02-26-2024, 04:58 PM
Ex mi podrzuciła fajne obrazki, z pracy nad agorafobią. Drabina lęku to się nazywa czy jakoś tak, przykład walki z lękiem przed jazdą autobusem, gdy człowiek boi się, że dostanie ataku gdy nie może wysiąść.
1. 54 razy (!) jazda 1 przystanek z osobą towarzyszącą, stojąc blisko drzwi
2. 38 razy jazda 1 przystanek bez osoby towarzyszącej, stojąc blisko drzwi
3. 21 razy jazda 3 przystanki, stojąc blisko drzwi
4. 19 razy jazda 5 przystanków, stojąc daleko od drzwi
5. 15 razy jazda 2 różnymi autobusami kilka przystanków, daleko od drzwi
6. 25 razy dojazd autobusem do miejsca zamieszkania przyjaciela
Co zwraca uwagę - liczba powtórzeń, po której spada poziom lęku. 172 razy w sumie, a efektem jest brak reakcji lękowej na podróż autobusem przez te powiedzmy 10 przystanków. Przy cenie biletu 4 zł to jest już całkiem poważna suma, nie mówiąc o czasie, gdyby robić to codziennie, to zajmie niemal pół roku.
U mnie jest dużo, dużo luźniej, spokojnie mógłbym zacząć od ostatniego punktu, czy nawet punktu po nim (jazda pół godziny) ALE - co dalej? Przeskok z jazdy czerwonym autobusem miejskim do jazdy do innego miasta to jest poważna sprawa.
Hmm... może jazda pociągiem na krótkim dystansie, albo autobusem do powiedzmy szklarskiej poręby.
Trzeba o tym poważnie pomyśleć. Ze 30 podróży na średni dystans czerwonym, ze 30 na duży dystans, a potem można zastanawiać się nad następnym krokiem.
1. 54 razy (!) jazda 1 przystanek z osobą towarzyszącą, stojąc blisko drzwi
2. 38 razy jazda 1 przystanek bez osoby towarzyszącej, stojąc blisko drzwi
3. 21 razy jazda 3 przystanki, stojąc blisko drzwi
4. 19 razy jazda 5 przystanków, stojąc daleko od drzwi
5. 15 razy jazda 2 różnymi autobusami kilka przystanków, daleko od drzwi
6. 25 razy dojazd autobusem do miejsca zamieszkania przyjaciela
Co zwraca uwagę - liczba powtórzeń, po której spada poziom lęku. 172 razy w sumie, a efektem jest brak reakcji lękowej na podróż autobusem przez te powiedzmy 10 przystanków. Przy cenie biletu 4 zł to jest już całkiem poważna suma, nie mówiąc o czasie, gdyby robić to codziennie, to zajmie niemal pół roku.
U mnie jest dużo, dużo luźniej, spokojnie mógłbym zacząć od ostatniego punktu, czy nawet punktu po nim (jazda pół godziny) ALE - co dalej? Przeskok z jazdy czerwonym autobusem miejskim do jazdy do innego miasta to jest poważna sprawa.
Hmm... może jazda pociągiem na krótkim dystansie, albo autobusem do powiedzmy szklarskiej poręby.
Trzeba o tym poważnie pomyśleć. Ze 30 podróży na średni dystans czerwonym, ze 30 na duży dystans, a potem można zastanawiać się nad następnym krokiem.



