04-09-2024, 01:22 AM
...na klepsydrze "pogrążeni w smutku sąsiedzi". Gość nikogo nie miał w realu. Pogrzeb na koszt miasta, brak nawet dalekiej rodziny. Tak się zastanawiam, kogo ja mam i też słabo to wygląda, kilka bardzo mocnych przyjaźni, ale każda jest kilkaset kilometrów stąd. Gadanie przez telefon, gdzie potrafimy kilka godzin dziennie, codziennie, to nie to samo, już nie wspominając o pisaniu. Znajomi z młodości stoczyli się, albo siedzą w innych miastach. Nigdy nie byłem specjalnie towarzyski, dlatego nie jest to dla mnie aż takie obciążenie, ale mimo wszystko oprócz rodziny, niewiele zostało. Kurde, ludzie, którzy chcieliby ze mną podtrzymywać mocny kontakt, to często ćpuny i to takie konkretne, jestem dla nich jakąś kotwicą. O tych wartościowszych sam powinienem walczyć.



