02-08-2024, 10:14 PM
Posmarowałem mordę kremem do twarzy, zrobiła się cała czerwona, jak po niacynie
Jakiś składnik sprawia, że następuje rozszerzenie naczynek i zastanawiam się, czy to w jakiś sposób nie pozwala ocenić, co jest w organizmie nie tak. Nie alergia, bo nic nie swędzi, nie ma reakcji z oczami, które były blisko tego kremu i powinny się zrobić czerwone jak u wampira, po prostu rozszerzenie drobnych naczynek.
Tak myślę, czy te efekty w 2020, lepsze niż teraz, nie brały się w głównej mierze z 2 tabletek piracetamu, teraz biorę 1. Może to dlatego wtedy zaczęły rosnąć obłączki? I tylko dlatego?
Z drugiej strony, w 2010 nie brałem piracetamu. Była bardzo duża poprawa, ale... po czym? Wszystkie rzeczy, które wtedy na sobie testowałem, sprawdzałem potem kilka razy. Może cholina, może żeńszeń, może jakaś mieszanka. Żeńszeń zmienia metabolizm witaminy B6, właśnie, to może być nawet coś w tym kierunku, może jego działanie umożliwia syntezę p5p ze zwykłej formy? No i to, że ten sam produkt z 2010 i teraz może mieć całkowicie inny skład, żeńszeń ma zupełnie inne właściwości jeśli np kłącze ma 3 lata, a inne gdy ma 5 lat, nawet gdy jest to ten sam gatunek.
Eh, wyciągnę ten żeńszeń z szafy i dokończę. Już dawno się przeterminował. W 2010 była cholina, żeńszeń, odżywka białkowa, karnityna oraz końskie dawki witamin C i E. Te rzeczy brałem w większych dawkach. Jeśli poprawa zależała od supli, to stawiałbym, że to któreś z powyższych, ewentualnie mieszanka kilku z nich, działając synergicznie.
Kurcze no, to mogła być nawet jakaś totalnie głupia rzecz, jak np coś w diecie, co ma 30 razy więcej kwercetyny niż inne pokarmy. O kwercetynie piszę, bo ostatnio się nią zajmuję, ale takich substancji są tysiące.
Jakiś składnik sprawia, że następuje rozszerzenie naczynek i zastanawiam się, czy to w jakiś sposób nie pozwala ocenić, co jest w organizmie nie tak. Nie alergia, bo nic nie swędzi, nie ma reakcji z oczami, które były blisko tego kremu i powinny się zrobić czerwone jak u wampira, po prostu rozszerzenie drobnych naczynek. Tak myślę, czy te efekty w 2020, lepsze niż teraz, nie brały się w głównej mierze z 2 tabletek piracetamu, teraz biorę 1. Może to dlatego wtedy zaczęły rosnąć obłączki? I tylko dlatego?
Z drugiej strony, w 2010 nie brałem piracetamu. Była bardzo duża poprawa, ale... po czym? Wszystkie rzeczy, które wtedy na sobie testowałem, sprawdzałem potem kilka razy. Może cholina, może żeńszeń, może jakaś mieszanka. Żeńszeń zmienia metabolizm witaminy B6, właśnie, to może być nawet coś w tym kierunku, może jego działanie umożliwia syntezę p5p ze zwykłej formy? No i to, że ten sam produkt z 2010 i teraz może mieć całkowicie inny skład, żeńszeń ma zupełnie inne właściwości jeśli np kłącze ma 3 lata, a inne gdy ma 5 lat, nawet gdy jest to ten sam gatunek.
Eh, wyciągnę ten żeńszeń z szafy i dokończę. Już dawno się przeterminował. W 2010 była cholina, żeńszeń, odżywka białkowa, karnityna oraz końskie dawki witamin C i E. Te rzeczy brałem w większych dawkach. Jeśli poprawa zależała od supli, to stawiałbym, że to któreś z powyższych, ewentualnie mieszanka kilku z nich, działając synergicznie.
Kurcze no, to mogła być nawet jakaś totalnie głupia rzecz, jak np coś w diecie, co ma 30 razy więcej kwercetyny niż inne pokarmy. O kwercetynie piszę, bo ostatnio się nią zajmuję, ale takich substancji są tysiące.



