12-09-2023, 10:16 PM
Masakra, ja już praktycznie zdrowy, lekki kaszel ale typowy dla ozdrowieńców. Brat dopiero dziś w stanie był w miarę normalnie jeść, sporo mocniej go trafiło. Ale matka... to że ledwo ciągnie to jedna sprawa, ale to, że uparła się żeby w nocy samej iść do kibla, oczywiście wywaliła się i rozwaliła nogę, czort wie, czy jakieś zerwane struktury, czy nawet jakieś złamanie drobnej kości w stopie, czy może po prostu taki wielki siniak. Do toalety trzeba ją nosić, bo sama nie dojdzie, wcześniej jeszcze szło prowadzić, zanim rozwaliła nogę. Nikt nie jest w stanie z domu wyjść, zakupy na telefon tak nie bardzo funkcjonują w tym mieście, trzeba się znajomych prosić żeby coś kupili i przynieśli. Brat dwie lewe ręce, więc wszystko ja muszę robić, gotowanie, pilnowanie żeby do toalety trafiła, pilnowanie żeby jadła, leki brała. Odnoszę wrażenie, że cysteina ją na nogi stawia, póki brała było OK, dwa dni jej nie dawałem i było spore pogorszenie, dziś znowu zacząłem i jest wyraźna poprawa.
Masakryczna sytuacja, bo nie bardzo wiadomo, co zrobić. Niby do szpitala, ale czy wezmą kobietę, która po prostu jest trochę słaba, nie ma jednak żadnego zagrożenia życia? Prywatna wizyta? Co lekarz poradzi na wirusówkę? Nie istnieje na to lek Kroplówka by się przydała, ale tego nie zrobią na prywatnej. No i nawet jak wezmą, to przecież na covidowy. I jeśli to covid, może złapać tam grypę, teraz wyjątkowo mocna krąży. Jeśli to grypa, może złapać covid.
Z tą nogą to z jednej strony niedobrze, z drugiej - to jedyna rzecz, która faktycznie powstrzyma ją przed próbami łażenia o własnych siłach, bez wołania kogoś na pomoc. Zaraz na początku, tydzień temu polazła do kuchni, wywaliła się jak długa, zaniosłem do sypialni, dałem co tam chciała z tej kuchni, z pół godziny opierdalałem i kazałem wołać, jak czegoś potrzebuje, nie wiem, 15 minut minęło, znowu do kuchni polazła i znowu się wypierdoliła. Prędzej czy później złamałaby sobie szyjkę kości udowej, a to już gruba sprawa. A tak, jakaś może malutka kostka śródstopia, a może nawet zwykłe stłuczenie, upierdliwe, ale jej nie zabije. I może życie uratuje, wymuszając siedzenie na dupie.
Masakryczna sytuacja, bo nie bardzo wiadomo, co zrobić. Niby do szpitala, ale czy wezmą kobietę, która po prostu jest trochę słaba, nie ma jednak żadnego zagrożenia życia? Prywatna wizyta? Co lekarz poradzi na wirusówkę? Nie istnieje na to lek Kroplówka by się przydała, ale tego nie zrobią na prywatnej. No i nawet jak wezmą, to przecież na covidowy. I jeśli to covid, może złapać tam grypę, teraz wyjątkowo mocna krąży. Jeśli to grypa, może złapać covid.
Z tą nogą to z jednej strony niedobrze, z drugiej - to jedyna rzecz, która faktycznie powstrzyma ją przed próbami łażenia o własnych siłach, bez wołania kogoś na pomoc. Zaraz na początku, tydzień temu polazła do kuchni, wywaliła się jak długa, zaniosłem do sypialni, dałem co tam chciała z tej kuchni, z pół godziny opierdalałem i kazałem wołać, jak czegoś potrzebuje, nie wiem, 15 minut minęło, znowu do kuchni polazła i znowu się wypierdoliła. Prędzej czy później złamałaby sobie szyjkę kości udowej, a to już gruba sprawa. A tak, jakaś może malutka kostka śródstopia, a może nawet zwykłe stłuczenie, upierdliwe, ale jej nie zabije. I może życie uratuje, wymuszając siedzenie na dupie.



