12-24-2023, 01:02 AM
Wyszedłem z kąpieli, niesamowite jest, że objaw Terry'ego znika po tym, jak człowiek się wykąpie i pojawia się dopiero ileś godzin potem.
Kurcze... dokładny mechanizm jest taki, że na skutek obniżonego poziomu sodu w tkankach (sód przechodzi ze skóry do wody w czasie gorącej kąpieli), odpalają się współczulne nerwy, następuje obkurcz naczynek krwionośnych. Jeśli ktoś ma z jakiegoś powodu te nerwy uszkodzone, to palce w kąpieli się nie marszczą.
Dwie rzeczy nie pasują, po pierwsze, czemu współczulny? Wszystkie objawy wskazują, że u mnie jego aktywność jest zbyt wysoka, a nie zbyt niska. A mimo to delikatne jej zwiększenie likwiduje objaw, który nie występuje u zdrowych ludzi.
Druga, obkurcz naczynek? Właśnie obkurcz zdaje się być przyczyną problemów, które mam, bo krew nie dociera tam, gdzie powinna. Ale właśnie zwężenie, a nie rozszerzenie sprawia, że wszystko wraca do normy.
Coś mi się zdaje, że gdzieś tutaj może być rozwiązanie. Zagadka obkurczu / rozszerzenia jest w miarę prosta, objaw bierze się stąd, że jest zablokowany przepływ krwi, która płynie w stronę serca. Tętnice pchają tak, jak trzeba, ale to żyły, które odprowadzają krew z powrotem, nie mają odpowiedniej przepustowości. W efekcie żyły ulegają dosłownie rozdęciu, a to, co widać pod płytką paznokcia w objawie Terry'ego, to rozszerzone żyły, wypełnione krwią. Nerwy współczulne obkurczają nie żyły (bo te nawet za bardzo nie mają jak się obkurczyć), tylko tętnice, w efekcie krew nie jest pchana tak silnie, w efekcie żyły nie są już rozdęte jej nadmiarem, objaw Terry'ego znika.
Dla przypomnienia dla tych, co to czytają, a spali na biologii - serce pompuje krew tętnicami, ona jest pchana pod dużym ciśnieniem, serce pompuje, ale tętnice też pomagają, kurcząc się rytmicznie, one mają swoje mięśnie. Krew przechodzi do coraz mniejszych i mniejszych naczynek, a potem wraca z powrotem, już żyłami, znowu gromadząc najpierw w najwęższych, potem przechodząc do coraz szerszych.
Objaw Terry'ego w marskości wątroby to połączenie zapchania żyły wrotnej, która przepycha krew przez wątrobę (przez co krew jest pchana tam, gdzie trzeba, przez serce i tętnice, ale nie może wrócić z powrotem), oraz wysokiego poziomu tlenków azotu / serotoniny, odpowiedzialnych za rozszerzenie naczynek.
O, ktoś dzwoni, potem dokończę
Kurcze... dokładny mechanizm jest taki, że na skutek obniżonego poziomu sodu w tkankach (sód przechodzi ze skóry do wody w czasie gorącej kąpieli), odpalają się współczulne nerwy, następuje obkurcz naczynek krwionośnych. Jeśli ktoś ma z jakiegoś powodu te nerwy uszkodzone, to palce w kąpieli się nie marszczą.
Dwie rzeczy nie pasują, po pierwsze, czemu współczulny? Wszystkie objawy wskazują, że u mnie jego aktywność jest zbyt wysoka, a nie zbyt niska. A mimo to delikatne jej zwiększenie likwiduje objaw, który nie występuje u zdrowych ludzi.
Druga, obkurcz naczynek? Właśnie obkurcz zdaje się być przyczyną problemów, które mam, bo krew nie dociera tam, gdzie powinna. Ale właśnie zwężenie, a nie rozszerzenie sprawia, że wszystko wraca do normy.
Coś mi się zdaje, że gdzieś tutaj może być rozwiązanie. Zagadka obkurczu / rozszerzenia jest w miarę prosta, objaw bierze się stąd, że jest zablokowany przepływ krwi, która płynie w stronę serca. Tętnice pchają tak, jak trzeba, ale to żyły, które odprowadzają krew z powrotem, nie mają odpowiedniej przepustowości. W efekcie żyły ulegają dosłownie rozdęciu, a to, co widać pod płytką paznokcia w objawie Terry'ego, to rozszerzone żyły, wypełnione krwią. Nerwy współczulne obkurczają nie żyły (bo te nawet za bardzo nie mają jak się obkurczyć), tylko tętnice, w efekcie krew nie jest pchana tak silnie, w efekcie żyły nie są już rozdęte jej nadmiarem, objaw Terry'ego znika.
Dla przypomnienia dla tych, co to czytają, a spali na biologii - serce pompuje krew tętnicami, ona jest pchana pod dużym ciśnieniem, serce pompuje, ale tętnice też pomagają, kurcząc się rytmicznie, one mają swoje mięśnie. Krew przechodzi do coraz mniejszych i mniejszych naczynek, a potem wraca z powrotem, już żyłami, znowu gromadząc najpierw w najwęższych, potem przechodząc do coraz szerszych.
Objaw Terry'ego w marskości wątroby to połączenie zapchania żyły wrotnej, która przepycha krew przez wątrobę (przez co krew jest pchana tam, gdzie trzeba, przez serce i tętnice, ale nie może wrócić z powrotem), oraz wysokiego poziomu tlenków azotu / serotoniny, odpowiedzialnych za rozszerzenie naczynek.
O, ktoś dzwoni, potem dokończę



