03-31-2024, 08:05 PM
(03-31-2024, 02:27 PM)tomakin napisał(a): Próbowałem brać do południa, próbowałem kąpać się w tym, niewiele to dawało.
W ogóle przejrzałem fora i widzę, że bardzo dużo ludzi ma takie coś jako powikłanie po covid. Oczywiście pytaniem otwartym jest, czy nie mieliby przypadkiem takich samych objawów, jakby żaden covid się nie pojawił, a teraz po prostu wszystko do tego przypisują, jako że chorowała chyba większość populacji, więc siłą rzeczy każda choroba, jak teraz mamy, jest czasowo po covid dla większości ludzi.
Wiele razy ludzie pisali, że takie okresy bezsenności pojawiały się po silnym lęku, czyli kto wie, czy to nie jest po prostu nerwica, efekt napompowania organizmu hormonami stresu? Albo właśnie najzwyczajniej w świecie niski magnez? Może nawet tak było, że brałem ten magnez w okresach, gdy pogłębiały się stany lękowe, jako lek na nie, ale zbyt mało i zbyt krótko, by miał wpływ, a bezsenność wynikała nie z niego, tylko właśnie z tych okresów? Wczoraj go nie brałem, a spałem naprawdę fatalnie.
Szczerze współczuję, bo nikt nie lubi bezsenności.
Ja kiedyś sypiałem jak zabity. Kładłem się spać na plecach i tak wstawałem, jakbym nie ruszał się całą noc. Miałem to wypracowane przez lata. Codziennie zasypiałem o 23 i budziłem się bez budzika o 5 rano często co do minuty. Po prostu sobie to wyćwiczyłem.
Problemy zaczęły się kilka lat temu. Sypiałem gorzej, przebudzałem się, trafiał się zespół niespokojnych nóg, ja to nazywałem nietykactwo, bo nie znałem prawidłowej nazwy. Po prostu mnie wkurzało wszystko co dotykało mojego ciała. Z czasem to zniknęło i pojawia się bardzo rzadko, ale też nauczyłem się z tym walczyć psychicznie.
Kiedyś mnie to wkurzało, ale potem zaakceptowałem taki stan i starałem się myśleć o czymś przyjemnym ale nudnym. Albo ćwiczyłem karate w głowie (kata).
Jeżeli zdarzy mi się lekkie nietykactwo w nocy, to odkrywam się i doprowadzam do wyziębienia (okno otwarte). Gdy już czuję, że mi jest nieprzyjemnie zimno, przykrywam się kołdrą i to uczucie błogości pomaga mi z reguły szybko zasnąć.
Pewnie jest pełno książek radzenia sobie z tym, ale póki co jakoś sobie radzę.
Moim takim pomagaczem sprawdzającym się w większości sytuacji jest CBD.
Kiedy czuję się zestresowany bardziej niż zwykle, czuję, że mam np. podniesione ciśnienie, to biorę CBD i jest ok. Może działa jak placebo, kto wie, ale w większości przypadków pomaga.
Mój sąsiad z naprzeciwka miał problemy ze snem i poradziłem mu wiele suplementów.
Koniec końców przyznał się, że najbardziej mu pomogło CBD.
Może tego spróbuj?



