06-06-2024, 11:35 PM
Właśnie skończyłem czytać książkę polecaną przez Nawaphona: Robert Gwiazdowski - Emerytalna Katastrofa
Mocno ponura wizja o emeryturach rzędu maksymalnie 30 % obecnego wynagrodzenia. Było to już mi znane, więc nie zaskoczyłem się jakoś negatywnie. Autor pisał o konieczności wzięcia odpowiedzialności za siebie przez większość społeczeństwa. Wydaje mi się, że o ile nie nastąpi wielka zmiana mentalności ludzi, na co się raczej nie zanosi (to by musiały być chyba dodawana jakieś psychodeliki do wody pitnej), to większość ludzi nie będzie chciała ani potrafiła sama o siebie zadbać i będzie uzależniona na starość od państwa. Skoro społeczeństwo się starzeje, to starzy ludzie będą stanowili spory elektorat, procentowo nawet większy niż teraz. Zakładając, że systemem politycznym wciąż będzie demokracja, to system emerytalny się szybko nie zawali, bo głosy będzie zdobywać ta partia, która zaoferuje starcom najwięcej, nawet kosztem demolowania innych funkcjonalności pastwa.
Rozwiązaniem dla niektórych jednostek może być praca tak długo, jak tylko ciało jest w stanie funkcjonować poprawnie. Mieć poczucie swojego celu i być wciąż przydatnym społeczeństwu. Tak jak ten pan, który w wieku 98 lat nadal pracuje w swoim warsztacie:
https://biznes.interia.pl/emerytury/news...Id,7557881
Mocno ponura wizja o emeryturach rzędu maksymalnie 30 % obecnego wynagrodzenia. Było to już mi znane, więc nie zaskoczyłem się jakoś negatywnie. Autor pisał o konieczności wzięcia odpowiedzialności za siebie przez większość społeczeństwa. Wydaje mi się, że o ile nie nastąpi wielka zmiana mentalności ludzi, na co się raczej nie zanosi (to by musiały być chyba dodawana jakieś psychodeliki do wody pitnej), to większość ludzi nie będzie chciała ani potrafiła sama o siebie zadbać i będzie uzależniona na starość od państwa. Skoro społeczeństwo się starzeje, to starzy ludzie będą stanowili spory elektorat, procentowo nawet większy niż teraz. Zakładając, że systemem politycznym wciąż będzie demokracja, to system emerytalny się szybko nie zawali, bo głosy będzie zdobywać ta partia, która zaoferuje starcom najwięcej, nawet kosztem demolowania innych funkcjonalności pastwa.
Rozwiązaniem dla niektórych jednostek może być praca tak długo, jak tylko ciało jest w stanie funkcjonować poprawnie. Mieć poczucie swojego celu i być wciąż przydatnym społeczeństwu. Tak jak ten pan, który w wieku 98 lat nadal pracuje w swoim warsztacie:
https://biznes.interia.pl/emerytury/news...Id,7557881



