11-23-2023, 12:05 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-23-2023, 12:12 AM przez tomakin.)
O
https://journals.scholarsportal.info/det...ml&sub=all
PQQ zmniejszyło nadciśnienie w żyle wrotnej, czyli mechanizm prawdopodobnie odpowiedzialny za objaw Terry'ego.
Tak czysto teoretycznie, skoro to niezbędna dla zdrowia substancja, bez której organizm się wykrzacza, to kto wie, właśnie nie ona jest odpowiedzialna za dużą część objawów w niektórych przewlekłych chorobach. Jej poziom zapewne spada w takich przypadkach, nie jest syntetyzowana przez tkanki, musi być dostarczana z zewnątrz... Badań tu prawie nie ma. To jest jedna z tych rzeczy, które trzeba sprawdzić na sobie.
Takich rzeczy, które być może są odpowiedzialne, ale nikt do końca nie może powiedzieć, że na pewno, bo brakuje badań, są niestety setki. I gdyby to jakimś cudem było PQQ, to nigdy bym się nie domyślił nawet mając 5 tytułów profesorskich i w małym palcu wszystkie do tej pory przeprowadzone badania. Bo nad tą konkretnie rzeczą badań nie ma.
Tak czytam badania i zastanawiam się, czy PQQ nie powinno być w zestawie "bierz do końca życia na wszelki wypadek", w jakieś niewielkiej dawce, zamiast 20 mg dziennie, jak jest zazwyczaj w kapsułkach, powiedzmy 5 mg, albo tabletka co 4 dni. To dalej będą wartości o wiele rzędów wielkości wyższe, niż dostarczane z diety, a cenowo będzie wtedy już OK.
TMAO, jeśli PQQ naprawdę tak mocno obniża jego poziom, to może być najlepszą rzeczą, jaką da się suplementować. Przy założeniu, że TMAO faktycznie jest tak szkodliwe, tutaj zdania naukowców dalej są podzielone.
No tak czy tak, ja powinienem brać przynajmniej na czas moich zabaw z piracetamem, z uwagi na to, że teraz jem bardzo dużo choliny, przez co TMAO pewnie skacze mi pod sufit. No i jest całkiem sporo doniesień, że PQQ ładnie zgrywa się z piracetamem na poziomie komórki, potęgując jego działanie.
https://journals.scholarsportal.info/det...ml&sub=all
PQQ zmniejszyło nadciśnienie w żyle wrotnej, czyli mechanizm prawdopodobnie odpowiedzialny za objaw Terry'ego.
Tak czysto teoretycznie, skoro to niezbędna dla zdrowia substancja, bez której organizm się wykrzacza, to kto wie, właśnie nie ona jest odpowiedzialna za dużą część objawów w niektórych przewlekłych chorobach. Jej poziom zapewne spada w takich przypadkach, nie jest syntetyzowana przez tkanki, musi być dostarczana z zewnątrz... Badań tu prawie nie ma. To jest jedna z tych rzeczy, które trzeba sprawdzić na sobie.
Takich rzeczy, które być może są odpowiedzialne, ale nikt do końca nie może powiedzieć, że na pewno, bo brakuje badań, są niestety setki. I gdyby to jakimś cudem było PQQ, to nigdy bym się nie domyślił nawet mając 5 tytułów profesorskich i w małym palcu wszystkie do tej pory przeprowadzone badania. Bo nad tą konkretnie rzeczą badań nie ma.
Tak czytam badania i zastanawiam się, czy PQQ nie powinno być w zestawie "bierz do końca życia na wszelki wypadek", w jakieś niewielkiej dawce, zamiast 20 mg dziennie, jak jest zazwyczaj w kapsułkach, powiedzmy 5 mg, albo tabletka co 4 dni. To dalej będą wartości o wiele rzędów wielkości wyższe, niż dostarczane z diety, a cenowo będzie wtedy już OK.
TMAO, jeśli PQQ naprawdę tak mocno obniża jego poziom, to może być najlepszą rzeczą, jaką da się suplementować. Przy założeniu, że TMAO faktycznie jest tak szkodliwe, tutaj zdania naukowców dalej są podzielone.
No tak czy tak, ja powinienem brać przynajmniej na czas moich zabaw z piracetamem, z uwagi na to, że teraz jem bardzo dużo choliny, przez co TMAO pewnie skacze mi pod sufit. No i jest całkiem sporo doniesień, że PQQ ładnie zgrywa się z piracetamem na poziomie komórki, potęgując jego działanie.



