11-21-2023, 12:09 AM
No kurcze
https://www.reddit.com/r/Supplements/com...alf_moons/
6 miesięcy takich rzeczy, jak:
- dużo żelaza
- troszkę cynku
- więcej białka zwierzęcego
I obłączki ze stanu "nie mam żadnych od wielu, wielu lat" wróciły do "mam teraz duże na wszystkich prawie palcach". Nic innego nie robił, żadnych leków ani nic takiego. Wymusił na sobie regularność w braniu żelaza i jadł więcej białka.
Miał potem wrzucić następny update, nie zrobił tego. I który element zadziałał? Po prostu żelazo? Cynk mógł wpłynąć na pracę jelit, na system odpornościowy? Białko to też cholina z jajek, jod z ryb? Cholesterol, który jest niezbędny do produkcji hormonów? Kwasy tłuszczowe zawarte w produktach odzwierzęcych, takie jak właśnie arachidonowy?
Pisałem już o tym przypadku, co jakiś czas natykam się na takie coś i za cholerę nie mogę tu znaleźć wspólnego mianownika z chorobami, gdzie obłączki zanikają. Jakiś wspólny mianownik jest, ale jaki? Gdzie?
Myślę o cysteinie w kapsułkach. Mam dwa opakowania w proszku, ale no... trudno to jeść. Każdą porcję trzeba rozpuszczać dość długo w wodzie, mieszać, mieszać, każdą trzeba z obrzydzeniem przełykać, bo smak to wyzwanie nawet jak się mocno rozpuści. W efekcie ile razy próbuję dłużej brać, to kończy się po kilku dniach. Chyba za dużo razy próbowałem stu różnych rzeczy i teraz mam do tego stopnia wyrobione odruchy "wyuczonej bezradności", że nie jestem w stanie zbytnio zmusić się do regularności w jakimkolwiek suplemencie, a co dopiero w takim, gdzie 5 razy dziennie trzeba ponad 5 minut poświęcać na przygotowanie ohydnego roztworu.
Bardzo duże dawki cysteiny pojawiły się tuż przed tym, jak zauważyłem, że na kilka dni znikł objaw Terry'ego. Tu jest to trochę zagmatwane, bo cysteina sama z siebie nie zawsze zadziała, wymaga między innymi glutaminy, glicyny, braku nadmiaru wolnych rodników we krwi... no glutaminę właśnie biorę, na jelita. No i cysteina to niby najzdrowsza rzecz pod słońcem. Glutation bardzo mocno spada w KAŻDEJ chorobie, w której znikają obłączki, a cysteina wykazywała działanie lecznicze w bardzo dużej części z tych chorób, czasem całkowicie je lecząc.
Wpadło więcej kasy, to może warto zainwestować w cysteinę w osłonkach. Tylko cebula mnie boli, jak mam dać 45 zł za 60 gramów cysteiny w tabletkach, skoro za 60 zł mogę kupić 200 gramów.
A póki co jednak przymuszę się do cysteiny, ona powinna bardzo ładnie zgrywać się z rzeczami na jelita, zwłaszcza z glutaminą, a także z olejem z wiesiołka. Brrrr, paskudztwo.
https://www.reddit.com/r/Supplements/com...alf_moons/
6 miesięcy takich rzeczy, jak:
- dużo żelaza
- troszkę cynku
- więcej białka zwierzęcego
I obłączki ze stanu "nie mam żadnych od wielu, wielu lat" wróciły do "mam teraz duże na wszystkich prawie palcach". Nic innego nie robił, żadnych leków ani nic takiego. Wymusił na sobie regularność w braniu żelaza i jadł więcej białka.
Miał potem wrzucić następny update, nie zrobił tego. I który element zadziałał? Po prostu żelazo? Cynk mógł wpłynąć na pracę jelit, na system odpornościowy? Białko to też cholina z jajek, jod z ryb? Cholesterol, który jest niezbędny do produkcji hormonów? Kwasy tłuszczowe zawarte w produktach odzwierzęcych, takie jak właśnie arachidonowy?
Pisałem już o tym przypadku, co jakiś czas natykam się na takie coś i za cholerę nie mogę tu znaleźć wspólnego mianownika z chorobami, gdzie obłączki zanikają. Jakiś wspólny mianownik jest, ale jaki? Gdzie?
Myślę o cysteinie w kapsułkach. Mam dwa opakowania w proszku, ale no... trudno to jeść. Każdą porcję trzeba rozpuszczać dość długo w wodzie, mieszać, mieszać, każdą trzeba z obrzydzeniem przełykać, bo smak to wyzwanie nawet jak się mocno rozpuści. W efekcie ile razy próbuję dłużej brać, to kończy się po kilku dniach. Chyba za dużo razy próbowałem stu różnych rzeczy i teraz mam do tego stopnia wyrobione odruchy "wyuczonej bezradności", że nie jestem w stanie zbytnio zmusić się do regularności w jakimkolwiek suplemencie, a co dopiero w takim, gdzie 5 razy dziennie trzeba ponad 5 minut poświęcać na przygotowanie ohydnego roztworu.
Bardzo duże dawki cysteiny pojawiły się tuż przed tym, jak zauważyłem, że na kilka dni znikł objaw Terry'ego. Tu jest to trochę zagmatwane, bo cysteina sama z siebie nie zawsze zadziała, wymaga między innymi glutaminy, glicyny, braku nadmiaru wolnych rodników we krwi... no glutaminę właśnie biorę, na jelita. No i cysteina to niby najzdrowsza rzecz pod słońcem. Glutation bardzo mocno spada w KAŻDEJ chorobie, w której znikają obłączki, a cysteina wykazywała działanie lecznicze w bardzo dużej części z tych chorób, czasem całkowicie je lecząc.
Wpadło więcej kasy, to może warto zainwestować w cysteinę w osłonkach. Tylko cebula mnie boli, jak mam dać 45 zł za 60 gramów cysteiny w tabletkach, skoro za 60 zł mogę kupić 200 gramów.
A póki co jednak przymuszę się do cysteiny, ona powinna bardzo ładnie zgrywać się z rzeczami na jelita, zwłaszcza z glutaminą, a także z olejem z wiesiołka. Brrrr, paskudztwo.



