc warto spróbować ułożyć sobie łeb równolegle do szukania przyczyny problemów czysto fizycznych.
To w obie strony działa, psychiatrzy czy psychologowie potrafią kilkadziesiąt lat "leczyć głowę" kogoś, kto ma nie wiem, nadczynność tarczycy czy boreliozę, z zerowym efektem, z drugiej strony można sobie życie zmarnować szukając przyczyny nie istniejącej choroby fizycznej, zamiast posprzątać bałagan na strychu.
U mnie jest o tyle prosto, że mam dowód na chorobę fizyczną i objawy na tyle wyraźne, że bez problemu będę w stanie powiedzieć, gdy się wyleczę (o ile to kiedykolwiek nastąpi). A równolegle robię rzeczy typu właśnie relaksacja czy te ostatnio podróże autobusem, by pozbyć się agorafobii.
To w obie strony działa, psychiatrzy czy psychologowie potrafią kilkadziesiąt lat "leczyć głowę" kogoś, kto ma nie wiem, nadczynność tarczycy czy boreliozę, z zerowym efektem, z drugiej strony można sobie życie zmarnować szukając przyczyny nie istniejącej choroby fizycznej, zamiast posprzątać bałagan na strychu.
U mnie jest o tyle prosto, że mam dowód na chorobę fizyczną i objawy na tyle wyraźne, że bez problemu będę w stanie powiedzieć, gdy się wyleczę (o ile to kiedykolwiek nastąpi). A równolegle robię rzeczy typu właśnie relaksacja czy te ostatnio podróże autobusem, by pozbyć się agorafobii.




