02-28-2024, 09:26 PM
Ze skórą głowy jest cały czas źle. To, co ostatnio biorę, raczej nie ma pozytywnego wpływu, ewentualnie po infekcji ciągle jestem osłabiony. Przydałoby się ustalić, co odpowiada za fale pogorszenia i poprawy, oprócz oczywistych rzeczy, jak noszenie czapki czy spadek odporności po chorobie. Raz że to kwestia estetyczna, a dwa, to pewnie też objaw jakiegoś zaburzenia równowagi, które daje objawy na skórze głowy, ale zapewne wpływa też na ogólne zdrowie w dużo poważniejszy sposób, tylko tego się na co dzień nie czuje. Ciągle gdzieś tam z tyłu głowy mam, że może brakuje omega 6, bo brałem za dużo omega 3, albo mam przyblokowane jakieś szlaki metaboliczne ich przetwarzania. Sporo badań wykazało bardzo duży spadek omega 6 u osób z takim problemem skóry głowy.
Teoretycznie p5p miała bardzo szybko pomóc, ale widzę, że nic z tego nie ma. Nietrafiona hipoteza. Jeszcze popatrzymy na Q10 i witaminę E, bo to od niedawna biorę. I dorzucę cysteinę, która też może tu grać rolę.
Z rzeczy wartych podkreślenia, od dłuższego czasu prawie codziennie biorę D3, niezbyt duże dawki, ale bardzo regularne. Podobnie prawie codziennie biorę magnez, też w niezbyt dużych dawkach, ale bardzo regularnie, to już ponad miesiąc będzie.
Teoretycznie p5p miała bardzo szybko pomóc, ale widzę, że nic z tego nie ma. Nietrafiona hipoteza. Jeszcze popatrzymy na Q10 i witaminę E, bo to od niedawna biorę. I dorzucę cysteinę, która też może tu grać rolę.
Z rzeczy wartych podkreślenia, od dłuższego czasu prawie codziennie biorę D3, niezbyt duże dawki, ale bardzo regularne. Podobnie prawie codziennie biorę magnez, też w niezbyt dużych dawkach, ale bardzo regularnie, to już ponad miesiąc będzie.



