12-26-2023, 03:01 AM
30 zł na miesiąc, tak pi razy drzwi. Niewiele, dopóki nie bierze się 10 takich rzeczy i nagle już wychodzi całkiem sporo. Można trochę taniej kupić, ale poniżej 80 raczej się nie zejdzie.
Nie wiadomo też, czy branie przez całe życie glicyny nie będzie miało skutków ubocznych. Człowiek zjada średnio 2,5 do 3 gramów glicyny dziennie.
Zawsze lepiej znaleźć przyczynę, niż maskować objawy, bo to tylko robi glicyna. Po żelazie (chyba po żelazie) miałem dużą poprawę, niedługo do niego wrócę, tylko po infekcji się do końca pozbieram, wysycę organizm miedzią, na wypadek jakby to jej brakowało, żelazo mocno obniża przyswajanie miedzi i chyba też potrafi usuwać ją z organizmu, więc lepiej poczekać tydzień czy dwa, biorąc tylko ją. Jeśli przyczyną mojej bezsenności jest na przykład niski poziom żelaza, to oprócz problemów ze snem, mam też słabszą regenerację mieliny, co może powodować szybsze starzenie się mózgu.
Jeśli przyczyną jest niski poziom omega 6, w tym arachidonowego (jeden z objawów niedoboru arachidonowego to problemy ze snem), to negatywnych konsekwencji będzie dużo więcej. To w ogóle wywala połowę rzeczy, które powinny przebiegać w organizmie, każda jedna komórka byłaby w jakimś stopniu zdegenerowana.
Staram się pamiętać, żeby kilka razy dziennie pić ten olej sezamowy i jak na razie, skóra głowy czyściutka.
I teraz pozostaje jedno bardzo, bardzo ważne pytanie. Czy ta poprawa stanu skóry głowy wiąże się z tym, że zmienił się lekko skład łoju, przez co drożdżaki odpowiedzialne za objawy przestały produkować substancję, która wywołuje alergię (tak medycyna tłumaczy te stany zapalne), czy może z tym, że po prostu brakowało mi omega 6, bo jeden z objawów niedoboru to zmiany podobne do łupieżu? Jeśli ta pierwsza odpowiedź jest prawdziwa, skończy się na tym, że będzie lepiej na głowie, ale tylko dopóki piję olej. Jeśli ta druga, to będzie ciągła poprawa wszystkiego, w miarę wysycania organizmu.
Nie chce mi się wierzyć w opcję nr 2, bo medycyna po prostu nie zna przypadków niedoboru ogólnie omega 6, jeśli nie układa się diety w laboratorium. Organizm potrzebuje tego mikroilości, w diecie miałem pewnie z 10 razy więcej, niż wynosi zapotrzebowanie. No ale zawsze można mieć nadzieję.
Nie wiadomo też, czy branie przez całe życie glicyny nie będzie miało skutków ubocznych. Człowiek zjada średnio 2,5 do 3 gramów glicyny dziennie.
Zawsze lepiej znaleźć przyczynę, niż maskować objawy, bo to tylko robi glicyna. Po żelazie (chyba po żelazie) miałem dużą poprawę, niedługo do niego wrócę, tylko po infekcji się do końca pozbieram, wysycę organizm miedzią, na wypadek jakby to jej brakowało, żelazo mocno obniża przyswajanie miedzi i chyba też potrafi usuwać ją z organizmu, więc lepiej poczekać tydzień czy dwa, biorąc tylko ją. Jeśli przyczyną mojej bezsenności jest na przykład niski poziom żelaza, to oprócz problemów ze snem, mam też słabszą regenerację mieliny, co może powodować szybsze starzenie się mózgu.
Jeśli przyczyną jest niski poziom omega 6, w tym arachidonowego (jeden z objawów niedoboru arachidonowego to problemy ze snem), to negatywnych konsekwencji będzie dużo więcej. To w ogóle wywala połowę rzeczy, które powinny przebiegać w organizmie, każda jedna komórka byłaby w jakimś stopniu zdegenerowana.
Staram się pamiętać, żeby kilka razy dziennie pić ten olej sezamowy i jak na razie, skóra głowy czyściutka.
I teraz pozostaje jedno bardzo, bardzo ważne pytanie. Czy ta poprawa stanu skóry głowy wiąże się z tym, że zmienił się lekko skład łoju, przez co drożdżaki odpowiedzialne za objawy przestały produkować substancję, która wywołuje alergię (tak medycyna tłumaczy te stany zapalne), czy może z tym, że po prostu brakowało mi omega 6, bo jeden z objawów niedoboru to zmiany podobne do łupieżu? Jeśli ta pierwsza odpowiedź jest prawdziwa, skończy się na tym, że będzie lepiej na głowie, ale tylko dopóki piję olej. Jeśli ta druga, to będzie ciągła poprawa wszystkiego, w miarę wysycania organizmu.
Nie chce mi się wierzyć w opcję nr 2, bo medycyna po prostu nie zna przypadków niedoboru ogólnie omega 6, jeśli nie układa się diety w laboratorium. Organizm potrzebuje tego mikroilości, w diecie miałem pewnie z 10 razy więcej, niż wynosi zapotrzebowanie. No ale zawsze można mieć nadzieję.



