04-01-2024, 10:47 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2024, 11:15 PM przez tomakin.)
Mnie bardziej interesuje, czemu dziś czuję się dużo lepiej, niż przez ostatnie dni, a nie czy DHL dowiezie mi na czas chorobę serca czy nie.
Na pewno po tych dawkach magnezu mam objawy spadku wapnia, bo już zaczynają się skakania mięśni, powiek etc. Zaledwie kilka dni po tym, jak wapń skoczył mi mocno ponad normę, dając objawy zatrucia. Gdyby nie to, że nerki przebadałem na wszystkie sposoby, podejrzewałbym, że to coś z nimi, one w głównej mierze regulują poziomy elektrolitów.
Ale czemu czuję się lepiej? Powinienem gorzej. Spadł wapń, magnez nie mógł się uzupełnić kilkoma tabletkami, to zajmuje miesiące. A może mógł, może ta duża dawka wapnia umożliwiła przyswojenie przez komórki? Albo regularne branie P5P? Czy nawet bor, który jest jednym z kilku pierwiastków mocno wpływających na metabolizm magnezu? Może efekt równoczesnego brania B1 (w tym benfotiaminy) i magnezu?
I tak myślę, czy mógł tu grać rolę molibden, który wczoraj wziąłem. Od jakiegoś już czasu biorę różne rzeczy zawierające siarkę, a bez molibdenu to nie jest metabolizowane. Zatruwa organizm, efektem mogą być objawy nerwicowe czy nawet bezsenność. Zaburzona jest też gospodarką histaminą. Ogólnie molibdenu w diecie raczej nie powinno brakować, CHYBA ŻE ktoś sobie zacznie brać siarkę w dużych dawkach. Albo ma specyficzną przypadłość, która sprawia, że jest szybciej tracony, internet twierdzi, że nawet ciągłe alergie mogą dać taki efekt. Miałem te dwa czynniki mocno na siebie nałożone.
No nic, molibden na pewno mi nie zaszkodzi, musiałbym kilka razy większe dawki brać przez całe lata, żeby coś się stało, podobnie bor, nawet nie zbliżam się do wartości, które powodowały skutki uboczne po wielu latach codziennego podawania ich zwierzętom. Dorzucę trochę wapnia, by zrównoważyć wpływ magnezu, wypróbuję też dziś mikrodawkę hydroksyzyny. Jak podzielić tabletkę 25 mg tak, żeby wyszło 5 mg? I czy te 5 mg w ogóle będzie odczuwalne?
Na pewno po tych dawkach magnezu mam objawy spadku wapnia, bo już zaczynają się skakania mięśni, powiek etc. Zaledwie kilka dni po tym, jak wapń skoczył mi mocno ponad normę, dając objawy zatrucia. Gdyby nie to, że nerki przebadałem na wszystkie sposoby, podejrzewałbym, że to coś z nimi, one w głównej mierze regulują poziomy elektrolitów.
Ale czemu czuję się lepiej? Powinienem gorzej. Spadł wapń, magnez nie mógł się uzupełnić kilkoma tabletkami, to zajmuje miesiące. A może mógł, może ta duża dawka wapnia umożliwiła przyswojenie przez komórki? Albo regularne branie P5P? Czy nawet bor, który jest jednym z kilku pierwiastków mocno wpływających na metabolizm magnezu? Może efekt równoczesnego brania B1 (w tym benfotiaminy) i magnezu?
I tak myślę, czy mógł tu grać rolę molibden, który wczoraj wziąłem. Od jakiegoś już czasu biorę różne rzeczy zawierające siarkę, a bez molibdenu to nie jest metabolizowane. Zatruwa organizm, efektem mogą być objawy nerwicowe czy nawet bezsenność. Zaburzona jest też gospodarką histaminą. Ogólnie molibdenu w diecie raczej nie powinno brakować, CHYBA ŻE ktoś sobie zacznie brać siarkę w dużych dawkach. Albo ma specyficzną przypadłość, która sprawia, że jest szybciej tracony, internet twierdzi, że nawet ciągłe alergie mogą dać taki efekt. Miałem te dwa czynniki mocno na siebie nałożone.
No nic, molibden na pewno mi nie zaszkodzi, musiałbym kilka razy większe dawki brać przez całe lata, żeby coś się stało, podobnie bor, nawet nie zbliżam się do wartości, które powodowały skutki uboczne po wielu latach codziennego podawania ich zwierzętom. Dorzucę trochę wapnia, by zrównoważyć wpływ magnezu, wypróbuję też dziś mikrodawkę hydroksyzyny. Jak podzielić tabletkę 25 mg tak, żeby wyszło 5 mg? I czy te 5 mg w ogóle będzie odczuwalne?



