04-06-2024, 12:15 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2024, 12:34 AM przez tomakin.)
No, mam chwilę to przejrzę.
12 marca, poprawa snu po dużych dawkach magnezu. Możliwe, że po czymś innym wcześniej, ale z magnezem to połączyłem, bo po nim zawsze jest gorzej.
19 marca, prawie całkowicie znikł objaw Terry'ego. Zapewne kilka dni wcześniej, ale 19 to zauważyłem.
No dobra, od początku marca, lecimy, jakie były zmiany w suplach
"Choroba gardła przerwała mi próbę zablokowania karnityną hormonów tarczycy, potem dołożyłem do tego Q10, również z uwagi na tarczycę. Jeśli to ma coś wspólnego z tarczycą, mieszanka tych 2 rzeczy powinna wszystko wyciszyć i objaw Terry'ego powinien zaniknąć."
To z 2 marca. Planowałem wtedy sprawdzenie, czy objaw zniknie! Kurcze no, naprawdę wszystko na tarczycę wskazuje, wszystko oprócz wyników badań. Chociaż tu też nie jest tak jednoznacznie, bo TSH ledwo ledwo nad dolną granicą normy, odrobinę niżej i byłaby nadczynność.
Dalej widzę, że brałem wtedy żelazo, wziąłem też kwas foliowy i zacząłem brać duże dawki B12.
3 marca - kreatyna
5 marca - potas
7 marca - Q10 i witamina E, nie to że zacząłem, cały czas je brałem, wtedy po prostu napisałem, że jestem w trakcie ich brania.
9 marca - dużo o GLA pisałem, więc pewnie wziąłem olej z wiesiołka.
10 marca - wspomniałem, że cały czas biorę potas, zacząłem brać wapń i pić lukrecję, która ma za zadanie podnieść poziom kortyzolu. Tryptofan w małej dawce.
12 marca - zaczynam brać duże (bardzo duże) dawki witaminy C. Opisałem, że mam skurcze mięśni, na skutek zapewne zbyt dużej podaży wapnia w stosunku do magnezu, a także że znikły po magnezie. Napisałem, że z nowych rzeczy biorę głównie B12, kwas foliowy, kreatynę i potas
12 marca po nastu godzinach - pierwsza porządnie przespana noc. Co się rzuca w oczy, bezpośrednio przed nią zjadłem ponad 5 gramów witaminy C, rozbite na porcje. Trochę wcześniej pojawił się wapń i lukrecja, której raczej już w tamtym dniu piłem, pamiętam jakoś 2 dni tylko miałem do niej cierpliwość. Hummm... lukrecja u myszy likwidowała bezsenność, ale na skutek zupełnie innego mechanizmu, nie związanego z kortyzolem.
13 marca, przypomniałem sobie, że parę dni wcześniej zacząłem brać duże dawki biotyny
15 marca, sen ciągle bardzo dobry, nawet lepszy niż poprzednio. Przypomniałem sobie, że od kilku dni biorę regularnie kurkuminę.
17 marca, duże dawki cysteiny
19 marca, znika objaw Terry'go. Potem już było tylko gorzej, pogorszenie snu etc.
Gdzieś po drodze luteina i zeaksantyna, zapewne razem z witaminą C.
Patrząc na to, co robiłem, najbardziej widzi mi się połączenie bardzo dużych dawek witaminy C z N-acetylocysteiną. Pilnowałem też karnityny, starałem się kilka razy dziennie, ale nie pamiętam dokładnie, kiedy ją regularnie brałem, a kiedy przestałem. No i jeszcze kurkumina.
Jeśli to wynika z supli, to powinna być jedna z tych 3 rzeczy.
12 marca, poprawa snu po dużych dawkach magnezu. Możliwe, że po czymś innym wcześniej, ale z magnezem to połączyłem, bo po nim zawsze jest gorzej.
19 marca, prawie całkowicie znikł objaw Terry'ego. Zapewne kilka dni wcześniej, ale 19 to zauważyłem.
No dobra, od początku marca, lecimy, jakie były zmiany w suplach
"Choroba gardła przerwała mi próbę zablokowania karnityną hormonów tarczycy, potem dołożyłem do tego Q10, również z uwagi na tarczycę. Jeśli to ma coś wspólnego z tarczycą, mieszanka tych 2 rzeczy powinna wszystko wyciszyć i objaw Terry'ego powinien zaniknąć."
To z 2 marca. Planowałem wtedy sprawdzenie, czy objaw zniknie! Kurcze no, naprawdę wszystko na tarczycę wskazuje, wszystko oprócz wyników badań. Chociaż tu też nie jest tak jednoznacznie, bo TSH ledwo ledwo nad dolną granicą normy, odrobinę niżej i byłaby nadczynność.
Dalej widzę, że brałem wtedy żelazo, wziąłem też kwas foliowy i zacząłem brać duże dawki B12.
3 marca - kreatyna
5 marca - potas
7 marca - Q10 i witamina E, nie to że zacząłem, cały czas je brałem, wtedy po prostu napisałem, że jestem w trakcie ich brania.
9 marca - dużo o GLA pisałem, więc pewnie wziąłem olej z wiesiołka.
10 marca - wspomniałem, że cały czas biorę potas, zacząłem brać wapń i pić lukrecję, która ma za zadanie podnieść poziom kortyzolu. Tryptofan w małej dawce.
12 marca - zaczynam brać duże (bardzo duże) dawki witaminy C. Opisałem, że mam skurcze mięśni, na skutek zapewne zbyt dużej podaży wapnia w stosunku do magnezu, a także że znikły po magnezie. Napisałem, że z nowych rzeczy biorę głównie B12, kwas foliowy, kreatynę i potas
12 marca po nastu godzinach - pierwsza porządnie przespana noc. Co się rzuca w oczy, bezpośrednio przed nią zjadłem ponad 5 gramów witaminy C, rozbite na porcje. Trochę wcześniej pojawił się wapń i lukrecja, której raczej już w tamtym dniu piłem, pamiętam jakoś 2 dni tylko miałem do niej cierpliwość. Hummm... lukrecja u myszy likwidowała bezsenność, ale na skutek zupełnie innego mechanizmu, nie związanego z kortyzolem.
13 marca, przypomniałem sobie, że parę dni wcześniej zacząłem brać duże dawki biotyny
15 marca, sen ciągle bardzo dobry, nawet lepszy niż poprzednio. Przypomniałem sobie, że od kilku dni biorę regularnie kurkuminę.
17 marca, duże dawki cysteiny
19 marca, znika objaw Terry'go. Potem już było tylko gorzej, pogorszenie snu etc.
Gdzieś po drodze luteina i zeaksantyna, zapewne razem z witaminą C.
Patrząc na to, co robiłem, najbardziej widzi mi się połączenie bardzo dużych dawek witaminy C z N-acetylocysteiną. Pilnowałem też karnityny, starałem się kilka razy dziennie, ale nie pamiętam dokładnie, kiedy ją regularnie brałem, a kiedy przestałem. No i jeszcze kurkumina.
Jeśli to wynika z supli, to powinna być jedna z tych 3 rzeczy.



