03-25-2024, 11:05 AM
Podzielę się przemyśleniem niezwiązanym z tematem.
Księżna Kate powiedziała publicznie, że choruje na raka. Król Karol niedawno też ogłosił, że cierpi na raka prostaty. Rodzina królewska to ludzie, którzy mają do dyspozycji najlepszą możliwą służbę zdrowia, najlepszych dietetyków, kucharzy, fizjoterapeutów, trenerów, psychologów oraz nieograniczone fundusze. Nie odczuwają stresów, z jakimi zmagają się zwykli ludzie, czyli walka o byt, o znalezienie i utrzymanie pracy, zabezpieczenie finansowej przyszłości swojej i swoich dzieci.
Mimo tego wszystkiego i tak dopadają ich nowotwory. Można wyciągnąć z tego taki wniosek, że choćbyśmy nie wiadomo jak dokładnie dbali o siebie, to pewnym nowotworom zapobiec się nie da, a także nie da się ich potem wyleczyć. Tu przykład Steve'a Jobsa i jego nowotworu trzustki. Miał nieograniczone fundusze i możliwość stosowania każdej, nawet publicznie nieznanej terapii, a i tak zmarł.
Skoro elity światowe chorują i przegrywają walkę, to my także nie mamy szans uchronić się przed wszystkim, choćbyśmy nie wiem jak dokładnie dbali o siebie. Pewne rzeczy siedzą w genach i się ich nie zmieni. Jeśli prawdą jest, że im dłużej byśmy żyli, tym prawdopodobieństwo zachorowania na raka coraz bardziej zbliżałoby się do 100 %, to oznacza, że nowotwory są po zapisane w genach i są po prostu jednym z elementów starzenia się. Jeśli ktoś umiera w wieku 100 lat bez raka, to najwyraźniej oznacza to, że w jego genach aktywacja nowotworu była zapisana później i po prostu tego nie dożył.
Księżna Kate powiedziała publicznie, że choruje na raka. Król Karol niedawno też ogłosił, że cierpi na raka prostaty. Rodzina królewska to ludzie, którzy mają do dyspozycji najlepszą możliwą służbę zdrowia, najlepszych dietetyków, kucharzy, fizjoterapeutów, trenerów, psychologów oraz nieograniczone fundusze. Nie odczuwają stresów, z jakimi zmagają się zwykli ludzie, czyli walka o byt, o znalezienie i utrzymanie pracy, zabezpieczenie finansowej przyszłości swojej i swoich dzieci.
Mimo tego wszystkiego i tak dopadają ich nowotwory. Można wyciągnąć z tego taki wniosek, że choćbyśmy nie wiadomo jak dokładnie dbali o siebie, to pewnym nowotworom zapobiec się nie da, a także nie da się ich potem wyleczyć. Tu przykład Steve'a Jobsa i jego nowotworu trzustki. Miał nieograniczone fundusze i możliwość stosowania każdej, nawet publicznie nieznanej terapii, a i tak zmarł.
Skoro elity światowe chorują i przegrywają walkę, to my także nie mamy szans uchronić się przed wszystkim, choćbyśmy nie wiem jak dokładnie dbali o siebie. Pewne rzeczy siedzą w genach i się ich nie zmieni. Jeśli prawdą jest, że im dłużej byśmy żyli, tym prawdopodobieństwo zachorowania na raka coraz bardziej zbliżałoby się do 100 %, to oznacza, że nowotwory są po zapisane w genach i są po prostu jednym z elementów starzenia się. Jeśli ktoś umiera w wieku 100 lat bez raka, to najwyraźniej oznacza to, że w jego genach aktywacja nowotworu była zapisana później i po prostu tego nie dożył.



