12-19-2023, 11:49 PM
W kostkę co najwyżej, to przy ziemi jest, na sześć kołków rozporowych to zrobię i tam nie będzie dużych obciążeń raczej, te przywodzące i odwodzące są bardzo słabe. Bardziej pod kątem matuli to robię "na już", będzie potrzebować rekonwalescencji za jakieś 2 tygodnie. Idealnie się składa, że kupiłem siłkę do ćwiczeń nóg, będzie jak znalazł.
Bardzo duża poprawa stanu skóry głowy, odkąd biorę kwas foliowy. Po tej grypie czy tam covidzie było bardzo źle, a teraz jest praktycznie czysto. Znikły też problemy ze skórkami. Może faktycznie mi tego foliowego brakowało, nie tyle w diecie, co raczej organizm może z jakiegoś powodu wymagać większych dawek. Zresztą w diecie też nie jest za wesoło.
Tak patrzę... ja na allegro kupiłem JEDNO opakowanie kwasu foliowego? No to nie ma opcji, żebym utrzymał takie dawki, jak przez ostatnie dni, 20 tabsów zostało. To biotyny i magnezu wziąłem zapas jak na wojnę. No ale to nie wydaje się za bardzo możliwe, żeby mi go brakowało, co jakiś czas biorę naprawdę duże dawki, parę razy go przecież kupowałem w aptekach. Musiałby znikać w ciągu kilku tygodni. Nawet przy założeniu, że suplementacja żelazem kilkukrotnie zwiększyła zapotrzebowanie, to się wydaje nierealne.
Chyba że jakoś wiąże się to z żelazem, było jakieś badanie, gdzie ludzie leczyli sobie zespół niespokojnych nóg kwasem foliowym, w dawkach od nawet ponad 10 000 mcg dziennie (przy zapotrzebowaniu 200 mcg). Może długotrwały niski poziom żelaza wywołuje głębokie niedobory, których nie zregeneruje się, jeśli nie ma jednocześnie bardzo wysokich dawek kwasu foliowego? Są te badania nad zespołem niespokojnych nóg, gdzie dopiero wlewy dożylne żelaza pomogły, ale musiały być powtarzane co jakiś czas, aż dojdzie do wysycenia tkanek. Dopiero przekroczenie pewnej granicy wysycenia organizmu likwidowało chorobę.
Podobnie było ze stwardnieniem rozsianym, też jest badanie, gdzie między innymi większe dawki kwasu foliowego cofnęły chorobę, bo umożliwiły wykorzystanie żelaza.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16729250/
5000 mcg kwasu foliowego dziennie, przez 6 miesięcy. Dopiero tyle sprawiło, że organizm się przestawił i wykorzystał żelazo do przemian metabolicznych, wcześniej jedynie osadzało się w formie nierozpuszczalnych związków.
Zastanawiam się, czy iść w ten kwas foliowy, koszty bardzo niskie, a zespół niespokojnych nóg jest niejako "dowodem" na to, że mój organizm ma niedobory żelaza w centralnym układzie nerwowym, tam właśnie kwas foliowy jest wykorzystywany do tego, by to żelazo prawidłowo wykorzystać. Jest też wada, możliwe zwiększenie ryzyka niektórych nowotworów.
Zmniejszę trochę dawkę i spróbuję regularnie brać, obserwując, czy poprawa stanu skóry głowy się utrzyma.
Bardzo duża poprawa stanu skóry głowy, odkąd biorę kwas foliowy. Po tej grypie czy tam covidzie było bardzo źle, a teraz jest praktycznie czysto. Znikły też problemy ze skórkami. Może faktycznie mi tego foliowego brakowało, nie tyle w diecie, co raczej organizm może z jakiegoś powodu wymagać większych dawek. Zresztą w diecie też nie jest za wesoło.
Tak patrzę... ja na allegro kupiłem JEDNO opakowanie kwasu foliowego? No to nie ma opcji, żebym utrzymał takie dawki, jak przez ostatnie dni, 20 tabsów zostało. To biotyny i magnezu wziąłem zapas jak na wojnę. No ale to nie wydaje się za bardzo możliwe, żeby mi go brakowało, co jakiś czas biorę naprawdę duże dawki, parę razy go przecież kupowałem w aptekach. Musiałby znikać w ciągu kilku tygodni. Nawet przy założeniu, że suplementacja żelazem kilkukrotnie zwiększyła zapotrzebowanie, to się wydaje nierealne.
Chyba że jakoś wiąże się to z żelazem, było jakieś badanie, gdzie ludzie leczyli sobie zespół niespokojnych nóg kwasem foliowym, w dawkach od nawet ponad 10 000 mcg dziennie (przy zapotrzebowaniu 200 mcg). Może długotrwały niski poziom żelaza wywołuje głębokie niedobory, których nie zregeneruje się, jeśli nie ma jednocześnie bardzo wysokich dawek kwasu foliowego? Są te badania nad zespołem niespokojnych nóg, gdzie dopiero wlewy dożylne żelaza pomogły, ale musiały być powtarzane co jakiś czas, aż dojdzie do wysycenia tkanek. Dopiero przekroczenie pewnej granicy wysycenia organizmu likwidowało chorobę.
Podobnie było ze stwardnieniem rozsianym, też jest badanie, gdzie między innymi większe dawki kwasu foliowego cofnęły chorobę, bo umożliwiły wykorzystanie żelaza.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16729250/
5000 mcg kwasu foliowego dziennie, przez 6 miesięcy. Dopiero tyle sprawiło, że organizm się przestawił i wykorzystał żelazo do przemian metabolicznych, wcześniej jedynie osadzało się w formie nierozpuszczalnych związków.
Zastanawiam się, czy iść w ten kwas foliowy, koszty bardzo niskie, a zespół niespokojnych nóg jest niejako "dowodem" na to, że mój organizm ma niedobory żelaza w centralnym układzie nerwowym, tam właśnie kwas foliowy jest wykorzystywany do tego, by to żelazo prawidłowo wykorzystać. Jest też wada, możliwe zwiększenie ryzyka niektórych nowotworów.
Zmniejszę trochę dawkę i spróbuję regularnie brać, obserwując, czy poprawa stanu skóry głowy się utrzyma.



