03-25-2024, 05:37 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-25-2024, 05:40 PM przez neko1witek.)
(03-24-2024, 08:57 PM)tomakin napisał(a): No właśnie, omega 3 to byłoby następne pytanie, ale widzę, to też ogarnięte.Karnityna codziennie, tauryna także... :-) Ale robię tygodniowe odpoczynki od supli, czyli tydzień biorę, tydzień nie. A dokładniej tydzień biorę te najważniejsze i najpotrzebniejsze, a drugi tydzień te rzadkie, które gdzieś tam dawno wyczytałem i teraz je po prostu wykańczam, aby nie leżały na darmo.
No nie wiem... karnityna? Tego też może mocno brakować na diecie wege, a niedobór prowadzi do wzrostu cholesterolu. Kwestia tego, czy Wasze organizmy potrafią to dobrze syntetyzować, jak nie, suplementacja byłaby mocno korzystna, z wielu powodów, nie tylko o cholesterol chodzi.
Tauryna? Też jej brakuje na diecie wege, też niski poziom sprawia, że cholesterol może wywalić w kosmos.
Kreatyna w badaniach nawet ludziom, którzy jedzą mięso, poprawiała frakcje cholesterolu, chociaż nie obniżała całkowitego. Może jej bardzo niski poziom, jak u wege, może prowadzić do podwyższenia?
https://wegetarianizm.vegie.pl/
tu masz wszystkie możliwe rzeczy związane z dietą wege. Zwracam uwagę na dietę wege, bo z tego co piszesz, robisz raczej wszystko jak trzeba, ale jest opcja, że po prostu masz jakiś nietypowy niedobór, właśnie jakaś karnityna czy coś równie egzotycznego. To jest o tyle ważne, że niski poziom tych substancji może mieć fatalny wpływ na inne rzeczy, przykładowo tauryna jest niezbędna do prawidłowej regeneracji niektórych struktur oka, niski poziom karnityny może prowadzić do uszkodzenia serca, a brak kreatyny może między innymi obniżać gęstość kości, przyspieszając osteoporozę.
(właśnie piję trzeci wapń tego dnia, to razem 900 mg będzie)
Ogólnie po prostu się zastanawiam, jaki poziom cholesterolu jest niebezpieczny, czy warto się tym przejmować, czy to zlać po prostu. Skoro całej rodzinie się powiększył, a wszyscy jesteśmy szczupli, ruszamy się i dbamy o siebie, to może po prostu jajka zrobiły swoje?
Po prostu się zastanawiam, czy jest sens się tym przejmować.
Możemy też po prostu ograniczyć jajka i zobaczyć, czy to to.
(03-25-2024, 11:05 AM)Temper napisał(a): Nie odczuwają stresów, z jakimi zmagają się zwykli ludzie, czyli walka o byt, o znalezienie i utrzymanie pracy, zabezpieczenie finansowej przyszłości swojej i swoich dzieci.
No tutaj bym się nie zgodził. To, że mają wszystko nie oznacza, że nie odczuwają stresu. Może my ogarnięci finansowo mielibyśmy luz i wyjebane brzydko mówiąc.
Oni są osobami publicznymi, zawsze na świeczniku. Stres to coś co ich drąży cały czas, może więcej niż nas.



