03-17-2024, 02:26 AM
Wczoraj jakieś problemy z żołądkiem, odstawiłem niemal wszystkie suple oprócz cysteiny, ale jej zeżarłem chyba z 6 tabletek w odstępach. I dziś jest jakby lepiej z myśleniem. Już nie mówię o żołądku, bo to u mnie pojawia się i znika od lat, a w zasadzie od zawsze, bo jedne z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa to ból brzucha. Ale w głowie jakby jaśniej. Sen też bardzo dobry, czyli nie ma tego scenariusza, którego się bałem, że cysteina podnosi noradrenalinę i utrudnia zasypianie. Druga sprawa, odstawiłem witaminę C i zwiększyłem dość mocno miedź.
Najbardziej obiecująca hipoteza obłączków dotyczy stresu oksydacyjnego i wolnych rodników. Ale to nie takie proste, że po prostu bierzemy antyoksydanty i voila. Przykładowo, najsilniejszy wymiatacz wolnych rodników wymaga miedzi do funkcjonowania, biorąc witaminę C, która te wolne rodniki wymiata, obniża się mocno miedź i w efekcie obrona przed stresem oksydacyjnym może nawet spaść. Nadmiar miedzi z kolei mocno podnosi poziom stresu.
Możliwe, że chodzi o glutation, a nie o wolne rodniki jako takie. On jest przez nie niszczony, co prawda przeciwutleniacze sprawią, że niszczony już nie będzie, ale jego odbudowa wymaga cysteiny. Istotne jest, żeby te 2 rzeczy pojawiły się jednocześnie, czy raczej, cysteina może wejść parę tygodni po rozpoczęciu wysycania przeciwutleniaczami, nie musi równocześnie.
Już tak kombinowałem w przeszłości, niewiele z tego wyszło. Ale nigdy nie miałem cysteiny w tabletkach, które są po prostu wygodne. Łyknąć kapsułkę jest o wiele łatwiej, niż przygotować coś do popicia, iść do kuchni, nabrać odpowiednio ciepłej wody, odmierzyć na wadze porcję cysteiny, mieszać parę minut, bo to ciężko się rozpuszcza, zamknąć oczy, wykrzywić się okrutnie i spróbować przełknąć to jak najszybciej, popijając czymś, co zabije ohydny smak.
Zioma mam, który ma o wiele większe problemy, on już w zasadzie nad grobem stoi, a nie potrafi przypilnować, żeby łykać przepisane przez lekarza kapsułki. W zeszłym roku prawie mu obie nogi amputowali przez to. No ale u niego jest też poważny problem z uzależnieniami.
Najbardziej obiecująca hipoteza obłączków dotyczy stresu oksydacyjnego i wolnych rodników. Ale to nie takie proste, że po prostu bierzemy antyoksydanty i voila. Przykładowo, najsilniejszy wymiatacz wolnych rodników wymaga miedzi do funkcjonowania, biorąc witaminę C, która te wolne rodniki wymiata, obniża się mocno miedź i w efekcie obrona przed stresem oksydacyjnym może nawet spaść. Nadmiar miedzi z kolei mocno podnosi poziom stresu.
Możliwe, że chodzi o glutation, a nie o wolne rodniki jako takie. On jest przez nie niszczony, co prawda przeciwutleniacze sprawią, że niszczony już nie będzie, ale jego odbudowa wymaga cysteiny. Istotne jest, żeby te 2 rzeczy pojawiły się jednocześnie, czy raczej, cysteina może wejść parę tygodni po rozpoczęciu wysycania przeciwutleniaczami, nie musi równocześnie.
Już tak kombinowałem w przeszłości, niewiele z tego wyszło. Ale nigdy nie miałem cysteiny w tabletkach, które są po prostu wygodne. Łyknąć kapsułkę jest o wiele łatwiej, niż przygotować coś do popicia, iść do kuchni, nabrać odpowiednio ciepłej wody, odmierzyć na wadze porcję cysteiny, mieszać parę minut, bo to ciężko się rozpuszcza, zamknąć oczy, wykrzywić się okrutnie i spróbować przełknąć to jak najszybciej, popijając czymś, co zabije ohydny smak.
Zioma mam, który ma o wiele większe problemy, on już w zasadzie nad grobem stoi, a nie potrafi przypilnować, żeby łykać przepisane przez lekarza kapsułki. W zeszłym roku prawie mu obie nogi amputowali przez to. No ale u niego jest też poważny problem z uzależnieniami.



