05-31-2024, 12:19 AM
...bez efektu na objaw, czyli wychodzi na to, że NIE bierze się on z nadmiaru histaminy. Albo ta tabletka co wziąłem nie działa na te konkretnie receptory, powinna, bo w badaniach wyszły objawy ze strony układu krwionośnego jako skutek uboczny.
Pozostają tlenki azotu albo serotonina, zarówno jedno, jak i drugie rozszerza naczynka, zarówno jedno, jak i drugie jest mocno podniesione w obu chorobach, w których objaw jest dobrze udokumentowany, obie te rzeczy są podawane jako ewentualna przyczyna zmian w układzie krwionośnym w tych chorobach. Przy czym na tryptofan dobrze reagowałem psychicznie, co świadczy o tym, że przynajmniej kiedyś nie miałem nadmiaru serotoniny w mózgu (ale czysto teoretycznie mogłem mieć na obwodzie), pozostają tlenki azotu, za którymi przemawia fakt, że arginina zaostrzała mi objaw. Ewentualnie jakieś egzotyczne rzeczy typu prostaglandyny, ale najsilniej wszystko wskazuje na nadmiar tlenków azotu.
No i jakiej cholery, skąd one się biorą. Czy to ich jest za dużo, czy jest może nadwrażliwość receptorów w komórkach i za mocno na nie reagują?
Ciągle mi ta tarczyca chodzi po głowie, ale wyniki samych hormonów miałem wręcz idealne. Bardzo niskie TSH, ale dalej w granicach normy. Czysto teoretycznie jest możliwe, że jakbym drugi raz zbadał, coś wyszłoby poza normą, hormony mocno zmieniają się z dnia na dzień, ba, nawet z godziny na godzinę. Nawet bardzo delikatna nadczynność zwiększa zarówno poziom hormonów, jak i wrażliwość komórek na nie.
Kurcze no... jakby jakaś substancja była, która blokuje te tlenki. Lizyna niby teoretycznie powinna tak działać, w praktyce nie bardzo to się sprawdzało w badaniach. To cudo które kupiłem, ruskolina, też niby miało blokować, ale to również jest jakaś jedna opinia z internetu.
OOoooo
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4664049/
Błękit metylenowy! On tak działa! I co więcej, jest bardzo często polecany jako cud miód środek na wszystko. Gdzieś na dodatek mam fiolkę... chyba, jeśli nie wywaliłem. Stara jak starość, ale to się nie psuje. Ale chyba nie zaryzykowałbym dawki, która działała w badaniach nad tlenkami.
Zrobię jeszcze raz test karnityny, która bardzo mocno wycisza aktywność hormonów tarczycy na poziomie komórki. Przez kilka dni spróbuję jeść bardzo duże dawki, 2 tabletki po nawet 5 razy dziennie. Te kilka dni powinny wystarczyć, by mieć pewność.
Pozostają tlenki azotu albo serotonina, zarówno jedno, jak i drugie rozszerza naczynka, zarówno jedno, jak i drugie jest mocno podniesione w obu chorobach, w których objaw jest dobrze udokumentowany, obie te rzeczy są podawane jako ewentualna przyczyna zmian w układzie krwionośnym w tych chorobach. Przy czym na tryptofan dobrze reagowałem psychicznie, co świadczy o tym, że przynajmniej kiedyś nie miałem nadmiaru serotoniny w mózgu (ale czysto teoretycznie mogłem mieć na obwodzie), pozostają tlenki azotu, za którymi przemawia fakt, że arginina zaostrzała mi objaw. Ewentualnie jakieś egzotyczne rzeczy typu prostaglandyny, ale najsilniej wszystko wskazuje na nadmiar tlenków azotu.
No i jakiej cholery, skąd one się biorą. Czy to ich jest za dużo, czy jest może nadwrażliwość receptorów w komórkach i za mocno na nie reagują?
Ciągle mi ta tarczyca chodzi po głowie, ale wyniki samych hormonów miałem wręcz idealne. Bardzo niskie TSH, ale dalej w granicach normy. Czysto teoretycznie jest możliwe, że jakbym drugi raz zbadał, coś wyszłoby poza normą, hormony mocno zmieniają się z dnia na dzień, ba, nawet z godziny na godzinę. Nawet bardzo delikatna nadczynność zwiększa zarówno poziom hormonów, jak i wrażliwość komórek na nie.
Kurcze no... jakby jakaś substancja była, która blokuje te tlenki. Lizyna niby teoretycznie powinna tak działać, w praktyce nie bardzo to się sprawdzało w badaniach. To cudo które kupiłem, ruskolina, też niby miało blokować, ale to również jest jakaś jedna opinia z internetu.
OOoooo
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4664049/
Błękit metylenowy! On tak działa! I co więcej, jest bardzo często polecany jako cud miód środek na wszystko. Gdzieś na dodatek mam fiolkę... chyba, jeśli nie wywaliłem. Stara jak starość, ale to się nie psuje. Ale chyba nie zaryzykowałbym dawki, która działała w badaniach nad tlenkami.
Zrobię jeszcze raz test karnityny, która bardzo mocno wycisza aktywność hormonów tarczycy na poziomie komórki. Przez kilka dni spróbuję jeść bardzo duże dawki, 2 tabletki po nawet 5 razy dziennie. Te kilka dni powinny wystarczyć, by mieć pewność.



