03-02-2024, 11:03 PM
Śmichy chichy, po zastrzyku z B12 zaczęły mi rosnąć obłączki.
Ale to na pewno nie ma nic wspólnego z niedoborem witaminy, u osób ze skrajnym niedoborem (wręcz czarniejącą skórą) obłączki dalej są, to musiała być jakaś reakcja związana z dużym nadmiarem B12 w organizmie. Jaka? I to jest najważniejsze pytanie, bo ono jest też odpowiedzią na pytanie "co odpowiada za wielkość obłączków"?
Mogło dojść do zwykłego przyspieszenia rozmnażania się komórek. Mogło dojść do pobudzenia przywspółczulnego układu nerwowego. Mogło dojść do przyspieszenia przebiegu jakiejś reakcji, wymagającej B12 jako dodatku. Mogło nawet dojść do zwiększenia / zmniejszenia poziomu jakiegoś hormonu.
Najbardziej obiecująca ścieżka to komórki nerwowe, bo na nie B12 ma największy wpływ.
https://www.mdpi.com/2072-6643/13/2/395
tu efekt rocznej suplementacji u osób z cukrzycą, bardzo duża poprawa stanu nerwów obwodowych. Na pewno B12 odgrywa tu bardzo dużą rolę. Ale testowałem ją nie raz i nie dwa razy, bez widocznego efektu.
Hmm, co najwyżej może być tak, że ona jest niezbędna, ale nie jest wystarczająca. Że taki powiedzmy piracetam nie zadziała jak trzeba, jeśli nie ma dużego wysycenia tą witaminą. Że bardzo duże jej dawki wymuszą na jakiś czas pewne reakcje, ale naprawdę dobre efekty da jej połączenie z czymś jeszcze.
To ma o tyle sens, że w badaniach, gdzie jakieś dziwne mieszanki na poprawę działania układu nerwowego działały, podawano duże dawki B12, np to, gdzie wyleczono stwardnienie rozsiane żelazem. Jest jakieś badanie z 1950, gdzie zastrzyki wyleczyły zapalenie skóry głowy u prawie każdego pacjenta:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15439623/
no i
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36401952/
tu chińskie wynalazki, więc tak średnio wiarygodne, ale jeśli temu wierzyć, ale wyszedł silny związek niedoboru B12 i zespołu niespokojnych nóg
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17900981/
tu niemieckie badania, wiec bardziej wiarygodne. Co prawda autorzy we wnioskach napisali, że chorzy mają niższy poziom B12, ale różnice są bardzo małe. Niemal pomijalne.
No dobra, ale co, jeśli zespół niespokojnych nóg to efekt wieloletnich niedoborów żelaza połączonych ze stresem oksydacyjnym, co może blokować działanie B12 na poziomie komórki nerwowej? Wtedy zastrzyki mogłyby dać dobre efekty, albo właśnie połączenie witaminy oraz terapii żelazem. W końcu silny niedobór żelaza u chorych jest faktem, ale niedobór na poziomie komórki nerwowej. Poziom ferrytyny jest taki sam u chorych i u zdrowych, to w konkretnych obszarach mózgu jest niedobór.
No dobra, mniejsza. Jedno jest pewne, biorąc żelazo tak, jak teraz biorę, muszę też brać zarówno kwas foliowy jak i B12. Czy to jakoś wpłynie na resztę wynalazków, głównie piracetam, nie wiadomo, ale przy żelazie to konieczność.
Ale to na pewno nie ma nic wspólnego z niedoborem witaminy, u osób ze skrajnym niedoborem (wręcz czarniejącą skórą) obłączki dalej są, to musiała być jakaś reakcja związana z dużym nadmiarem B12 w organizmie. Jaka? I to jest najważniejsze pytanie, bo ono jest też odpowiedzią na pytanie "co odpowiada za wielkość obłączków"?
Mogło dojść do zwykłego przyspieszenia rozmnażania się komórek. Mogło dojść do pobudzenia przywspółczulnego układu nerwowego. Mogło dojść do przyspieszenia przebiegu jakiejś reakcji, wymagającej B12 jako dodatku. Mogło nawet dojść do zwiększenia / zmniejszenia poziomu jakiegoś hormonu.
Najbardziej obiecująca ścieżka to komórki nerwowe, bo na nie B12 ma największy wpływ.
https://www.mdpi.com/2072-6643/13/2/395
tu efekt rocznej suplementacji u osób z cukrzycą, bardzo duża poprawa stanu nerwów obwodowych. Na pewno B12 odgrywa tu bardzo dużą rolę. Ale testowałem ją nie raz i nie dwa razy, bez widocznego efektu.
Hmm, co najwyżej może być tak, że ona jest niezbędna, ale nie jest wystarczająca. Że taki powiedzmy piracetam nie zadziała jak trzeba, jeśli nie ma dużego wysycenia tą witaminą. Że bardzo duże jej dawki wymuszą na jakiś czas pewne reakcje, ale naprawdę dobre efekty da jej połączenie z czymś jeszcze.
To ma o tyle sens, że w badaniach, gdzie jakieś dziwne mieszanki na poprawę działania układu nerwowego działały, podawano duże dawki B12, np to, gdzie wyleczono stwardnienie rozsiane żelazem. Jest jakieś badanie z 1950, gdzie zastrzyki wyleczyły zapalenie skóry głowy u prawie każdego pacjenta:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15439623/
no i
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36401952/
tu chińskie wynalazki, więc tak średnio wiarygodne, ale jeśli temu wierzyć, ale wyszedł silny związek niedoboru B12 i zespołu niespokojnych nóg
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17900981/
tu niemieckie badania, wiec bardziej wiarygodne. Co prawda autorzy we wnioskach napisali, że chorzy mają niższy poziom B12, ale różnice są bardzo małe. Niemal pomijalne.
No dobra, ale co, jeśli zespół niespokojnych nóg to efekt wieloletnich niedoborów żelaza połączonych ze stresem oksydacyjnym, co może blokować działanie B12 na poziomie komórki nerwowej? Wtedy zastrzyki mogłyby dać dobre efekty, albo właśnie połączenie witaminy oraz terapii żelazem. W końcu silny niedobór żelaza u chorych jest faktem, ale niedobór na poziomie komórki nerwowej. Poziom ferrytyny jest taki sam u chorych i u zdrowych, to w konkretnych obszarach mózgu jest niedobór.
No dobra, mniejsza. Jedno jest pewne, biorąc żelazo tak, jak teraz biorę, muszę też brać zarówno kwas foliowy jak i B12. Czy to jakoś wpłynie na resztę wynalazków, głównie piracetam, nie wiadomo, ale przy żelazie to konieczność.



