01-15-2024, 10:58 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-15-2024, 11:32 PM przez tomakin.)
Już z 50 razy tak prawie rozwiązałem a potem okazywało się, że tylko mi się zdawało, np teraz może okazać się, że zwyczajnie zwiększyło się napięcie mięśni po kreatynie, zmieniając akomodację soczewki i korygując krótkowzroczność, a ja się podniecam że nagle lepiej widzę i zastanawiam, jaki supel naprawił mózg, że tak ładnie obraz przetwarza.
Z tym objawem też parę razy mi się wydawało że znika... może faktycznie znikał, ale nigdy nie ustaliłem, dlaczego. Na logikę, nie ma za bardzo powodu, by teraz zniknął, bo nie zacząłem nagle robić nic, czego nie robiłem wcześniej.
Mój główny problem to agorafobia, to przynajmniej mogę jasno i wyraźnie zdefiniować, bo coś takiego jak "słaba pamięć" czy "mgła umysłowa" to rzeczy subiektywne, ciężko ocenić, czy to naprawdę mam, czy po prostu takie mam geny, albo czy to nie jest efekt przedawkowania bodźców z internetu. I tak teraz myślę, że faktycznie powinienem skupić się na witaminie D3, magnezie i wapniu, bo to są rzeczy najmocniej powiązane z agorafobią. Oraz na ćwiczeniach, czyli co jakiś czas jazda autobusem, stopniowo zwiększając czas podróży, odległość i przyzwyczajając się do stopniowanych bodźców, łącząc to z czymś przyjemnym.
Co ciekawe, niedobór D3 to jedna z najczęściej wykrywanych rzeczy w zapaleniu skóry głowy, takim jak moje, a także jest powiązany z zespołem niespokojnych nóg
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25148866/
natężenie objawów spadło z 26 na 10, ale dopiero po wyrównaniu niedoboru, co w niektórych przypadkach zajęło aż 8 miesięcy. Pacjenci dostawali 400 IU dziennie plus dodatkowo 28 000 raz na tydzień, ewentualnie zastrzyki z 200 000 raz na miesiąc. Jest kilka badań, gdzie D3 nie pomagała za bardzo na zespół, ale tylko w tym jednym zastosowano kryterium "podajemy witaminę aż poziom we krwi pacjenta będzie odpowiednio wysoki". Przypomina mi się to badanie gdzie żelazo ładowali dożylnie, do wysycenia, czyli do momentu, gdy ferrytyna przestawała spadać od razu po podaniu. I wysycenie u każdego dosłownie pacjenta wyleczyło chorobę. A, co do żelaza, póki co ciągle czekam, aż się wszystko po covid (czy co to było) wyrówna.
D3 wielokrotnie brałem w dużych dawkach, ale jak pisałem, na początku brałem takie duże dawki i efektem był poziom we krwi ledwo wykrywalny. No i te moje duże dawki to często było kilka dni po 10 000, a potem przerwa na 2 miesiące, bo pojawiały się efekty uboczne.
Drugi problem to właśnie brak umiejętności społecznych, co negatywnie wpływa na wszystkie sfery życia. Na razie w nowej pracy nikogo chyba nie obraziłem, ale pamiętam, że jestem zdolny do takich odpałów, lepiej dmuchać na zimne i się uczyć, uczyć, uczyć. Tu suple CHYBA nie pomogą, to kwestia wyuczonych nawyków, chociaż faktem jest, że osoba znerwicowana jest z automatu agresywna. Praca zdalna, więc tu nie ma problemów z zapamiętaniem twarzy
Serio myślę, że nauka rysunku mogłaby tutaj mocno pomóc. Tylko no... za dużo tego naraz. Z pianinem mam super sposób, dosłownie 5 minut dziennie na ćwiczenia i jest ciągły postęp. Mam te ćwiczenia gotowe, nie muszę się namyślać co robić, zastanawiać jak, po prostu jadę schematem. Ile razy próbuję się wziąć za rysunek, rozbijam się na braku takich właśnie jasno, wyraźnie ułożonych ćwiczeń, rób to i to 5 minut dziennie, a będą efekty.
Szukałem jakiejś apki, albo obrazków do kopiowania na podświetlanej desce, ale nie znalazłem nic odpowiadającego wymogom "5 minut dziennie, bez żadnego zastanawiania się co robić i jak robić". Jeśli poświęcę energię i czas na fachowy kurs, zabraknie jej na inne rzeczy.
/edyta
jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, może głupia, może nie. Stany lękowe wiążą się z wysoką histaminą, kwercetyna bardzo mocno obniża histaminę. W suplach które jem nie ma tego za dużo, ale tuż przed poprawą zrobiłem zupę cebulową, gdzie tej kwercetyny było tyle, ile przez tydzień mam z rozpuszczalnych tabletek (są tabletki wapń + kwercetyna).
Objaw Terry'ego to w dużej mierze zaburzenia krążenia w najdrobniejszych naczynkach, a histamina to jedna z substancji najsilniej działających na przepływ krwi. Nawet jak podali blokery histaminy sportowcom, to mieli o jakoś 10% większy przepływ krwi w nodze, w tej chwili patrzę na to badanie.
A tu uwaga uwaga, bloker histaminy zwiększył przepływ krwi przez wątrobę o 50% u osób z marskością!
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8706560/
w zasadzie niwelując to, co jest przyczyną objawu Terry'ego. Co prawda chodzi o konkretne receptory histaminowe, ale obniżenie jej poziomu powinno dać identyczny efekt.
Samej histaminy nigdy nie badałem (bo i jak), ale kiedyś zrobiłem badanie IgE całkowitego, wyszło jakoś 400% ponad normę.
To wszystko jest do przemyślenia, coś tu może się dobrego z tego wykluć.
Z tym objawem też parę razy mi się wydawało że znika... może faktycznie znikał, ale nigdy nie ustaliłem, dlaczego. Na logikę, nie ma za bardzo powodu, by teraz zniknął, bo nie zacząłem nagle robić nic, czego nie robiłem wcześniej.
Mój główny problem to agorafobia, to przynajmniej mogę jasno i wyraźnie zdefiniować, bo coś takiego jak "słaba pamięć" czy "mgła umysłowa" to rzeczy subiektywne, ciężko ocenić, czy to naprawdę mam, czy po prostu takie mam geny, albo czy to nie jest efekt przedawkowania bodźców z internetu. I tak teraz myślę, że faktycznie powinienem skupić się na witaminie D3, magnezie i wapniu, bo to są rzeczy najmocniej powiązane z agorafobią. Oraz na ćwiczeniach, czyli co jakiś czas jazda autobusem, stopniowo zwiększając czas podróży, odległość i przyzwyczajając się do stopniowanych bodźców, łącząc to z czymś przyjemnym.
Co ciekawe, niedobór D3 to jedna z najczęściej wykrywanych rzeczy w zapaleniu skóry głowy, takim jak moje, a także jest powiązany z zespołem niespokojnych nóg
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25148866/
natężenie objawów spadło z 26 na 10, ale dopiero po wyrównaniu niedoboru, co w niektórych przypadkach zajęło aż 8 miesięcy. Pacjenci dostawali 400 IU dziennie plus dodatkowo 28 000 raz na tydzień, ewentualnie zastrzyki z 200 000 raz na miesiąc. Jest kilka badań, gdzie D3 nie pomagała za bardzo na zespół, ale tylko w tym jednym zastosowano kryterium "podajemy witaminę aż poziom we krwi pacjenta będzie odpowiednio wysoki". Przypomina mi się to badanie gdzie żelazo ładowali dożylnie, do wysycenia, czyli do momentu, gdy ferrytyna przestawała spadać od razu po podaniu. I wysycenie u każdego dosłownie pacjenta wyleczyło chorobę. A, co do żelaza, póki co ciągle czekam, aż się wszystko po covid (czy co to było) wyrówna.
D3 wielokrotnie brałem w dużych dawkach, ale jak pisałem, na początku brałem takie duże dawki i efektem był poziom we krwi ledwo wykrywalny. No i te moje duże dawki to często było kilka dni po 10 000, a potem przerwa na 2 miesiące, bo pojawiały się efekty uboczne.
Drugi problem to właśnie brak umiejętności społecznych, co negatywnie wpływa na wszystkie sfery życia. Na razie w nowej pracy nikogo chyba nie obraziłem, ale pamiętam, że jestem zdolny do takich odpałów, lepiej dmuchać na zimne i się uczyć, uczyć, uczyć. Tu suple CHYBA nie pomogą, to kwestia wyuczonych nawyków, chociaż faktem jest, że osoba znerwicowana jest z automatu agresywna. Praca zdalna, więc tu nie ma problemów z zapamiętaniem twarzy

Serio myślę, że nauka rysunku mogłaby tutaj mocno pomóc. Tylko no... za dużo tego naraz. Z pianinem mam super sposób, dosłownie 5 minut dziennie na ćwiczenia i jest ciągły postęp. Mam te ćwiczenia gotowe, nie muszę się namyślać co robić, zastanawiać jak, po prostu jadę schematem. Ile razy próbuję się wziąć za rysunek, rozbijam się na braku takich właśnie jasno, wyraźnie ułożonych ćwiczeń, rób to i to 5 minut dziennie, a będą efekty.
Szukałem jakiejś apki, albo obrazków do kopiowania na podświetlanej desce, ale nie znalazłem nic odpowiadającego wymogom "5 minut dziennie, bez żadnego zastanawiania się co robić i jak robić". Jeśli poświęcę energię i czas na fachowy kurs, zabraknie jej na inne rzeczy.
/edyta
jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, może głupia, może nie. Stany lękowe wiążą się z wysoką histaminą, kwercetyna bardzo mocno obniża histaminę. W suplach które jem nie ma tego za dużo, ale tuż przed poprawą zrobiłem zupę cebulową, gdzie tej kwercetyny było tyle, ile przez tydzień mam z rozpuszczalnych tabletek (są tabletki wapń + kwercetyna).
Objaw Terry'ego to w dużej mierze zaburzenia krążenia w najdrobniejszych naczynkach, a histamina to jedna z substancji najsilniej działających na przepływ krwi. Nawet jak podali blokery histaminy sportowcom, to mieli o jakoś 10% większy przepływ krwi w nodze, w tej chwili patrzę na to badanie.
A tu uwaga uwaga, bloker histaminy zwiększył przepływ krwi przez wątrobę o 50% u osób z marskością!
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8706560/
w zasadzie niwelując to, co jest przyczyną objawu Terry'ego. Co prawda chodzi o konkretne receptory histaminowe, ale obniżenie jej poziomu powinno dać identyczny efekt.
Samej histaminy nigdy nie badałem (bo i jak), ale kiedyś zrobiłem badanie IgE całkowitego, wyszło jakoś 400% ponad normę.
To wszystko jest do przemyślenia, coś tu może się dobrego z tego wykluć.



