02-16-2024, 08:48 AM
Tak myślę o hipotezie, że zadziałał w jednym wypadku żeńszeń, w drugim piracetam.
Zamówiłem go 25 maja 2010. To była środa. Tylko kiedy dokładnie przyszedł? O, mam, 1 czerwca. Już 3 czerwca pisałem o zmianie w wyglądzie paznokci oraz o poprawie wyników biegowych. No nie, nie ma opcji, żeby zadziałał tak szybko. Tworzenie drobnych naczynek zajmuje trochę czasu.
12 maja zmierzyłem sobie ciśnienie, okazało się, że w tej ręce, gdzie mam wyraźniejszy objaw, jest dużo wyższe, niż w drugiej. O chyba 40 punktów. Wtedy podjąłem decyzję, że będę walczył z miażdżycą / zwapnieniami, bo to podejrzewałem o wywołanie takiego nadciśnienia.
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
Kurcze no, nawet 10 gramów witaminy C dziennie. To jest jedna z rzeczy, których nie robiłem wcześniej ani potem. 800 IU witaminy E brałem nie raz.
14 maja "Staram się co pół godziny ładować małe porcje (po 1000-2000 procent zapotrzebowania), gdyż zbyt duże nie są wchłaniane. "
17 maja - dochodzę do wniosku, że to raczej nie zmiany miażdżycowe, ale jak już, to zwapnienia, dorzucam magnez.
19 maja, ciśnienie krwi mocno spadło, najniższe od kilku lat.
20 maja - kontuzja, piszę, że przy niej powinno się unikać białka (głupio), ale to sygnał, że pewnie zmniejszyłem je w diecie. Piszę też, że powinno się brać bor, więc pewnie go brałem.
21 maja - brak jakichkolwiek zmian na paznokciach, za to bardzo poprawiło się wszystko inne, sen, tętno. Oraz:
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
24 maja - ciśnienie krwi dalej w dół, ale wyniki biegowe bez zmian.
26 maja
"ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. Od chwili gdy kuracja zaczeła działać aż do teraz w zasadzie ani razu nie przekroczyło 140/90, z reguły utrzymując się poniżej 130/70"
Pamiętam jednak, że miałem po prostu niesprawny ciśnieniomierz, tylko że nawet jeśli był niesprawny, to powinien prawidłowo pokazywać zmianę na plus i na minus, skoro wcześniej cały czas było wysoko a potem cały czas nisko, to znaczy, że spadło, a niesprawność może co najwyżej dać problem w rodzaju "nie wiemy, o ile dokładnie spadło".
27 maja
"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."
1 czerwca
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
3 czerwca:
"...no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."
2 czerwca pobiłem też rekord szybkości biegu.
I to jest punkt przełomowy. Jakoś zaraz wtedy zacząłem brać żeńszeń, dosłownie 3 dni wcześniej zacząłem brać cholinę w dużych dawkach. Wcześniej przez długi czas witaminę C, a także niezbyt regularnie białko.
5 czerwca
" Miałem okazję poprawić pracę rąk, które latają na boki jak polski rząd w kokpicie pilotów. " - eh
oraz "W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "
6 czerwca
" Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."
Zapisuję i kontynuuję w nowym.
Zamówiłem go 25 maja 2010. To była środa. Tylko kiedy dokładnie przyszedł? O, mam, 1 czerwca. Już 3 czerwca pisałem o zmianie w wyglądzie paznokci oraz o poprawie wyników biegowych. No nie, nie ma opcji, żeby zadziałał tak szybko. Tworzenie drobnych naczynek zajmuje trochę czasu.
12 maja zmierzyłem sobie ciśnienie, okazało się, że w tej ręce, gdzie mam wyraźniejszy objaw, jest dużo wyższe, niż w drugiej. O chyba 40 punktów. Wtedy podjąłem decyzję, że będę walczył z miażdżycą / zwapnieniami, bo to podejrzewałem o wywołanie takiego nadciśnienia.
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
Kurcze no, nawet 10 gramów witaminy C dziennie. To jest jedna z rzeczy, których nie robiłem wcześniej ani potem. 800 IU witaminy E brałem nie raz.
14 maja "Staram się co pół godziny ładować małe porcje (po 1000-2000 procent zapotrzebowania), gdyż zbyt duże nie są wchłaniane. "
17 maja - dochodzę do wniosku, że to raczej nie zmiany miażdżycowe, ale jak już, to zwapnienia, dorzucam magnez.
19 maja, ciśnienie krwi mocno spadło, najniższe od kilku lat.
20 maja - kontuzja, piszę, że przy niej powinno się unikać białka (głupio), ale to sygnał, że pewnie zmniejszyłem je w diecie. Piszę też, że powinno się brać bor, więc pewnie go brałem.
21 maja - brak jakichkolwiek zmian na paznokciach, za to bardzo poprawiło się wszystko inne, sen, tętno. Oraz:
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
24 maja - ciśnienie krwi dalej w dół, ale wyniki biegowe bez zmian.
26 maja
"ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. Od chwili gdy kuracja zaczeła działać aż do teraz w zasadzie ani razu nie przekroczyło 140/90, z reguły utrzymując się poniżej 130/70"
Pamiętam jednak, że miałem po prostu niesprawny ciśnieniomierz, tylko że nawet jeśli był niesprawny, to powinien prawidłowo pokazywać zmianę na plus i na minus, skoro wcześniej cały czas było wysoko a potem cały czas nisko, to znaczy, że spadło, a niesprawność może co najwyżej dać problem w rodzaju "nie wiemy, o ile dokładnie spadło".
27 maja
"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."
1 czerwca
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
3 czerwca:
"...no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."
2 czerwca pobiłem też rekord szybkości biegu.
I to jest punkt przełomowy. Jakoś zaraz wtedy zacząłem brać żeńszeń, dosłownie 3 dni wcześniej zacząłem brać cholinę w dużych dawkach. Wcześniej przez długi czas witaminę C, a także niezbyt regularnie białko.
5 czerwca
" Miałem okazję poprawić pracę rąk, które latają na boki jak polski rząd w kokpicie pilotów. " - eh

oraz "W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "
6 czerwca
" Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."
Zapisuję i kontynuuję w nowym.



