11-26-2023, 02:42 AM
Nie no masakra z samopoczuciem, cały czas na granicy ataku paniki. Od kilkunastu dni było gorzej, ale teraz jest tragicznie. Ostatnio było tak źle, jak pojechałem na grzyby i musiałem uciekać, bo psychika mi się załamała. To było jakoś zaraz przed tym, albo po tym, jak zauważyłem, że znikł objaw Terry'ego, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko po hmm... 500 mg magnezu, rozłożone na 2 dni? No kurcze, to za mało, żeby wywołać aż taką reakcję! Na miedź też chyba nie ma co zwalać, bo jak ją zacząłem brać, to już było źle.
https://jamanetwork.com/journals/jamaint...act/610333
tu badali wpływ dożylnego magnezu na potas, wapń i coś tam jeszcze. Potas wzrósł po magnezie (zaczynałem podejrzewać, że może potas mi spadł, stąd te stany lękowe, no ale nie), za to wapń spadł bardzo wyraźnie, do tego stopnia, że mogło to wywołać jakieś objawy. Fakt, że dotyczyło to dożylnego magnezu, gdzie dawka jest o wiele większa, no ale fakt pozostaje faktem, wapń mocno spada. Mocno też rośnie jego wydalanie z moczem, co zresztą zdarzało mi się zaobserwować na żywo.
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, na ataki lękowe brałem dużo magnezu, bardzo dużo. I efektem były ciągłe stany lękowe, wręcz ataki paniki i wszystkie objawy tężyczki utajonej. To wtedy zacząłem interesować się zagadnieniem i spróbowałem sam się leczyć.
Zaraz, moment, co ja zrobiłem ostatnio... poćwiczyłem na siłowni i kreatynę zeżarłem. To bardzo silnie pobudza budowę szkieletu. Wysysa wapń z tkanek miękkich i krwi, przesuwa go do kości. Piracetam też mocno współgra z wapniem, chociaż nie jest dokładnie wiadome, co robią ze sobą dokładnie, ale jest między nimi dużo zależności. Miałem w diecie bardzo mało wapnia, za to sporo fosforu, który jest dla niego swego rodzaju konkurencją. No i oczywiście zbiłem poziom miedzi żelazem i cynkiem, co dodatkowo utrudnia przyswajanie wapnia.
Może to jest aż tak proste? Spałem gorzej i gorzej, bo wapń leciał mi niżej i niżej, potem wziąłem magnez w dawce, która obniża stężenie we krwi o jakieś 5-10% i spadł poniżej tej bezpiecznej granicy? A moje samopoczucie teraz to stan graniczący z tężyczką utajoną?
https://jamanetwork.com/journals/jamaint...act/610333
tu badali wpływ dożylnego magnezu na potas, wapń i coś tam jeszcze. Potas wzrósł po magnezie (zaczynałem podejrzewać, że może potas mi spadł, stąd te stany lękowe, no ale nie), za to wapń spadł bardzo wyraźnie, do tego stopnia, że mogło to wywołać jakieś objawy. Fakt, że dotyczyło to dożylnego magnezu, gdzie dawka jest o wiele większa, no ale fakt pozostaje faktem, wapń mocno spada. Mocno też rośnie jego wydalanie z moczem, co zresztą zdarzało mi się zaobserwować na żywo.
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, na ataki lękowe brałem dużo magnezu, bardzo dużo. I efektem były ciągłe stany lękowe, wręcz ataki paniki i wszystkie objawy tężyczki utajonej. To wtedy zacząłem interesować się zagadnieniem i spróbowałem sam się leczyć.
Zaraz, moment, co ja zrobiłem ostatnio... poćwiczyłem na siłowni i kreatynę zeżarłem. To bardzo silnie pobudza budowę szkieletu. Wysysa wapń z tkanek miękkich i krwi, przesuwa go do kości. Piracetam też mocno współgra z wapniem, chociaż nie jest dokładnie wiadome, co robią ze sobą dokładnie, ale jest między nimi dużo zależności. Miałem w diecie bardzo mało wapnia, za to sporo fosforu, który jest dla niego swego rodzaju konkurencją. No i oczywiście zbiłem poziom miedzi żelazem i cynkiem, co dodatkowo utrudnia przyswajanie wapnia.
Może to jest aż tak proste? Spałem gorzej i gorzej, bo wapń leciał mi niżej i niżej, potem wziąłem magnez w dawce, która obniża stężenie we krwi o jakieś 5-10% i spadł poniżej tej bezpiecznej granicy? A moje samopoczucie teraz to stan graniczący z tężyczką utajoną?



