12-05-2023, 04:44 AM
Noo, w końcu sen. Na raty bo na raty, ale 13 godzin w łóżku. Dwie podkoszulki mokre, czyli wracamy do normy mojego organizmu przy zetknięciu z infekcją. Przed snem melatoninę zeżarłem, 6 mg, przypomniałem sobie, że tym przecież covid i grypę leczyli. Smaku, wechu nie straciłem, funkcjonuję już w miarę normalnie.
W ogóle nie wiem, czy to kwestia piracetamu, który brałem (teraz mam przerwę na czas choroby), czy co, ale w czasie infekcji całkiem normalnie funkcjonował mi mózg, nie licząc chwil gdy leżałem i próbowałem spać, wtedy wręcz pojawiały się majaki.
W ogóle nie wiem, czy to kwestia piracetamu, który brałem (teraz mam przerwę na czas choroby), czy co, ale w czasie infekcji całkiem normalnie funkcjonował mi mózg, nie licząc chwil gdy leżałem i próbowałem spać, wtedy wręcz pojawiały się majaki.



