03-29-2024, 10:43 PM
O pochyleniu miednicy wiem, gdzieś już o tym kiedyś czytałem, być może na którymś z Twoich blogów. To raczej mnie nie dotyczy. Widzę w lustrze moją postawę i miednica jest prosta. Nie mam tego charakterystycznego łuku i wypchniętego brzucha. Zresztą sam brzuch jest prawie że płaski, tyle że galaretowaty i wiszący z lekką oponką pod pępkiem i na boczkach.
Słabe mięśnie wewnętrzne to już prędzej. Zrobiłem to ćwiczenie, o którym mówiłeś. Faktycznie pali mnie ten mięsień po chwili. No i w tej pozycji wisi taka pomarszczona skóra jak po porodzie. Teraz po odwodnieniu się trochę mniej jednak.
Moje ćwiczenia na siłowni nie są zbyt intensywne i musiałbym nad tym jeszcze popracować. Jak napnę mocno mięśnie, to wszystko ładnie się podnosi i rozpłaszcza, przy okazji skóra się marszczy, no ale też ładnie pojawiają się te takie bruzdy, co idą skośnie po bokach od pachwiny w górę. Nie wiem, jak się nazywa, a AI nie rozumie moich opisów, ale wszyscy umięśnieni mają takie coś, więc mam nadzieję, że ktoś załapie.
Ten mój brzuch to jest taki problem pierwszego świata i to sprawa wyłącznie kosmetyczna i mało ważna przy problemach innych osób tu na forum, więc tak se tylko piszę, żeby pokazać działanie furosemidu.
Aktualnie ważę 68 kg przy wzrośnie 195 cm i poziomie tkanki tłuszczowej 16 %, mięśni nie mam praktycznie wcale i nigdy ich nie miałem. Schodzenie niżej z wagą przy pomocy głodówek, odwadniaczy i spalaczy tłuszczów mogłoby być niebezpieczne, więc tutaj wchodzi już w grę tylko dowalenie większej intensywności ćwiczeń i rozbudowa mięśni na tyle, żeby wypełniły puste miejsca po spalonym tłuszczu. A że siłownia kojarzy mi się z przymuszaniem się i raczej niczym przyjemnym, to bez osoby wspomagającej na miejscu łatwo będzie oszukiwać samego siebie, że się ćwiczy intensywnie. Trzeba będzie trenera do opieprzania mnie znów wynająć.
Słabe mięśnie wewnętrzne to już prędzej. Zrobiłem to ćwiczenie, o którym mówiłeś. Faktycznie pali mnie ten mięsień po chwili. No i w tej pozycji wisi taka pomarszczona skóra jak po porodzie. Teraz po odwodnieniu się trochę mniej jednak.
Moje ćwiczenia na siłowni nie są zbyt intensywne i musiałbym nad tym jeszcze popracować. Jak napnę mocno mięśnie, to wszystko ładnie się podnosi i rozpłaszcza, przy okazji skóra się marszczy, no ale też ładnie pojawiają się te takie bruzdy, co idą skośnie po bokach od pachwiny w górę. Nie wiem, jak się nazywa, a AI nie rozumie moich opisów, ale wszyscy umięśnieni mają takie coś, więc mam nadzieję, że ktoś załapie.
Ten mój brzuch to jest taki problem pierwszego świata i to sprawa wyłącznie kosmetyczna i mało ważna przy problemach innych osób tu na forum, więc tak se tylko piszę, żeby pokazać działanie furosemidu.
Aktualnie ważę 68 kg przy wzrośnie 195 cm i poziomie tkanki tłuszczowej 16 %, mięśni nie mam praktycznie wcale i nigdy ich nie miałem. Schodzenie niżej z wagą przy pomocy głodówek, odwadniaczy i spalaczy tłuszczów mogłoby być niebezpieczne, więc tutaj wchodzi już w grę tylko dowalenie większej intensywności ćwiczeń i rozbudowa mięśni na tyle, żeby wypełniły puste miejsca po spalonym tłuszczu. A że siłownia kojarzy mi się z przymuszaniem się i raczej niczym przyjemnym, to bez osoby wspomagającej na miejscu łatwo będzie oszukiwać samego siebie, że się ćwiczy intensywnie. Trzeba będzie trenera do opieprzania mnie znów wynająć.



