04-28-2024, 10:22 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-28-2024, 11:19 PM przez tomakin.)
Zakładając, że tej kobiecie faktycznie obłączki odrosły po selenie, a u tego gościa z linku wyżej nie znikły nawet wtedy, gdy tego selenu w ogóle w diecie nie miał, rozwiązaniem będzie chyba to, o czym często piszę i o czym wspomniałem też, pisząc o miedzi.
Niedobór czy inny czynnik będzie miał wyraźny wpływ na organizm, jeśli dotknie jakiegoś procesu, który już nawet bez tego czynnika ledwo działał. Przykładowo (z czapy przykład, niekoniecznie odnoszący się do obłączków, żeby zobrazować o czym piszę), ta kobieta mogła mieć słabą tarczycę i selen pomógł ją uregulować, gość z kolei miał tarczycę na tyle dobrą i sprawną, że nawet bardzo duży, wieloletni niedobór selenu nie mógł jej zaszkodzić. Ewentualnie kobieta mogła mieć równolegle niedobór jodu, który nie byłby odczuwalny, gdyby starczyło w organizmie selenu.
Są też czynniki genetyczne, wpływające na to, jak duże są obłączki, ale one też nie są decydujące, bo w np marskości wątroby one zawsze zanikają.
No i najważniejsze - tak drastyczny niedobór selenu, jak u tego gościa, musiał w dużej mierze wpłynąć na szereg procesów w organizmie. Na przykład w bardzo dużym stopniu zwiększyć działanie wolnych rodników, chociaż jak czytam, selen i witamina E chronią komórki przed wolnymi rodnikami na różne sposoby, tzn chronią inne fragmenty błon komórkowych. Jakby wyodrębnić te procesy, dałoby się je usunąć z listy czynników potencjalnie wpływających na wielkość obłączków.
A, bym zapomniał, regularnie znajduję włosy, które są siwe ale tylko od powiedzmy połowy. Co oznacza, że zaczęły rosnąć jako siwe, ale w którymś momencie cebulka zaczęła produkować włos w ciemnym kolorze. Coś kiedyś zrobiłem dobrze, co sprawiło, że przynajmniej częściowo odwrócił się proces odpowiadający za siwienie. I tu można podejrzewać właśnie miedź, jako że to jej niedobór jest najmocniej powiązany z przedwczesnym siwieniem. Nie to, że mam tych siwych włosów jakoś szczególnie dużo, może nawet tyle, ile powinienem w moim wieku, ale fakt, że niektóre odzyskały kolor.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28150658/
tutaj efekty przyniósł pantotenian wapnia (b5) w dawce 200 mg dziennie. Brałem 50 mg, tzn tyle jest w mojej b complex. Może to to?
Działa też PABA, ale jedynie u niektórych pacjentów. W mojej b complex jest 50 mg, to trochę mało, bo efekty są od dawek 2000 mg. No ale to akurat grosze kosztuje, mógłbym kiedyś przetestować. Nawet kupiłem z 10 lat temu.
No i mogło to być po prostu żelazo, bo ono też gra rolę w zapobieganiu siwieniu. Albo tyrozyna, która też ma taki efekt.
No tak czy tak, coś w którymś momencie wpłynęło na włosy tak, że część z nich przestała być siwa. Fajnie by było wyśledzić, co konkretnie, już mniejsza z włosami, ale to sygnał, że coś tam się w organizmie zaczęło naprawiać.
Niedobór czy inny czynnik będzie miał wyraźny wpływ na organizm, jeśli dotknie jakiegoś procesu, który już nawet bez tego czynnika ledwo działał. Przykładowo (z czapy przykład, niekoniecznie odnoszący się do obłączków, żeby zobrazować o czym piszę), ta kobieta mogła mieć słabą tarczycę i selen pomógł ją uregulować, gość z kolei miał tarczycę na tyle dobrą i sprawną, że nawet bardzo duży, wieloletni niedobór selenu nie mógł jej zaszkodzić. Ewentualnie kobieta mogła mieć równolegle niedobór jodu, który nie byłby odczuwalny, gdyby starczyło w organizmie selenu.
Są też czynniki genetyczne, wpływające na to, jak duże są obłączki, ale one też nie są decydujące, bo w np marskości wątroby one zawsze zanikają.
No i najważniejsze - tak drastyczny niedobór selenu, jak u tego gościa, musiał w dużej mierze wpłynąć na szereg procesów w organizmie. Na przykład w bardzo dużym stopniu zwiększyć działanie wolnych rodników, chociaż jak czytam, selen i witamina E chronią komórki przed wolnymi rodnikami na różne sposoby, tzn chronią inne fragmenty błon komórkowych. Jakby wyodrębnić te procesy, dałoby się je usunąć z listy czynników potencjalnie wpływających na wielkość obłączków.
A, bym zapomniał, regularnie znajduję włosy, które są siwe ale tylko od powiedzmy połowy. Co oznacza, że zaczęły rosnąć jako siwe, ale w którymś momencie cebulka zaczęła produkować włos w ciemnym kolorze. Coś kiedyś zrobiłem dobrze, co sprawiło, że przynajmniej częściowo odwrócił się proces odpowiadający za siwienie. I tu można podejrzewać właśnie miedź, jako że to jej niedobór jest najmocniej powiązany z przedwczesnym siwieniem. Nie to, że mam tych siwych włosów jakoś szczególnie dużo, może nawet tyle, ile powinienem w moim wieku, ale fakt, że niektóre odzyskały kolor.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28150658/
tutaj efekty przyniósł pantotenian wapnia (b5) w dawce 200 mg dziennie. Brałem 50 mg, tzn tyle jest w mojej b complex. Może to to?
Działa też PABA, ale jedynie u niektórych pacjentów. W mojej b complex jest 50 mg, to trochę mało, bo efekty są od dawek 2000 mg. No ale to akurat grosze kosztuje, mógłbym kiedyś przetestować. Nawet kupiłem z 10 lat temu.
No i mogło to być po prostu żelazo, bo ono też gra rolę w zapobieganiu siwieniu. Albo tyrozyna, która też ma taki efekt.
No tak czy tak, coś w którymś momencie wpłynęło na włosy tak, że część z nich przestała być siwa. Fajnie by było wyśledzić, co konkretnie, już mniejsza z włosami, ale to sygnał, że coś tam się w organizmie zaczęło naprawiać.



