12-28-2023, 05:29 AM
Ustawiając sobie stołek do pianina, sięgnąłem po coś, tak precyzyjnie, że idealnie trafiłem paznokciem w samiutki skraj blatu stołu. Tak idealnie i precyzyjnie, że farba, którą był ten blat pomalowany, wbiła mi się pod paznokieć. Jakbym dosłownie o pół milimetra w jedną lub w drugą stronę miał przesunięty palec, nic by się nie stało.
No nieważne, co chciałem napisać - oczywiście wszystko lekko opuchło, zaczerwieniło się, ALE - objaw Terry'ego na tym jednym, konkretnym paznokciu jest teraz wielokrotnie mocniej widoczny, niż na innych.
https://imgur.com/a/YTwOgqp
Na zdjęciu robionym chińską atrapą telefonu nie widać tak mocno, ale różnica jest bardzo duża. No i teraz... jaki konkretnie proces odpowiada za to, że ta krew tam tak podeszła? To mogłoby pozwolić wyjaśnić zagadkę, skąd bierze się dokładnie objaw Terry'ego. Paznokieć ma specyficzne ukrwienie, przy niektórych uszkodzeniach krew potrafi zbierać się pod jego powierzchnią i wtedy pomaga jej przewiercenie, po prostu na skutek opuchnięcia przestaje ona odpływać.
Jakieś substancje się wydzielają podczas takiego uszkodzenia tkanek, zapewne wymuszające większy obkurcz, by powstrzymać krwotok, gdyby jakiś krwotok był, a także by powstrzymać wnikanie tego całego syfu, jaki był na uszkadzającym przedmiocie, głębiej do ciała.
Jeśli te substancje powodują tak duże natężenie objawu Terry'ego, to kto wie, czy rozwiązaniem zagadki nie będzie to, że mam ich za dużo? Kolor zmienił się od razu, czyli to RACZEJ nie chodzi o to, że po prostu wszystko spuchło i krew nie ma jak odpływać. Hmm... substancje albo po prostu aktywność komórek nerwowych. Nie no, bez sensu, mechanizm który za tym stoi to niemal na pewno obkurcz naczynek. Substancji, które obkurczają naczynka, są setki.
I chwila, moment, objaw całkowicie zanika po kąpieli, a kąpiel sprawia, że naczynka się... kurczą? Co jest? Skurczenie się po uderzeniu i zranieniu sprawia, że objaw się pogłębia, skurczenie się po kąpieli sprawia, że objaw znika?
Może faktycznie chodzi o równowagę między obkurczem drobnych tętnic, a obkurczem drobnych żył?
No i może niezbyt dobrze odczytuję to, co się dzieje w tym palcu, jak pisałem, opuchnięcie może po prostu blokować przepływ krwi, może nastąpić dodatkowe rozszerzenie naczynek, a nie ich obkurcz.
"Upon tissue injury, damaged cells release inflammatory chemical signals that evoke local vasodilation, the widening of the blood vessels. Increased blood flow results in apparent redness and heat."
No i tu by się zgadzało, nadmierne rozszerzenie naczynek.
No OK, co dalej? Mam nadmiernie rozszerzone naczynka, ale co z tego? Co jest przyczyną? Zaburzenie jakiejś chemii, np zbyt wysoki poziom tlenków azotu, jak w marskości wątroby? Jakaś zmiana w organizmie, np uszkodzenie jakiejś zastawki żylnej, przez co krew musi być silniej pompowana? W pierwszym wypadku rozszerzenie jest patologią, która mi szkodzi i powinno się to zlikwidować. W drugim - to reakcja organizmu, który próbuje się dostosować, co może mi ratować zdrowie.
Ciekawa sprawa i do dogłębnego rozpatrzenia, na kiedyś tam. Trzeba zapamiętać, że na 100% problemem jest nadmierne rozszerzenie naczynek, tylko nie wiadomo, czy ono nie jest reakcją organizmu próbującego ratować się przed czymś.
No nieważne, co chciałem napisać - oczywiście wszystko lekko opuchło, zaczerwieniło się, ALE - objaw Terry'ego na tym jednym, konkretnym paznokciu jest teraz wielokrotnie mocniej widoczny, niż na innych.
https://imgur.com/a/YTwOgqp
Na zdjęciu robionym chińską atrapą telefonu nie widać tak mocno, ale różnica jest bardzo duża. No i teraz... jaki konkretnie proces odpowiada za to, że ta krew tam tak podeszła? To mogłoby pozwolić wyjaśnić zagadkę, skąd bierze się dokładnie objaw Terry'ego. Paznokieć ma specyficzne ukrwienie, przy niektórych uszkodzeniach krew potrafi zbierać się pod jego powierzchnią i wtedy pomaga jej przewiercenie, po prostu na skutek opuchnięcia przestaje ona odpływać.
Jakieś substancje się wydzielają podczas takiego uszkodzenia tkanek, zapewne wymuszające większy obkurcz, by powstrzymać krwotok, gdyby jakiś krwotok był, a także by powstrzymać wnikanie tego całego syfu, jaki był na uszkadzającym przedmiocie, głębiej do ciała.
Jeśli te substancje powodują tak duże natężenie objawu Terry'ego, to kto wie, czy rozwiązaniem zagadki nie będzie to, że mam ich za dużo? Kolor zmienił się od razu, czyli to RACZEJ nie chodzi o to, że po prostu wszystko spuchło i krew nie ma jak odpływać. Hmm... substancje albo po prostu aktywność komórek nerwowych. Nie no, bez sensu, mechanizm który za tym stoi to niemal na pewno obkurcz naczynek. Substancji, które obkurczają naczynka, są setki.
I chwila, moment, objaw całkowicie zanika po kąpieli, a kąpiel sprawia, że naczynka się... kurczą? Co jest? Skurczenie się po uderzeniu i zranieniu sprawia, że objaw się pogłębia, skurczenie się po kąpieli sprawia, że objaw znika?
Może faktycznie chodzi o równowagę między obkurczem drobnych tętnic, a obkurczem drobnych żył?
No i może niezbyt dobrze odczytuję to, co się dzieje w tym palcu, jak pisałem, opuchnięcie może po prostu blokować przepływ krwi, może nastąpić dodatkowe rozszerzenie naczynek, a nie ich obkurcz.
"Upon tissue injury, damaged cells release inflammatory chemical signals that evoke local vasodilation, the widening of the blood vessels. Increased blood flow results in apparent redness and heat."
No i tu by się zgadzało, nadmierne rozszerzenie naczynek.
No OK, co dalej? Mam nadmiernie rozszerzone naczynka, ale co z tego? Co jest przyczyną? Zaburzenie jakiejś chemii, np zbyt wysoki poziom tlenków azotu, jak w marskości wątroby? Jakaś zmiana w organizmie, np uszkodzenie jakiejś zastawki żylnej, przez co krew musi być silniej pompowana? W pierwszym wypadku rozszerzenie jest patologią, która mi szkodzi i powinno się to zlikwidować. W drugim - to reakcja organizmu, który próbuje się dostosować, co może mi ratować zdrowie.
Ciekawa sprawa i do dogłębnego rozpatrzenia, na kiedyś tam. Trzeba zapamiętać, że na 100% problemem jest nadmierne rozszerzenie naczynek, tylko nie wiadomo, czy ono nie jest reakcją organizmu próbującego ratować się przed czymś.



