06-11-2024, 10:28 PM
Koleżanka sobie tarczycę wywaliła w kosmos. Nadczynność, poprosiłem, żeby obserwowała, czy coś się zmieni z paznokciami.
U mnie bez zmian... prawie, znowu zauważyłem, że biorąc wapń, mam wrażenie wyostrzonego wzroku. To, co na longecity opisywali, jakby większe wysycenie kolorami, jakby mgła z oczu schodziła.
W zasadzie ten wapń powinienem brać codziennie, bo coś z nim jest mocno na rzeczy, tylko ile razy robię to regularnie, pojawia się jego nadmiar w moczu, do tego stopnia, że są widoczne drobne kryształki. Prosta droga do kamieni nerkowych.
A może to sobie załatwić?
https://www.sciencedirect.com/science/ar...7806800349
Hipoteza jest taka, że na skutek zbyt niskiego poziomu magnezu wewnątrz komórek, organizm nie jest w stanie prawidłowo wykorzystać wapnia. Taki stan rzeczy faktycznie mógłby ciągnąć się latami, to mogłoby odpowiadać za dużą część moich problemów. Ale za cholerę nie tłumaczy objawu Terry'ego.
Hmm...
https://www.liebertpub.com/doi/abs/10.10...alCode=acm
tutaj niby bor pozwolił na usunięcie kamieni nerkowych, są też doniesienia, że chroni przed ich powstawaniem, testowali co prawda potem na szczurach i nic nie dało, a badanie do którego dałem link jest z jakiegoś dziwnego kraju, nie zmienia to faktu, że bor byłby jednak wskazany, bo przynajmniej w teorii ma całkiem spore szanse pomóc.
Spróbuję brać bor jako osłonę dla wapnia. Może w ten sposób da się kontynuować.
Ogólnie - skończyły mi się pomysły. Wypisywałem wszystkie suple, które brałem w okresach poprawy, testowałem je potem jeden po drugim... nic, zero efektu. Nie widzę też innych czynników, które można jakoś wyodrębnić i jasno wskazać "to i to się zmieniało".
Po prostu czasem coś "zaskakuje" w organizmie i obłączki się pojawiają. Co? Cholera wie. Zapewne ma to związek z objawem Terry'ego i jakimś procesem, który do tego objawu doprowadza. To może być nawet jakiś niezłośliwy guz, produkujący jakiś jeden konkretny hormon, wywalający gospodarkę.
Chyba trzeba będzie do naltreksonu się przekonać...
U mnie bez zmian... prawie, znowu zauważyłem, że biorąc wapń, mam wrażenie wyostrzonego wzroku. To, co na longecity opisywali, jakby większe wysycenie kolorami, jakby mgła z oczu schodziła.
W zasadzie ten wapń powinienem brać codziennie, bo coś z nim jest mocno na rzeczy, tylko ile razy robię to regularnie, pojawia się jego nadmiar w moczu, do tego stopnia, że są widoczne drobne kryształki. Prosta droga do kamieni nerkowych.
A może to sobie załatwić?
https://www.sciencedirect.com/science/ar...7806800349
Hipoteza jest taka, że na skutek zbyt niskiego poziomu magnezu wewnątrz komórek, organizm nie jest w stanie prawidłowo wykorzystać wapnia. Taki stan rzeczy faktycznie mógłby ciągnąć się latami, to mogłoby odpowiadać za dużą część moich problemów. Ale za cholerę nie tłumaczy objawu Terry'ego.
Hmm...
https://www.liebertpub.com/doi/abs/10.10...alCode=acm
tutaj niby bor pozwolił na usunięcie kamieni nerkowych, są też doniesienia, że chroni przed ich powstawaniem, testowali co prawda potem na szczurach i nic nie dało, a badanie do którego dałem link jest z jakiegoś dziwnego kraju, nie zmienia to faktu, że bor byłby jednak wskazany, bo przynajmniej w teorii ma całkiem spore szanse pomóc.
Spróbuję brać bor jako osłonę dla wapnia. Może w ten sposób da się kontynuować.
Ogólnie - skończyły mi się pomysły. Wypisywałem wszystkie suple, które brałem w okresach poprawy, testowałem je potem jeden po drugim... nic, zero efektu. Nie widzę też innych czynników, które można jakoś wyodrębnić i jasno wskazać "to i to się zmieniało".
Po prostu czasem coś "zaskakuje" w organizmie i obłączki się pojawiają. Co? Cholera wie. Zapewne ma to związek z objawem Terry'ego i jakimś procesem, który do tego objawu doprowadza. To może być nawet jakiś niezłośliwy guz, produkujący jakiś jeden konkretny hormon, wywalający gospodarkę.
Chyba trzeba będzie do naltreksonu się przekonać...



