To jeszcze o żelazie. Ciężko o dobre testy wysycenia organizmu tym pierwiastkiem, bo można mieć niezły poziom we krwi, brak anemii, ale jednocześnie brak wykorzystania przez komórki nerwowe, tak np jest w stwardnieniu rozsianym, a przynajmniej w niektórych jego "wersjach". Swoją drogą, terapia kombinowana żelazem plus suplementami zwiększającymi sprawność procesu metylacji, a więc i wykorzystania żelaza, dosłownie leczyła stwardnienie w próbie klinicznej.
Jest takie ni to schorzenie, ni to objaw - zespól niespokojnych nóg, strasznie wkurzające uczucie jakby swędzenia wewnątrz łydek. Swędzenia, którego nie da się podrapać. Jego praprzyczyną jest niski poziom żelaza, a dokładniej brak możliwości wykorzystania go przez organizm. Gdzieś tam po drodze są zaburzenia dopaminy, ale główne skrzypce gra żelazo.
I co się okazuje, zespół jest 3-4 razy częściej spotykany zarówno wśród osób z depresją, jak i u pacjentów z HIV/AIDS. A także u ludzi z reumatoidalnym zapaleniem stawów, gdzie też występują zmiany na paznokciach zbliżone do tych, jakie mam.
Niski poziom żelaza / słabe wykorzystywanie ładnie zazębia się z niektórymi rzeczami - metylacją (ludziom odrastały po suplach na metylację), zaburzeniami tarczycy (przy niedoczynności żelazo nie jest wykorzystywane), a nawet z NAD+ i zaburzeniami mitochondrialnymi.
A u mnie osobiście - suplementacja powinna "wyleczyć" zespół, który mi często dokucza. Miałem z żelazem już sporo przejść, ale wtedy nie wiedziałem 90% rzeczy, które znam teraz i pewnie źle to wszystko prowadziłem.
A, jeszcze jedno - niedawno było badanie, gdzie kobiety z niskim poziomem żelaza w teście pamięci zapominały 2 razy więcej rzeczy, niż kobiety z wysokim, po kilku miesiącach suplementacji pamięć wróciła im do normy. Jest nawet badanie, gdzie wyleczenie anemii podniosło IQ o chyba 20 punktów.
/edyta - co ciekawe, niedobór żelaza mocno podnosi poziom... serotoniny u zwierząt. Ciekawe czy jest możliwe, że osoby z niedoborem inaczej reagują na tryptofan, np tak, jak ja zareagowałem? I jeśli to prawda, to udowodnienie tego byłoby małą rewolucją w psychiatrii klinicznej, bo przed przepisaniem SSRI każdemu pacjentowi byłby robiony test żelaza.
Jest takie ni to schorzenie, ni to objaw - zespól niespokojnych nóg, strasznie wkurzające uczucie jakby swędzenia wewnątrz łydek. Swędzenia, którego nie da się podrapać. Jego praprzyczyną jest niski poziom żelaza, a dokładniej brak możliwości wykorzystania go przez organizm. Gdzieś tam po drodze są zaburzenia dopaminy, ale główne skrzypce gra żelazo.
I co się okazuje, zespół jest 3-4 razy częściej spotykany zarówno wśród osób z depresją, jak i u pacjentów z HIV/AIDS. A także u ludzi z reumatoidalnym zapaleniem stawów, gdzie też występują zmiany na paznokciach zbliżone do tych, jakie mam.
Niski poziom żelaza / słabe wykorzystywanie ładnie zazębia się z niektórymi rzeczami - metylacją (ludziom odrastały po suplach na metylację), zaburzeniami tarczycy (przy niedoczynności żelazo nie jest wykorzystywane), a nawet z NAD+ i zaburzeniami mitochondrialnymi.
A u mnie osobiście - suplementacja powinna "wyleczyć" zespół, który mi często dokucza. Miałem z żelazem już sporo przejść, ale wtedy nie wiedziałem 90% rzeczy, które znam teraz i pewnie źle to wszystko prowadziłem.
A, jeszcze jedno - niedawno było badanie, gdzie kobiety z niskim poziomem żelaza w teście pamięci zapominały 2 razy więcej rzeczy, niż kobiety z wysokim, po kilku miesiącach suplementacji pamięć wróciła im do normy. Jest nawet badanie, gdzie wyleczenie anemii podniosło IQ o chyba 20 punktów.
/edyta - co ciekawe, niedobór żelaza mocno podnosi poziom... serotoniny u zwierząt. Ciekawe czy jest możliwe, że osoby z niedoborem inaczej reagują na tryptofan, np tak, jak ja zareagowałem? I jeśli to prawda, to udowodnienie tego byłoby małą rewolucją w psychiatrii klinicznej, bo przed przepisaniem SSRI każdemu pacjentowi byłby robiony test żelaza.



