05-03-2024, 03:41 AM
No i taka rozkmina mnie naszła. W marskości niby powodem jest słaba odporność, przez co rozwijają się nie te bakterie co trzeba, przenikają ścianki jelit i prowokują do nadmiaru tlenków azotu, right?
To czemu w HIV/AIDS, gdzie odporność leży i kwiczy, nie ma takiego zjawiska? Nie występuje tam objaw Terry'ego?
Dalej, mamy coś takiego, jak zespół przewlekłego zmęczenia. Jedną z przyczyn jest rozwój bakterii i wirusów w jelitach, również na skutek spadku lokalnej odporności. No i znowu to samo pytanie, czemu to nie pojawia się w HIV/AIDS?
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11786972/
Tutaj niespodzianka, u szczurów zmiany w układzie krążenia, takie jak w marskości, pojawiają się tylko przy specyficznym zaangażowaniu centralnego układu nerwowego, konkretnego obszaru w mózgu. Bez tego nie pojawią się, pomimo uszkodzenia żyły wrotnej.
Eh, no wszystko wskazuje u mnie na jedną z 2 rzeczy. Albo nadmiar tlenków azotu, albo nadmierna wrażliwość konkretnych komórek na te tlenki, przy normalnym poziomie. Pośrednim dowodem jest reakcja na argininę (surowiec do produkcji tych tlenków), gdzie objaw Terry'ego stał się dużo, dużo wyraźniejszy po tym, jak wziąłem jej większą dawkę.
Myślę jeszcze o tarczycy... wyniki samych hormonów OK, ale TSH w zasadzie na granicy nadczynności. ALE - taki wynik nie dawałby aż takich objawów, nie ma opcji, żeby aż ta zmienił się układ krążenia pod wpływem tak minimalnej zmiany poziomu hormonów.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9496499/
tutaj n-acetylocysteina cofnęła zmiany w mięśniu sercowym, wywołane nadczynnością tarczycy.
No nie daje mi ta tarczyca spokoju, głównie z tego powodu, że jej zaburzenie może trwale uszkodzić sporo rzeczy w organizmie.
Popatrzmy... w Indiach (pierwszy wynik z google) średnia wartość FT3 to niemal równo 3 pg/ml, a ft4 to w zasadzie równo 1. Tyle, ile u mnie. Eh, dobra, zostawiam to.
Melatonina obniża tlenki azotu, o. No to by się zgadzało. Testowałem melatoninę, ale może błędem było testowanie jej oddzielnie, może trzeba ze wszystkim, co obniża te tlenki?
Ekstrakt z kasztanowca bezpośrednio chroni wyściółkę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami, a to ponoć te uszkodzenia są mechanizmem prowokującym wytwarzanie tlenków.
Kurcze no... jakiś mechanizm za tym stoi, coś sprawia, że mam te naczynka zbytnio rozszerzone. I to nie może być mechanizm typu "poziom hormonów tarczycy wyższy o 5% od optymalnego", bo to tak nie działa. Żeby wywołać taką zmianę w rozszerzeniu naczynek, musi być jakiś SILNY czynnik, typu np 2 razy wyższy poziom tlenków azotu. A żeby tych tlenków było 2 razy więcej, musi być coś, co faktycznie daje 2 razy większą produkcję.
O, magnez, jego niedobór u szczurów zwiększył poziom tlenków azotu.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8845288/
O, tu jest z numerkami
https://academic.oup.com/ajh/article/15/12/1081/97760
I faktycznie, poziom tlenków azotu wzrósł... dwukrotnie. To by było TO. Nie znam innego mechanizmu, który zwiększa produkcję tlenków azotu w organizmie, a nie jest ciężką chorobą, dającą bardzo wyraźne objawy.
No mniejsza, znowu nocka zawalona, spać.
To czemu w HIV/AIDS, gdzie odporność leży i kwiczy, nie ma takiego zjawiska? Nie występuje tam objaw Terry'ego?
Dalej, mamy coś takiego, jak zespół przewlekłego zmęczenia. Jedną z przyczyn jest rozwój bakterii i wirusów w jelitach, również na skutek spadku lokalnej odporności. No i znowu to samo pytanie, czemu to nie pojawia się w HIV/AIDS?
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11786972/
Tutaj niespodzianka, u szczurów zmiany w układzie krążenia, takie jak w marskości, pojawiają się tylko przy specyficznym zaangażowaniu centralnego układu nerwowego, konkretnego obszaru w mózgu. Bez tego nie pojawią się, pomimo uszkodzenia żyły wrotnej.
Eh, no wszystko wskazuje u mnie na jedną z 2 rzeczy. Albo nadmiar tlenków azotu, albo nadmierna wrażliwość konkretnych komórek na te tlenki, przy normalnym poziomie. Pośrednim dowodem jest reakcja na argininę (surowiec do produkcji tych tlenków), gdzie objaw Terry'ego stał się dużo, dużo wyraźniejszy po tym, jak wziąłem jej większą dawkę.
Myślę jeszcze o tarczycy... wyniki samych hormonów OK, ale TSH w zasadzie na granicy nadczynności. ALE - taki wynik nie dawałby aż takich objawów, nie ma opcji, żeby aż ta zmienił się układ krążenia pod wpływem tak minimalnej zmiany poziomu hormonów.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9496499/
tutaj n-acetylocysteina cofnęła zmiany w mięśniu sercowym, wywołane nadczynnością tarczycy.
No nie daje mi ta tarczyca spokoju, głównie z tego powodu, że jej zaburzenie może trwale uszkodzić sporo rzeczy w organizmie.
Popatrzmy... w Indiach (pierwszy wynik z google) średnia wartość FT3 to niemal równo 3 pg/ml, a ft4 to w zasadzie równo 1. Tyle, ile u mnie. Eh, dobra, zostawiam to.
Melatonina obniża tlenki azotu, o. No to by się zgadzało. Testowałem melatoninę, ale może błędem było testowanie jej oddzielnie, może trzeba ze wszystkim, co obniża te tlenki?
Ekstrakt z kasztanowca bezpośrednio chroni wyściółkę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami, a to ponoć te uszkodzenia są mechanizmem prowokującym wytwarzanie tlenków.
Kurcze no... jakiś mechanizm za tym stoi, coś sprawia, że mam te naczynka zbytnio rozszerzone. I to nie może być mechanizm typu "poziom hormonów tarczycy wyższy o 5% od optymalnego", bo to tak nie działa. Żeby wywołać taką zmianę w rozszerzeniu naczynek, musi być jakiś SILNY czynnik, typu np 2 razy wyższy poziom tlenków azotu. A żeby tych tlenków było 2 razy więcej, musi być coś, co faktycznie daje 2 razy większą produkcję.
O, magnez, jego niedobór u szczurów zwiększył poziom tlenków azotu.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8845288/
O, tu jest z numerkami
https://academic.oup.com/ajh/article/15/12/1081/97760
I faktycznie, poziom tlenków azotu wzrósł... dwukrotnie. To by było TO. Nie znam innego mechanizmu, który zwiększa produkcję tlenków azotu w organizmie, a nie jest ciężką chorobą, dającą bardzo wyraźne objawy.
No mniejsza, znowu nocka zawalona, spać.



