05-31-2024, 10:58 PM
Od kilku lub nawet kilkunastu tygodni czuję, że moja psychika wskoczyła wreszcie na właściwe tory. Życie stało się jakieś takie normalne, bardziej przyjemne, lęk zszedł na dalszy plan. Wydaje mi się, że dostrzegłem i odpowiednio nazwałem problemy, jakie miałem, a porównując siebie teraz do tego, co było jeszcze dwa lata temu, to mogę powiedzieć, że niedo dojrzałem.
Pracuję dość dużo, bo w tygodniu od 5 rano do 13, potem w drugim miejscu od 14 do 20, a w niektóre weekendy dodatkowo od 6 do 16. Zrezygnowałem tylko z pracy w nocy. Nie czuję się przemęczony, zasypiam w moment i wstaję bez większych problemów. Cieszę się, że mam możliwość pracować i przez jakiś czas chciałbym tak robić.
2-3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, zwykle około godziny 21-22. Wcześniej korzystałem z usług trenerki, która nauczyła mnie, jak korzystać ze sprzętów i jak poprawnie ćwiczyć. Uważam, że to był dobry wybór. W dni, w które nie jestem na siłowni, to albo chodzę do knajpy, albo na basen, do kina, na spacer lub na rower. W domu nadal mam bieżnię, więc oglądając film też przeważnie idę, a przy biurku jestem na stojąco. To daje każdego dnia sporo ruchu, z czego też jestem zadowolony. Nie widzę dużych zmian w wyglądzie ciała i sile, ale samopoczucie jest poprawne.
Co jakiś czas spotykam się też na rozmowy z native speakerem po angielsku. Dzięki poradom Tomakina mój poziom języka wzrósł. Nie zdecydowałem się na zdobycie certyfikatu, ale przełamałem się wreszcie z mówieniem i przestałem się stresować tym, że popełniam błędy i się ośmieszam. W jednej pracy jest sympatyczny Pakistańczyk, który sam mnie zaczął zagadywać i teraz dość często sobie rozmawiamy.
Zrezygnowałem z wynajmu mieszkania na rzecz wynajmu dużego pokoju. Przez większość dnia mnie nie ma, więc nie czułem potrzeby płacenia dużego czynszu. Oprócz mnie w mieszkaniu są jeszcze 2 osoby. Nie wchodzimy sobie w drogę, bo każdy pracuje.
Niedawno myślałem, że zmiana mojej psychiki jest spowodowana herbatkami z kratomu, ale nie jestem pewien, czy to aby na pewno tylko dzięki niemu. Natomiast to właśnie po nim pierwszy raz poczułem się zupełnie jak normalny człowiek. Bez lęku społecznego, bez konieczności zmuszania się do działania wbrew chęci ucieczki, bez wyrzutów sumienia nad straconym czasem i błędami życiowymi. Kratom nadal co jakiś czas stosuję, sporo się doedukowałem i wiem, jakie są niebezpieczeństwa. Uważam, że racjonalnie zażywanie kratomu nie powinno prowadzić do tarapatów związanych z uzależnieniem ani wyniszczeniem receptorów. Nie jest typowym opioidem, w zasadzie jest agonistą receptora Mu i antagonistą receptorów Kappa i Delta, ponadto jest miksem wielu alkaloidów, więc ma właściwości również stymulujące.
Być może wpłynęły na to też inne rzeczy. Dietę mam dość dobrą, bo śródziemnomorską i głównie wegetariańską. Zamawiam gotowce z cateringu, a jem według zasady postu 18/6. Przyjmuję suplementy, ale nie w większości nie przez cały czas, tylko sobie rozpisuję na poszczególne tygodnie, co i kiedy będę brał w danym miesiącu i co jakiś czas to zmieniam. B12, Omega, multiwitamina, piracetam, cholina, bakopa, witamina u, D3, fuleren C60, modafinil.
Co parę tygodni eksperymentuję z wybranymi psychodelikami. Próbuję też mikrodawkowania (m.in. DNP, sildenafil, tadalafil, Paul Stamets Stack, stymulanty przeciw ADHD).
Fizycznie w zasadzie nic mi nie dolega, więc bardziej inspirują mnie stronki o długowieczności. Badania, w tym hormony, wychodzą w normie. Nadal prowadzę dzienniki swoich myśli, choć niezbyt regularnie. Staram się też medytować 2-3 razy w tygodniu. Popęd seksualny nadal jest dość niski, ale zaczęło się to poprawiać.
Czytam też książki o filozofii stoickiej i to też pomogło mi przestać patrzeć ciągle w przeszłość i analizować swoje dawne działania. Teraz głównie liczy się dzień dzisiejszy oraz przyszłość, bo szanse na różne rzeczy wciąż są. Dość mocno przytemperowałem też swój egocentryzm. Dostrzegłem go w wielu swoich dawnych zachowaniach i dlatego wydaje mi się, że nieco dojrzałem.
Zacząłem też poznawiać ludzi i czuć się dobrze w towarzystwie. Korzystam głównie z grup na Facebooku dla singli. Spotkań i wspólnych wyjazdów jest naprawdę bardzo dużo. Są nawet biura podróży specjalizujący się w wycieczkach dla singli. W czasie majówki byłem nad morzem na wyjeździe grupowym liczącym... 120 osób! Od 28 do 50 lat. Było świetnie. W lipcu jadę z grupą na festiwal techno do Chorwacji. Staram się też często chodzić do klubów i na koncerty, w tym także zagraniczne, nawet jeśli wiąże się to z koniecznością urwania się z pracy. Zaliczyłem niedawno koncerty Rammstein w Dreźnie, Lordi w Ostrawie i Jeana-Michela-Jarre'a w Bratysławie. No i The Syntetic aka Człowiek Widno w Warszawie. Bez noclegów - po koncertach w nocy wracałem. Ludzie, których poznaję, są zwykle sporo młodsi ode mnie, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, a nawet się cieszę z różnicy pokoleniowej. Im raczej też to nie przeszkadza, skoro wieczorem piszą do mnie, w jakim barze aktualnie siedzą.
Filmy i seriale oglądam zwykle w biegu na telefonie. Na przerwie w pracy, w czasie przejazdu komunikacją. Zacząłem też grać w gry. Kupiłem sobie Steam Decka i również gram mobilnie poza domem. Korzystam również z wynajmowanego komputera do gier w chmurze. Nie muszę inwestować samemu w drogi sprzęt, wystarczy mi mój stary laptop i internet 5G. Płaci się za godziny użytkowania takiego wirtualnego kompa, a to skutecznie odbiera chęć do siedzenia i grania całymi dniami. Dla mnie to bardzo dobre rozwiązanie i do normalnego komputera już raczej nie wrócę.
Nadal nie przepadam za jeżdżeniem samochodem. Stresuje mnie to, czuję sie niezbyt pewnie. Chyba to wciąż brak wprawy. Kupiłem rok temu Poloneza, jeździłem trochę, nawet parę razy wykupiłem sobie jazdę na torze pod Poznaniem, żeby wymęczyć maszynę, ale ostatecznie niedawno zdecydowałem się ją sprzedać, bo musiałbym wkładać coraz więcej kasy. Bardziej mi się opłaci wynajmować samochód wtedy, gdy będzie potrzebny.
To by było na tyle tego podsumowania zmian. Trudno wskazać jednozacznie, co zadziałało, a co może jest tylko placebo, ale dla mnie najistotniejszy jest obecnie wzrost komfortu psychicznego podczas codziennego funkcjonowania.
Pracuję dość dużo, bo w tygodniu od 5 rano do 13, potem w drugim miejscu od 14 do 20, a w niektóre weekendy dodatkowo od 6 do 16. Zrezygnowałem tylko z pracy w nocy. Nie czuję się przemęczony, zasypiam w moment i wstaję bez większych problemów. Cieszę się, że mam możliwość pracować i przez jakiś czas chciałbym tak robić.
2-3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, zwykle około godziny 21-22. Wcześniej korzystałem z usług trenerki, która nauczyła mnie, jak korzystać ze sprzętów i jak poprawnie ćwiczyć. Uważam, że to był dobry wybór. W dni, w które nie jestem na siłowni, to albo chodzę do knajpy, albo na basen, do kina, na spacer lub na rower. W domu nadal mam bieżnię, więc oglądając film też przeważnie idę, a przy biurku jestem na stojąco. To daje każdego dnia sporo ruchu, z czego też jestem zadowolony. Nie widzę dużych zmian w wyglądzie ciała i sile, ale samopoczucie jest poprawne.
Co jakiś czas spotykam się też na rozmowy z native speakerem po angielsku. Dzięki poradom Tomakina mój poziom języka wzrósł. Nie zdecydowałem się na zdobycie certyfikatu, ale przełamałem się wreszcie z mówieniem i przestałem się stresować tym, że popełniam błędy i się ośmieszam. W jednej pracy jest sympatyczny Pakistańczyk, który sam mnie zaczął zagadywać i teraz dość często sobie rozmawiamy.
Zrezygnowałem z wynajmu mieszkania na rzecz wynajmu dużego pokoju. Przez większość dnia mnie nie ma, więc nie czułem potrzeby płacenia dużego czynszu. Oprócz mnie w mieszkaniu są jeszcze 2 osoby. Nie wchodzimy sobie w drogę, bo każdy pracuje.
Niedawno myślałem, że zmiana mojej psychiki jest spowodowana herbatkami z kratomu, ale nie jestem pewien, czy to aby na pewno tylko dzięki niemu. Natomiast to właśnie po nim pierwszy raz poczułem się zupełnie jak normalny człowiek. Bez lęku społecznego, bez konieczności zmuszania się do działania wbrew chęci ucieczki, bez wyrzutów sumienia nad straconym czasem i błędami życiowymi. Kratom nadal co jakiś czas stosuję, sporo się doedukowałem i wiem, jakie są niebezpieczeństwa. Uważam, że racjonalnie zażywanie kratomu nie powinno prowadzić do tarapatów związanych z uzależnieniem ani wyniszczeniem receptorów. Nie jest typowym opioidem, w zasadzie jest agonistą receptora Mu i antagonistą receptorów Kappa i Delta, ponadto jest miksem wielu alkaloidów, więc ma właściwości również stymulujące.
Być może wpłynęły na to też inne rzeczy. Dietę mam dość dobrą, bo śródziemnomorską i głównie wegetariańską. Zamawiam gotowce z cateringu, a jem według zasady postu 18/6. Przyjmuję suplementy, ale nie w większości nie przez cały czas, tylko sobie rozpisuję na poszczególne tygodnie, co i kiedy będę brał w danym miesiącu i co jakiś czas to zmieniam. B12, Omega, multiwitamina, piracetam, cholina, bakopa, witamina u, D3, fuleren C60, modafinil.
Co parę tygodni eksperymentuję z wybranymi psychodelikami. Próbuję też mikrodawkowania (m.in. DNP, sildenafil, tadalafil, Paul Stamets Stack, stymulanty przeciw ADHD).
Fizycznie w zasadzie nic mi nie dolega, więc bardziej inspirują mnie stronki o długowieczności. Badania, w tym hormony, wychodzą w normie. Nadal prowadzę dzienniki swoich myśli, choć niezbyt regularnie. Staram się też medytować 2-3 razy w tygodniu. Popęd seksualny nadal jest dość niski, ale zaczęło się to poprawiać.
Czytam też książki o filozofii stoickiej i to też pomogło mi przestać patrzeć ciągle w przeszłość i analizować swoje dawne działania. Teraz głównie liczy się dzień dzisiejszy oraz przyszłość, bo szanse na różne rzeczy wciąż są. Dość mocno przytemperowałem też swój egocentryzm. Dostrzegłem go w wielu swoich dawnych zachowaniach i dlatego wydaje mi się, że nieco dojrzałem.
Zacząłem też poznawiać ludzi i czuć się dobrze w towarzystwie. Korzystam głównie z grup na Facebooku dla singli. Spotkań i wspólnych wyjazdów jest naprawdę bardzo dużo. Są nawet biura podróży specjalizujący się w wycieczkach dla singli. W czasie majówki byłem nad morzem na wyjeździe grupowym liczącym... 120 osób! Od 28 do 50 lat. Było świetnie. W lipcu jadę z grupą na festiwal techno do Chorwacji. Staram się też często chodzić do klubów i na koncerty, w tym także zagraniczne, nawet jeśli wiąże się to z koniecznością urwania się z pracy. Zaliczyłem niedawno koncerty Rammstein w Dreźnie, Lordi w Ostrawie i Jeana-Michela-Jarre'a w Bratysławie. No i The Syntetic aka Człowiek Widno w Warszawie. Bez noclegów - po koncertach w nocy wracałem. Ludzie, których poznaję, są zwykle sporo młodsi ode mnie, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, a nawet się cieszę z różnicy pokoleniowej. Im raczej też to nie przeszkadza, skoro wieczorem piszą do mnie, w jakim barze aktualnie siedzą.
Filmy i seriale oglądam zwykle w biegu na telefonie. Na przerwie w pracy, w czasie przejazdu komunikacją. Zacząłem też grać w gry. Kupiłem sobie Steam Decka i również gram mobilnie poza domem. Korzystam również z wynajmowanego komputera do gier w chmurze. Nie muszę inwestować samemu w drogi sprzęt, wystarczy mi mój stary laptop i internet 5G. Płaci się za godziny użytkowania takiego wirtualnego kompa, a to skutecznie odbiera chęć do siedzenia i grania całymi dniami. Dla mnie to bardzo dobre rozwiązanie i do normalnego komputera już raczej nie wrócę.
Nadal nie przepadam za jeżdżeniem samochodem. Stresuje mnie to, czuję sie niezbyt pewnie. Chyba to wciąż brak wprawy. Kupiłem rok temu Poloneza, jeździłem trochę, nawet parę razy wykupiłem sobie jazdę na torze pod Poznaniem, żeby wymęczyć maszynę, ale ostatecznie niedawno zdecydowałem się ją sprzedać, bo musiałbym wkładać coraz więcej kasy. Bardziej mi się opłaci wynajmować samochód wtedy, gdy będzie potrzebny.
To by było na tyle tego podsumowania zmian. Trudno wskazać jednozacznie, co zadziałało, a co może jest tylko placebo, ale dla mnie najistotniejszy jest obecnie wzrost komfortu psychicznego podczas codziennego funkcjonowania.



